takie średnie żę w innych językach nie macie.
16 procent uzależnionych to jest nikły odsetek??
Jak mi się chce śmiać, kiedy np. para na randce korzysta z komórki i piszą sobie sms do jakiejś innej osoby, kiedy przed nimi jest fizycznie inny rozmówca, którego chcąc nie chcąc ignorują i dają do zrozumienia, że osoba po drugiej stronie słuchawki jest ważniejsza... Widać to w szczególności w urzędach państwowych, kiedy petent, który się osobiście pofatygował jest traktowany z nielekceważeniem w stosunku do rozmówcy telefonicznego. To samo w służbie zdrowia i rejestracji. Oczywiście zwracam na to paniom uwagę. Czasem, kiedy jest ich więcej, bronią się wzajemnie, ale trudno, niech wie, że tak się nie robi.
Według mnie najważniejszy jest ostatni akapit. Znam kilka osób uzależnionych od Twittera, Blipa, Flakera itp itd. Mam to szczęście, że śledzikiem to ja zakąszam:)

