10. Pytanie

Z Waldemarem, Bartoszem i Jeremiaszem Prokopowiczami rozmawia Paulina Kozłowska

Z Waldemarem, Bartoszem i Jeremiaszem Prokopowiczami rozmawia Paulina Kozłowska

1. Czy w kulturze popularnej jest miejsce dla autorytetu?

Waldemar Prokopowicz:

Wydaje mi się, że nie ma żadnych autorytetów ani wzorców. One tworzą się ad hoc i ad hoc się zmieniają. Dla mnie autorytetami w dziedzinie filmowej są dwie osoby, z którymi miałem zaszczyt pracować - Jerzy Hoffman i Jerzy Wojciech Has. To dla mnie wzorce osobowe i twórcze.

Bartek Prokopowicz:

Kiedyś, dawniej, świat był chyba mniej skomplikowany. Łatwiej było rozeznać się w tym, co jest dobre, a co złe. Mniej było na świecie ścieżek do wyboru... Autorytety tamtych czasów miały za zadanie pokazać jedną z nich. Dzisiaj, kiedy ścieżek jest prawie tyle samo, ilu ludzi, autorytet ma utrudnione zadanie. Musi wiedzieć o wiele więcej, a może właśnie uprościć świat! Trudniej jest też dzisiaj ten autorytet znaleźć wśród bogactwa ofert i różnorodności współczesnego świata. Ja skompilowałem swój wewnętrzny autorytet z cech ludzi, których szanuję. Nie znalazłem bowiem jednej osoby, która łączyłaby całkowicie wymienione cechy.

Jeremiasz Prokopowicz:

Wydaje mi się, że wszędzie jest miejsce dla autorytetów, także w kulturze popularnej - czyli dla wszystkich. Niestety, mamy ich bardzo mało, często tak bywa, że osoba, która takim autorytetem być powinna, czy to ze względu na swoje osiągnięcia lub doświadczenie w danej dziedzinie, nie potrafi zostać mistrzem i przekazywać swojej wiedzy z pozycji mistrza. Różne są tego powody, każdy z nas stawia sobie jakieś cele, które czasami trudno osiągnąć, wtedy życie rozczarowuje i rodzą się frustracje. Dlatego nie chcę nikogo oceniać.

2. Czy powszechność dostępu degeneruje kulturę?

Waldemar Prokopowicz:

Nie. Przecież zawsze jest osoba, ktoś, kto to włącza i wyłącza. To kwestia samodyscypliny, można z telewizji czy Internetu zrezygnować.

Bartek Prokopowicz:

Tak, na pewno, dzięki temu, że ostatnimi laty świat skurczył się do rozmiaru globalnej wioski, szybkość i łatwy dostęp do każdego, nawet najmniejszego przejawu życia kulturalnego na świecie uczynił ją produktem popularnym i dla wszystkich. Pojawia się pytanie, czy ludzi są gotowi do tego i potrafią sami wybierać pomiędzy prawdziwą sztuką a popkulturalną tandetą? Ja osobiście staram się wybierać spośród tej całej informacyjno-obrazkowej papki nie tylko to, co jest najlepsze, ale to, co jest potrzebne do mojego indywidualnego rozwoju, to, co buduje i dopełnia mój świat.

Jeremiasz Prokopowicz:

Powszechność dostępu do wszelakich mediów, czy to do Internetu, czy telewizji, jest normalną rzeczą na całym świecie i nie należy postrzegać tej sprawy negatywnie. Moim zdaniem, zachowując otwarty umysł i duszę, wszędzie można odnaleźć inspiracje, trzeba tylko dobrze posegregować natłok informacji, który do nas codziennie dociera. Wybrać rzeczy naprawdę potrzebne, a resztę odrzucić. Ciągle rozwijający się Internet daje coraz to nowe możliwości, także obcowania z szeroko pojętą kulturą. Tak naprawdę to wszystko zależy od samego człowieka, jak dalece pozwoli się otumanić mało ambitnymi rzeczami, nie rozwijającymi go w żaden sposób.


Zobacz również