Czy ktoś już próbował składania takiej deklaracji? Wg artykułu na heise online, do wysłania będzie potrzebny Windows (sic!, albo raczej "sick!"), Adobe Reader oraz jakaś mityczna wtyczka. Mi to wygląda albo na dezinformację i wystarczy im wysłać pdfa zrobionego w dowolny sposób, albo mamy do czynienia z kolejnym przykładem uzależniania państwa od zamkniętego standardu.
Najlepsze jest to, że tylko Windowsiarze mogą składać e-PITa. Linuksiarze i Mac Userzy nie mają takiej możliwości.
URZ zapewne ma rację - nic nie wskazuje na to, że ministerstwo finansów, czy bardziej ogólnie administracja, ma jakiś pomysł na komunikację elektroniczną z obywatelami. Nie ma spójnej koncepcji i co jakiś czas dowiaduję się o próbach zrobienia jakiegoś systemu dla administracji - każda instytucja coś tam sobie dłubie we własnym zakresie bez uwzględnienia standardów, co prowadzi do braku interoperacyjności i bałaganu.
dobrze że ten oszołom podpisał bo znów byśmy kolejny rok siedzieli w średniowieczu.....
# URZ obyś się nie zdziwił...
A w urzędzie tego pdfa wydrukują i ręcznie wklepią do kolejnego komputera...
Sprawdziłem - wysyła się wypełniony plik pdf, który można znaleźć na stronie ministerstwa finansów.
Korektę trzeba będzie składać na papierze. Nie za bardzo wiem o jakim przestępstwie na Twoją szkodę mówisz? Jeżeli już ktoś będzie chciał Ci dokuczyć, to forma składania PIT nie ma większego znaczenia. Urzędnicy są słabo reformowalni, ale za to są leniwi i tu można upatrywać korzyści dla nas. Jeżeli urzędnik będzie miał dokument w formie elektronicznej i narzędzie, które zweryfikuje podstawowe dane z tego dokumentu, to podpisze się pod takim rozwiązaniem obiema rękami. Muszę poszukać informacji w jakiej formie będzie można przesłać PIT. Wyobrażałem sobie, że MF ustali formaty XML dla różnych deklaracji, ale wydaje mi się, że zrobią "wolną amerykankę" i przesyłanie takich danych w formie elektronicznej okaże się bardziej działaniem socjalmarketingowym.
Ciekawe, jakie będą upierdliwości w szczegółach, np. korekta, konsekwencje pomyłki, konsekwencje czyjegoś przestępstwa na moją szkodę (czy będę ciągany i zmuszany do płacenia za cudze przestępstwo aż uprawomocni się wyrok a wtedy dostanę bez odsetek jakięś grosze niepokrywające strat na rynku i w utraconych korzyściach itd). Nie wierzę aby urzędnicy odpuścili w praktyce, bo w mediach to będzie och i ach.

