Program Photoshop jest tak znany, że stał się praktycznie synonimem edytora graficznego. O GIMP-ie słyszało mniej osób, a jeszcze mniej z niego korzystało. Czym różnią się te dwa popularne programy graficzne? Który z nich wybrać?
Adobe Photoshop CS 4 to już jedenasta edycja programu, który niebawem skończy 20 lat. Stworzony początkowo na komputery Macintosh, zdominował w latach 90. branżę edycji grafiki komputerowej, czyniąc z firmy Adobe prawdziwego giganta.
Z kolei GIMP także nie jest, wbrew pozorom, programem młodym. Pomimo tego, że aktualna wersja nosi numerek 2.68, to pierwsze wydanie GIMP-a powstało jeszcze w 1995 roku. Od tego czasu program jest rozwijany przez rzesze wolontariuszy, dzięki czemu popularność GIMP-a w świecie aplikacji open source nie ma sobie równych.
Runda 1: Interfejs
Interfejs Photoshopa, chociaż na pozór skomplikowany, to dla wielu wzór w dziedzinie edytorów graficznych. Interfejs to pierwsze, co rzuca się w oczy. Photoshop działa w jednym oknie, chociaż wewnętrzne panele można dowolnie przenosić i przypinać, tak aby praca przebiegała sprawniej. Dla wielu osób jest to wzór, z którym musi zmierzyć się GIMP.
Tymczasem twórcy GIMP-a przez lata trwali w postanowieniu, że wygodniejszym rozwiązaniem jest trzymanie każdego panelu w oddzielnym oknie systemowym. Problem pojawia się w momencie, gdy okno z dużą grafiką przysłania fragmenty przybornika z narzędziami. Rozwiązaniem może być trzymanie okien zawsze na wierzchu, ale i tak jest to półśrodek. Nie zmienia to bowiem faktu, że taki, a nie inny interfejs zniechęcił wielu potencjalnych użytkowników programu. Z wyjątkiem tych dysponujących dwoma monitorami. Wówczas okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda: z lewej można trzymać panele, a z prawej edytowane pliki.
Na niekorzyść GIMP-a działa także inny układ menu oraz obco brzmiące nazwy funkcji. Użytkownik liczący na prostą przesiadkę z Photoshopa poczuje się zagubiony.
Runda 2: Możliwości
Ogrom funkcji może przerazić początkujących użytkowników Photoshopa. W powszechnym przekonaniu Photoshop poradzi sobie ze wszystkim: od stron WWW, poprzez druk i elementy 3D. Nie ma w tym przesady. Szczególnie, że dzięki staraniom Adobe, różne programy tej firmy doskonale integrują się ze sobą. Dzięki temu można w prosty sposób przenosić grafiki z Photoshopa do InDesigna lub innego edytora z tej samej stajni, nie tracąc wielu dodatkowych ustawień pliku.
Photoshop doskonale radzi sobie z zaawansowanymi ustawieniami warstw, czy obsługą CMYK-a. Został także wyposażony w narzędzia ułatwiające cięcie i zapisywanie grafiki na potrzeby projektów stron internetowych. Tylko dwie ostatnie edycje Photoshopa wprowadziły lepszą obsługę formatu PDF, rozbudowaną możliwość edycji obiektów 3D oraz narzędzia do tworzenia fotografii HDR i panoram.
Jak na tym tle prezentują się możliwości GIMP-a? Zadziwiająco dobrze, o ile trzymać się tylko edycji grafiki rastrowej, bez sięgania po obiekty 3D lub zaawansowane funkcje foto. Edytor obsługuje warstwy, chociaż odwiecznym problemem jest brak możliwości ich grupowania. Podobnie rzecz ma się z zaznaczeniem kilku warstw naraz - teoretycznie istnieje na to sposób, ale jest on skomplikowany i nie ma nic wspólnego z prostotą obsługi, jaką oferuje w tym względzie Photoshop.
Twórcy GIMP-a zaczęli nareszcie wprowadzać do swojej aplikacji długo obiecywany silnik graficzny GEGL, który ułatwi bezstratne operacje na plikach, a także pozwoli na dodanie obsługi CMYK-a, której brak jest teraz GIMP-owi często wypominany. Jednak na chwilę obecną, te zmiany są dopiero w początkowej fazie (aby uaktywnić GEGL, trzeba dokopać się do tych ustawień w opcjach) i stanowią raczej zapowiedź tego, czego GIMP doczeka się w wersji 3.0.
Próbowałem się kiedyś przesiąść na GIMPa ale naprawdę mimo szczerych chęci nie jest to program do profesjonalnych zastosowań. Póki co nie trafiłem na program, który pobiłby ergonomią i możliwościami Photoshopa.
Czy autor ma problemy z logiką i przedstawianiem argumentów? Akapit mówiący o CinePancie nijak ma się do tego o czym pisze :) Poza tym świetny artykuł chwalący photoshopa i nie pokazujący żadnych konkretów.
"Nie zmienia to bowiem faktu, że taki, a nie inny interfejs zniechęcił wielu potencjalnych użytkowników programu. " Jasne. Bo wszyscy urodzili się przyzwyczajeni do interfejsu fotoszopy, to przecież oczywiste... Nie ma sensu czytać dalej.
