12-calowy PowerBook G4

Użytkownicy Macintoshy, którzy potrzebują silnego przenośnego komputera, nie mieli ostatnio zbyt dużego wyboru. Z jednej strony mieli do dyspozycji iBooka, komputer lekki i poręczny, ale ze względu na użyty w nim procesor G3 daleki od wydajności, jakiej potrzeba w zastosowaniach profesjonalnych, choć dzięki temu stosunkowo niedrogi.

Użytkownicy Macintoshy, którzy potrzebują silnego przenośnego komputera, nie mieli ostatnio zbyt dużego wyboru. Z jednej strony mieli do dyspozycji iBooka, komputer lekki i poręczny, ale ze względu na użyty w nim procesor G3 daleki od wydajności, jakiej potrzeba w zastosowaniach profesjonalnych, choć dzięki temu stosunkowo niedrogi.

Drugi koniec skali zajmował tytanowy PowerBook G4, jedyny komputer dla tych wszystkich, którzy potrzebowali mocy procesora G4 w pudełku o wadze mniejszej niż 10 kilo. Pośrodku nie było niczego.

Tę lukę ma zapełnić nowy 12-calowy PowerBook G4, bardzo zgrabny laptop, mocą przewyższający iBooka, ale słabszy od modelu tytanowego.

Co mówi okładka

12-calowy PowerBook G4 doskonale wpasowuje się w lukę pomiędzy konsumenckim iBookiem a większymi i droższymi PowerBookami G4.

12-calowy PowerBook G4 doskonale wpasowuje się w lukę pomiędzy konsumenckim iBookiem a większymi i droższymi PowerBookami G4.

Srebrzysty PowerBook G4 został wykonany bardzo solidnie: tytan zastąpiło anodowane aluminium. Nie jest to oczywiście obudowa, która wytrzyma wszystko, ale na pewno jest znacznie bardziej odporna na zadrapania. Wydaje się przy tym także twardsza; przyciśnięcie jej powierzchni na odwrocie wyświetlacza, kiedy komputer jest włączony, nie powoduje powstawania fal na ekranie, tak jak to się dzieje w przypadku tytanowego G4.

Aluminium to poza tym dobry przewodnik ciepła. Dlatego PowerBook bardzo się nagrzewa, zwłaszcza pod spodem, na lewo od trackpadu, gdzie zmierzona przez nas temperatura wynosiła 38 stopni. Wbrew pozorom wiatrak nie włącza się zbyt często, a jeśli się włączy, to pracuje bardzo cicho, dzięki czemu dwunastka okazuje się cichsza od "titanica".

Pełnowymiarowa klawiatura - podobnie jak w iBooku - wypełnia całą szerokość komputera. Pracuje się na niej wygodniej niż do tej pory: nie wydaje się tak "gąbczasta", a klawisze mają trochę dłuższy skok. Przez dwa tygodnie użytkowania nie zauważyliśmy, aby zostawiała na ekranie odciśniętą kratkę, co było poważnym problemem w iBooku i wcześniejszych PowerBookach. Klawiatury nie odchyla się tak jak w starszych PowerBookach, aby rozbudować RAM lub dodać kartę

AirPort (stąd zapewne odczucie odpowiedniej twardości). Gniazda RAM-u zostały teraz umieszczone pod pokrywą znajdującą się na spodzie, a kartę AirPort wkłada się w szczelinę dostępną z szuflady baterii.

Komunikacja bezprzewodowa w technologii Blutooth jest za to dostępna standardowo. Łatwo i szybko udało nam się uzyskać połączenie z telefonem Sony Ericsson T68 i oraz Palmem Tungsten T.

Brakujące ogniwo

Każdy mały laptop nosi piętno pewnego kompromisu. Tak jest i w tym przypadku: zmniejszając rozmiary zrezygnowano z pamięci cache L3, wyjść monitorowych ADC czy DVI, gniazd RAM-u bardzo wysokiej pojemności oraz złącz PC Card.

