Uważacie, że ekscytowanie się łamigłówkami jest dziwne? Zagrajcie w Ubongo Lines!

Ubongo Lines - Zestaw /// fot. Zofia Tomaszewska / PCWorld

Zalety:

  • regrywalność
  • dobre skalowanie do liczby graczy
  • ekscytujące rozgrywki
  • wiele poziomów trudności

Wady:

  • niepotrzebny element losowości

Nowa odsłona jednej z najbardziej rozpoznawalnych gier od wydawnictwa Egmont - Ubongo. Jej twórca, Grzegorz Rejtchman kolejny raz pokazał, że nie osiada na laurach. Tym razem stworzył nie jedną, a dwie wersje gry Ubongo: Ubongo Lines i Ubongo Junior 3D.

Wspomniane tytuły są dostępne w sklepach od września 2021 roku. O ile ta druga pozycja skierowana jest do najmłodszych fanów gier, o tyle w Ubongo Lines może zagrać każdy powyżej 8. roku życia. Rozgrywka przewidziana jest dla 1-4 graczy i nie powinna potrwać dłużej niż 25 minut. Gra podobna jest do innych pozycji z tej serii. Głównym celem jest ułożenie konkretnego wzoru z dostępnych elementów w jak najkrótszym czasie. Tym razem dwupoziomowe figury wskazane przez karty budujemy w przestrzeni, co stanowi niemałą gimnastykę dla umysłu. Jednak jakże mogło by być inaczej, skoro sama nazwa serii gier - Ubongo, w języku suahili oznacza - mózg.

Zawartość pudełka

  • 162 dwustronnych kart. Każda karta na rewersie posiada zagadkę w kolorze czerwonym, a na awersie zagadkę w jednym z pozostałych trzech kolorów - zielonym, żółtym lub pomarańczowym. Kolor wskazuje na poziom trudności figury, jaką mamy ułożyć. Trudność zagadek rośnie od koloru zielonego, przez żółty i pomarańczowy, aż do koloru czerwonego, przy którym najbardziej się nagłowimy.
  • 58 kolorowych klejnotów, których użyjemy do punktacji. Klejnot czerwony wart jest 4 punkty, niebieski - 3, zielony - 2, a żółty - 1.
  • Woreczek na klejnoty.
  • 8 różnych, dwupoziomowych klocków w 4 kolorach. Wytłoczone są na nich numery od 1 do 8. Każdy klocek jest podłużny i posiada 3 lub 4 pola długości.
  • Klepsydra.
  • Tor rund.

Rozgrywka - angażująca, ale dziwnie zbilansowana

Każdy gracz otrzymuje 8 różnych klocków w jednym kolorze. Po zdecydowaniu się na jeden z trzech poziomów trudności, losujemy 9 kart i układamy je wybranym kolorem do dołu, a następnie ciągniemy pierwszą z wierzchu, prezentując wszystkim zagadkę. W tym momencie zaczyna się rywalizacja na czas. Gracze wybierają klocki z numerami wskazanymi na karcie i układają z nich ujawnioną figurę. Osoba, która zrobi to pierwsza, mówi „Ubongo” i odwraca klepsydrę, tym samym dając pozostałym graczom minutę na dokończenie układania. Gdy wszyscy zakończą zadanie lub gdy przesypie się cały piasek w klepsydrze, przechodzimy do fazy punktowania.

Zobacz również:

  • Dzień gier planszowych w Lidlu - popularne tytuły taniej
  • Policjanci zwolnieni za łapanie Pokemonów w trakcie służby
Ubongo Lines klepsydra

fot. Zofia Tomaszewska / PCWorld

Osoba, której nie udało się zbudować figury w wyznaczonym czasie, jest pomijana w fazie punktacji. W instrukcji czytamy o dwóch sposobach na przyznawanie punktów. Pierwszy z nich polega na wręczeniu najszybszemu z graczy klejnotu w kolorze niebieskim (za 3 punkty) i wylosowaniu przez niego drugiego klejnotu z worka. Drugi gracz również otrzymuje dwa klejnoty - żółty (za 1 punkt) oraz jeden losowy z woreczka. Trzeci i czwarty gracz dostają po jednym losowym kamyku. Opcjonalny - pozbawiony losowości - sposób punktacji polega na przyznawaniu najszybszej osobie klejnotu za 4 punkty, a każdej kolejnej kamyka wartego o 1 punkt mniej. Gra kończy się po rozegraniu 9 rund. Wygrywa gracz, któremu udało zdobyć się najwięcej punktów.

Podsumowując - nasza ocena

Wizualnie gra bardzo podobna jest do swoich poprzednich wersji. Zamknięta jest w dużym, ciężkim pudełku, co na pewno nie sprzyja jej przewożeniu między lokacjami, chyba że podróżować będziemy samochodem. Zasady gry są dziecinnie proste i można je wytłumaczyć w mniej niż 2 minuty. Pierwsze spotkanie z Ubongo Lines najlepiej zacząć od zagadek na kartach zielonych i stopniowo zwiększać poziom trudności. Każdy poziom wymaga od nas nieco innego spojrzenia na zadanie. Zielone łamigłówki są dosyć oczywiste i przy ich układaniu bardziej od umiejętności budowania w przestrzeni będzie liczył się refleks. Trudności zaczną się od poziomu pomarańczowego, na którym do ułożenia figury będziemy potrzebować 5 klocków, a nie 4 jak przy kolorze żółtym i zielonym. Z kolejnymi rundami zobaczymy, że zagadki będziemy układać w coraz krótszym czasie, wyrabiając sobie swój „sposób” na wizualizację danej figury i jej szybkie odtworzenie w przestrzeni.

Ubongo Lines klocki

fot. Zofia Tomaszewska / PCWorld

Kart jest na tyle dużo, że nie powinniśmy narzekać na regrywalność. Ułożenie łamigłówek daje mnóstwo satysfakcji, dlatego w rozgrywce nie używaliśmy klepsydry, dając każdemu szansę na ich rozwiązanie. Jeżeli chodzi o punktowanie, to uważam że nie ma sensu wprowadzać losowości do gry logicznej. Osoba, której pierwszej udało się ułożyć wzór powinna dostać najwyższą nagrodę w postaci 4 punktów. Można zapisywać je na kartce lub rozdawać graczom klejnoty w odpowiednich kolorach. Losowe ciągnięcie kamyków z woreczka miałoby ewentualnie sens podczas rozgrywki z młodszymi graczami, motywując ich do dalszej gry w przypadku gdyby gorzej sobie radzili z układaniem wzorów. Presja czasu podczas rozgrywki może niektórych frustrować i uniemożliwiać im skupienie się. Jednak jeżeli Ci to nie przeszkadza, lubisz łamigłówki, puzzle lub jesteś fanem klocków Lego, to gra właśnie dla Ciebie. Spodoba się też osobom lubiącym rywalizację. Ubongo Lines świetnie sprawdza się też przy rozgrywkach dwuosobowych. Partie są równie ekscytujące co przy 3 lub 4 osobach. Do zagadek możemy usiąść również w pojedynkę, udoskonalając swoją technikę i bijąc (liczone stoperem) rekordy w szybkości układania figur. Nowa gra Ubongo Lines jest moją ulubioną pozycją z tej serii i niecierpliwie czekam, czym zaskoczą mnie kolejne wersje, które - mam nadzieję - są już na etapie tworzenia.