Wszystko zależy od przyzwyczajenia użytkownika, znam ludzi, którzy chwalą sobie np PaintshopPro inny Corel Photo Paint. Pracowałem w studio na Photoshopie, a w domu pracuję na Gimpie (w Ubuntu). Każdy z programów można zaadoptować do swoich potrzeb.
"Problem pojawia się w momencie, gdy okno z dużą grafiką przysłania fragmenty przybornika z narzędziami." "Z wyjątkiem tych dysponujących dwoma monitorami. " Nie, drogi autorze, rozwiązaniem są wirtualne pulpity. To, że ty nigdy o tym nie słyszałeś, to jest TWÓJ problem, nie wina Gimpa. "Na niekorzyść GIMP-a działa także inny układ menu oraz obco brzmiące nazwy funkcji. Użytkownik liczący na prostą przesiadkę z Photoshopa poczuje się zagubiony." Zmień tytuł "Gimp kontra Photoshop" na "Jak obrzydzić ludziom program, na który ich stać, i wcisnąć im taki, który spiracą". "Nie ma co się oszukiwać: pliki o rozszerzeniu .psd to coś tak oczywistego w dziedzinie grafiki, jak dokumenty .doc w świecie pakietów biurowych. Z dwóch względów." Jasne, a w świecie programowania pewnie .NET, co?;) "Jest tylko jeden problem: CinePaint jest dostępny póki co jedynie na Linuksa, chociaż wersja dla systemu Windows także jest planowana. " Każdym zdaniem się pogrążasz. "Który program okazał się więc zwycięzcą naszego pojedynku? Wydaje się, że mamy remis." Wydaje się, że porównujesz jabłka z pomarańczami. "Niekoniecznie, bowiem tam gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta. Naszym zdaniem "tym trzecim" jest edytor Paint.NET." I tutaj nagle nie przeszkadzają ci nazwy funkcji, inny rozkład menu, mniej możliwości i braki w dokumentacji? Konkluzją z artykułu powinno być to, że nie potrafisz pisać porównań. Nie jesteś obiektywny, nie znasz dziedziny. Czy wy już tam nie macie redaktora, który by przed publikacją to sprawdził?
bardzo słaby artykuł. Czy ma sens porównywanie bezpłatnego programu z czymś co jest przeznaczone do profesjonalnych zastosowań i kosztuje 3000PLN? Przecież nikt nie kupi do domu Photoshop''a, a tym bardziej nie będzie się bawił w GIMP''ie w firmie.
"gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta" Proponuję czwartego: Picture Window Pro firmy Digital Light & Color, v. 3.5 lub 4.0. Kosztuje raptem 99 UDSD. Pełna edycja grafiki rastrowej, 16 bitów na kanał (sorry GIMP), dowolny rozmiar pliku (OK, testowałem tylko do 2 gigapikseli...), korekcja geometrii, aberracji chromatycznej i sferycznej, bardzo stabilny w pracy. Ale: (1) nie obsługuje CMYK, (2) interfejs ma zupełnie inny niż PS i GIMP, (3) nie ma polskiej wersji, (4) nie akceptuje wtyczek do PS - przynajmniej w wersji 3.5. Co kto lubi...
W firmach oszczędność też się liczy. Jeśli grafikę na stronę WWW można zrobić tak samo dobrą w programie kosztującym 0pln i jeszcze na dodatek całkowicie legalnie, to po co przepłacać. Jakby nie patrzeć 3000 PLN to kwota porównywalna z kosztami miesiąca pracy webmastera w Polsce. Ktoś, kto startuje na rynku może spokojnie wybrać GIMPa.
No myślałem, że to będzie konkretne porównanie tych dwóch programów. Np. PS ma taką możliwość - GIMP takiej nie ma. PS ma lepsze algorytmy w tym, tym i tym. Wtedy można by się zastanowić czy warto wywalić 3tys. na PS czy uzyskać zbliżony efekt w GIMPie większym nakładem pracy, czy nie można w ogóle czegoś zrobić. Piszę o tym bo znajomy "GIMPowiec" pokazywał mi jak robi fotoszopowe efekty. Wymagało to trochę więcej machania myszą ale efekt końcowy był jak dla mnie identyczny. A wy tu jakieś pierdoły o interfejsie. Co to za argument że: "ten program ma inny interfejs niż ten do którego JA się przyzwyczaiłem". Ehhh.... Słabizna ten artykuł...
Kto kupi Photoshopa do domu? Np. ja kupiłem - po znajomości, używaną wersję 7. Problemem GIMP''a pozostaje interface - to nie tylko to, że jest inny od Photoshopa. On jest inny od niemal wszystkich programów. Office (MS czy Open), programy pocztowe, przeglądarki internetowe - wszystko się obsługuje w jednym oknie. Jak ktoś czuje potrzebę robienia wszystkiego inaczej, jego sprawa, ale niech nie liczy na wielką popularność. Utrudniane życia użytkownikom, to prosta droga do niszowości.