The Suicide of Rachel Foster - recenzja

Zalety:

  • duży hotel do eksploracji
  • oprawa graficzna
  • doskonałe udźwiękowienie
  • świetny voice-acting
  • wciągająca historia

Wady:

  • bardziej symulator chodzenia, niż gra przygodowa
  • mało interakcji
  • mapa!

Kobieta w opuszczonym, odciętym od świata hotelu. Wydarzenia z przeszłości, które niespodziewanie powracają. Zapowiada się klimat jak w dobrym thrillerze, a jak jest w praktyce?

The Suicide of Rachel Foster - jak to się zaczęło?

W 1982 roku, w małym hrabstwie Lewis and Clark, wybuchł skandal. Leonard McGrath, mąż i ojciec, właściciel położonego w górach hotelu Timberline, wdał się w romans z Rachel Foster, córką miejscowego pastora. Skandal tym większy, że Rachel miała wówczas 16 lat. I nie był to romans platoniczny - dziewczyna zaszła w ciążę. Żona Leonarda urządziła mężowi awanturę, a następnie zabrała córkę i opuściły hrabstwo. Tego samego dnia Rachel popełniła samobójstwo, rzucając się z urwiska. Dziesięć lat po tych wydarzeniach Nicole, córka Leonarda, przybywa do zamkniętego hotelu. Jej ojciec zmarł, hotel ma zostać sprzedany, zaś celem jej wizyty jest dopełnienie formalności prawnych oraz ewentualnie zabranie z niego rzeczy osobistych. Nicole nie zamierza tam zostawać dłużej, niż godzinę, jednak obfita śnieżyca sprawia, że zostaje uwięziona w hotelu, gdzie spędzi w sumie dziewięć dni. Dni, podczas których przeszłość powróci z całą swoją mocą.

The Suicide of Rachel Foster - rozgrywka

Zacznę może od tego, że choć gra reklamowana jest jako przygodowa, tak naprawdę mamy tu bardziej "symulator chodzenia", zwany także z angielska story driven. Nie ma zagadek, zbierania przedmiotów (i ich używania bądź łączenia) - poza dosłownie kilkoma przypadkami - a cały gameplay The Suicide of Rachel Foster to eksplorowanie hotelu, rozmowy i przemyślenia bohaterki, której oczyma patrzymy na świat. Choć jest odcięta od cywilizacji przez śnieżycę, z dystansu towarzyszy jej Irving - pracownik Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego, z którym jest w kontakcie poprzez telefon komórkowy. Jako że akcja ma miejsce w roku 1983, może to dziwić, ale rozwiązano problem w sprytny sposób. Jak? Otóż telefony Irvinga i Nicole działają na zasadzie walkie-talkie. Podczas rozmów mamy od czasu do czasu okazję, aby wybrać odpowiedź, która zadecyduje, jak potoczy się dalsza rozmowa. W sumie miłe to, ale niestety - do samego finału fabuła jest liniowa. Zaś polega ona na prostych zadaniach - odwiedź wskazane miejsce, przeczytaj dany tekst, zadzwoń do Irvinga i skonsultuj z nim odkrycie, itp.

Nie oznacza to jednak, że gra jest nudna. W The Suicide of Rachel Foster mamy co prawda każdego dnia co najmniej jedno zadanie do wykonania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby np. zamiast jego wykonywania eksplorować hotel. Budynek jest jasnym punktem tej produkcji - widać, że włożono mnóstwo wysiłku w jego zaprojektowanie. Dwa piętra i rozległe piwnice dają nam kilkadziesiąt różnej wielkości, odmiennie umeblowanych pomieszczeń, a są także ukryte przejścia i pokoje. Szczerze mówiąc hotel jest tak rozległy, że pierwszego dnia można się w nim pogubić. Nicole ma do dyspozycji mapę i tu... minus. Otóż mapa w zamyśle producentów miała pomagać i jest na niej dokładnie rozrysowane każde pięto, jednak w praktyce pojawił się problem (na który narzekają gracze) - jest ona rozmazana i nic nie widać. Na dowód poniższy zrzut ekranu.

The Suicide of Rachel Foster - co się podoba, a co nie?

Jak wspomniałem, hotel jest dużym miejscem i można go eksplorować przez kilkadziesiąt minut. Jednak praktycznie nie ma zbyt wielu miejsc do interakcji. Nie można podnosić, ani nawet przesuwać przedmiotów innych niż te, które zaplanowali twórcy gry. Przez to można poczuć się niczym duch przemierzający opustoszały budynek. Mimo to jego wielkość wciąż robi wrażenie. Sama oprawa graficzna stoi na wysokim poziomie, a oprawa dźwiękowa to już perfekcja. W niektórych momentach gry dźwięk pełni istotną rolę, a w rozgrywce doskonale słychać, z której strony dobiegają odgłosy i jak daleko znajduje się ich źródło. Warto też dodać, że od czasu do czasu można usłyszeć tajemnicze dźwięki, co zachęca do sprawdzenia ich źródła. Dlatego mocno polecam granie ze słuchawkami na uszach. Kolejny jasny punkt to voice-acting. Głosy Nicole i Irvinga doskonale oddają głębię emocji. No i w końcu dochodzimy do samej fabuły - jest zaskakująca, nieoczywista i mogłaby stanowić materiał na dobry thriller filmowy.

Powyższe twierdzenia pokazuje nasz gameplay:

Podsumowując: jeśli masz ochotę na klimatyczną opowieść, w której dużo się chodzi, a mniej robi, The Suicide of Rachel Foster będzie udanym zakupem. Tytuł ten można porównać do Gone Home czy What remains of Edith Finch. Jednak jeśli preferujesz klasyczne gry przygodowe, możesz się rozczarować.