@krakós To mi się najbardziej podoba: Opera 9.x: nie załatano 0 z 22 (0%) - najbezpieczniejsza przeglądarka :D To oczywiste, że program, na którego nie ma zapotrzebowania, nie będzie rozwijany, nawet jeśli to jest Open Source. Ale jeśli jakiś projekt Open Source jest ciekawy i jest na niego zapotrzebowanie, to zawsze znajdzie sie grupka ludzi, którzy go rozwiną, i nawet komercyjne firmy zainwestują swoje pieniądze, swoje zaplecze techniczne i osobowe w jego rozwój, co często ma miejsce przy większych projektach.
Skoro już dyskutujemy o jakości przeglądarek, to warto zajrzeć do źródła i jego statystyk. Mozilla Firefox 3.x: nie załatano 1 z 11 błędów opisanych przez Secunia (9%) Internet Explorer 7.x: nie załatano 9 z 34 (26%) Opera 9.x: nie załatano 0 z 22 (0%) Wnioski: * co z tego, że to w Firefoksie wykrywano najwięcej dziur, skoro zostały one w olbrzymiej większości załatane, tymczasem w IE dziury pozostają niezałatane (prawdopodobnie od wielu lat). * najlepszy wynik pod względem bezpieczeństwa osiąga program, który nie jest open source. Najbezpieczniejszą przeglądarką jest Opera, która jest darmowa, ale "zamknięta".
Bzdura na kółkach. Rodzaj licencji nie ma większego znaczenia, liczy się grupa projektowa, designerzi i programiści. Firefox ma dobrą grupę, dobrze zorganizowaną i spriorytetyzowaną i dlatego osiąga dobre wyniki. Jest jednak dużo, bardzo bardzo dużo oprogramowania Open Source, które wyraźnie odstaje w dół pod względem jakości od odpowiedników komercyjnych. W tym ostatnim przypadku działa prosta zasada: chcę sprzedać program, więc muszę doprowadzić go do pewnego poziomu jakościowego, poniżej którego nie zarobię. W przypadku programów darmowych (nie tylko open source) ten mechanizm nie działa: autorzy często publikują programy takimi jakimi są i zgodnie z zasadą, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
I znów się potwierdza skuteczność programów Open Source - najszybciej znajdowane luki, najszybciej łatane. Tego nigdy nie osiągnie zamknięty soft. A dziury w FF mam - po reklamach. ;)