W nowym PowerBooku znajdziemy wyraźne podobieństwa do iBooka. W identyczny sposób odchyla się pokrywa z wyświetlaczem, tak że po otwarciu jej dolna krawędź wysuwa się do tyłu. Tak samo po lewej stronie rozlokowano porty (po kolei od prawej: zamek, jack wyjścia audio, wejście audio, mini-VGA, dwa porty USB, jeden FireWire 400, 10/100BaseT, modem 56 k). To, co z zewnątrz odróżnia go od iBooka to wejście audio i stereofoniczne głośniki położone z tyłu i skierowane tak, aby dźwięk odbijał się od ekranu (jest jeszcze trzeci głośnik, który uwydatnia tony średnie) oraz szczelinowy napęd Combo po prawej.

Nowy PowerBook to najmniejszy przenośny komputer wyprodukowany przez Apple'a.

Nowy PowerBook to najmniejszy przenośny komputer wyprodukowany przez Apple'a.

Jednak nie dajmy się zwieść pozorom: procesor G4 o prędkości 867 MHz nie pozostawia wątpliwości, że ten PowerBook należy do klasy wyższej. Tak jak wszystkie układy G4, tak i ten wyposażony jest w Velocity Engine, technologię przyspieszającą wykonywanie niektórych zadań, wymagających bardzo intensywnego przetwarzania danych. Jednak w odróżnieniu od pozostałych PowerBooków, które przy takich obliczeniach korzystają jeszcze z 1 MB pamięci podręcznej trzeciego poziomu, tu jej nie znajdziemy.

Na pewne ograniczenia natkniemy się też przy rozbudowie pamięci operacyjnej. Poza wbudowanym modułem 128-MB do dyspozycji mamy jedno gniazdo PC2100. Obecnie największe układy tego typu osiągają pojemność 512 MB, co łącznie daje 640 MB RAM-u. Są to na szczęście kości tego samego typu co w innych PowerBookach, a więc szybki DDR RAM. Także szyna główna pracuje z tą samą prędkością, co w "titanicach", czyli 133 MHz.

Pod względem prędkości dwunastka wyraźnie wyprzedza 800-MHz iBooka. Jest jednak wolniejsza niż PowerBook tytanowy napędzany tym samym 867-MHz procesorem, o czym decyduje właśnie brak pamięci L3.

Na ekranie

12-calowy PowerBook G4: silna klasa średnia

12-calowy PowerBook G4: silna klasa średnia

12-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1024 x 768 jest bardzo jasny i wyraźny. Przez port mini-VGA można podłączyć zewnętrzny monitor VGA (w komplecie odpowiednia przejściówka). Nie da się jednak do niego podpiąć żadnego applowskiego panelu ciekłokrystalicznego z kablem ADC ani żadnego innego wyświetlacza cyfrowego, przynajmniej dopóki nie dokupimy bardzo drogiego urządzenia konwertującego ADC na VGA (np. Gefen za prawie 300 dolarów).

Inne ograniczenie stanowi karta graficzna Nvidia GeForce4 420 Go z 32 MB pamięci. Jej ogólna wydajność jest zdecydowanie słabsza niż kontrolera ATI Mobility Radeon 9000, znanego z modeli tytanowych. Widać to wyraźnie w teście Quake'a; w żadnej innej konkurencji dwunastka nie wypadła tak słabo (patrz ramka). Wszyscy, którzy kochają gry, powinni zastanowić się dwa razy zanim wybiorą tego PowerBooka.

Przed zakupem

12-calowy PowerBook G4 to znakomite uzupełnienie applowskiej oferty komputerów przenośnych. Oczywiście, nie jest ani tak silny, ani tak wyposażony jak potężna siedemnastka czy nawet 15-calowy Titanium, ale też z założenia nie miał im dorównywać. W polskich warunkach jego cena wydaje się mniej atrakcyjna niż w USA, ze względu na inną strukturę cen. U nas stosunkowo tani jest iBook (4800 zł za model 700 MHz), dlatego dwunastka wydaje się tak droga. W Stanach jej cena sytuuje się dokładnie pomiędzy iBookiem a 15-calowym PowerBookiem G4/867.


Zobacz również