10. Pytanie

Z Wojciechem Waglewskim i Fiszem rozmawia Paweł Kamiński.

Z Wojciechem Waglewskim i Fiszem rozmawia Paweł Kamiński.

1. Czy w kulturze popularnej jest miejsce dla autorytetu?

Wojciech Waglewski

Jedno drugiemu nie przeczy. Co więcej, osoby dbające o poparcie dla swojego autorytetu są w stanie tę kulturę nieźle wykorzystać: dowodem jest chociażby papież, postać bardzo medialna. Jest tylko pytanie, czy osoba, która staje się idolem kultury masowej, pozostaje autorytetem. Może być tak, że promocja medialna spłyca autorytet. Generalnie, to nie jest zaprzeczenie. Ludzie mądrzy, świadomi, potrafią kulturę pop, i co za nią idzie - media, wykorzystać do promowania czegoś godnego.

Fisz

Kultura popularna to jednak, mimo wszystko, coraz wyraźniej kultura niska. TV publiczna miała edukować, promować jednostki wybitne, a schlebia gustom większości - barierka opada coraz to niżej. Jeżeli na listach popularności pojawiają się osoby znane z tandetnych seriali czy reality show i biją na głowę prawdziwe autorytety - to mi osobiście trudno się do tego przyzwyczaić. Okazuje się, że wystarcza częste pokazywanie ludzi przeciętnych, nie wyróżniających się zupełnie niczym, a ich losy stają się tematem rozmów przy śniadaniu.

2. Czy powszechność dostępu degeneruje kulturę?

Wojciech Waglewski

I tak i nie. W Polsce dostęp do Internetu jest na tyle minimalny i śmieszny, że nas to nie dotyczy. Jeśli do tego dojdzie, że Sieć zastąpi normalną sprzedaż książek i płyt, wówczas artyści przestaną funkcjonować. Ja sam nie korzystam z Sieci, ale mam przyjaciela pisarza, Radka Nowakowskiego, który gra w Osjanie - dla niego to błogosławieństwo, bezpośredni dostęp do czytelników.

Internet to jedna sprawa, inną z kolei rolę pełni telewizja, której poziom nie jest zbyt wysoki. Zupełnie inaczej niż jest to w Czechach czy Francji. TV nie promuje żadnej sztuki, a nawet nie informuje o niej.

Fisz

O rany, jak na egzaminie. Nie da się ukryć, że do kina, teatru chodzi się rzadko, na wystawy - lepiej nie mówić, książek raczej się nie czyta. Zostaje więc telewizja, która proponuje mało. Internet jest na pewno jakąś alternatywą, przynajmniej niczego nie narzuca. Surfując po Internecie można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy - można z Polski odwiedzić amerykańską galerię sztuki współczesnej etc. Asfalt records, dla której wydaję moje płyty, ma naprawdę solidną stronę internetową. Ja, niestety, jeszcze Internetu nie mam.


Zobacz również