Pirackie programy - Polacy używają ich mniej

Odsetek nielegalnych kopii programów komputerowych używanych w Polsce w 2009 r. wynosił 54 proc. - zmalał o 2 proc. w porównaniu z sytuacją z sprzed dwóch lat. Dla producentów oprogramowania to niewątpliwie dobra wiadomość, podobnie jak dla nas ta, że Polska została usunięta z tzw. "listy 301" - rankingu krajów zagrożonych przestępstwami kradzieży intelektualnej.
Stowarzyszenie Business Software Alliance opublikowało wyniki przeprowadzonego przez firmę analityczną IDC corocznego raportu o stanie piractwa komputerowego na świecie.

Badaniem objęto 111 państw, z czego w 19 zanotowano zwiększenie się odsetku pirackich programów, a aż w 54 - jego spadek. Mimo to w skali globalnej współczynnik piractwa wzrósł w z 41 proc. w 2008 r. do 43 proc. w 2009 r.

To ostatnie jest efektem dynamicznego rozwoju trzech dużych rynków - brazylijskiego, indyjskiego i chińskiego. Wspólna wartość rynku oprogramowania tych państw oraz Rosji uznawana jest już za odpowiadającą rynkowi oprogramowania w Stanach Zjednoczonych.

Nowe wydanie raportu reprezentuje pewną istotną zmianę w używanej przez IDC/BSA terminologii - sformułowanie "straty poniesione w wyniku piractwa" zostało zastąpione "wartością nielegalnego oprogramowania". Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA, przyznał, że organizacja była często krytykowana za używanie tego pierwszego zwrotu, stąd zdecydowano się na jego zastąpienie.

Łączna wartość nielegalnych kopii oprogramowania używanych w ubiegłym roku została szacowana na 51,4 mld dolarów.

W Polsce korzyści utracone przez producentów oprogramowania w wyniku piractwa wyniosły w 2009 r. 506 mln dolarów. Odsetek piractwa na poziomie 54 proc. sytuuje Polskę na 5. miejscu od końca (czyli 17.) wśród objętych badaniem państw Unii Europejskiej.

W porównaniu z 2008 r. sytuacja w Polsce poprawiła się - przypomnijmy, że dwa lata temu skala piractwa w naszym kraju była szacowana na 56 proc., a wartość nielegalnego oprogramowania - na 648 mln USD.

Co i jak badano

Współczynnik piractwa komputerowego to stosunek liczby zainstalowanych programów komputerowych do liczby sprzedanych oryginalnych kopii aplikacji.

W analizie uwzględniono systemy operacyjne, oprogramowanie do obsługi baz danych, pakiety biurowe, aplikacje zabezpieczające, narzędzia do tworzenia grafiki i multimediów, gry, aplikacje finansowe (np. do rozliczeń podatkowych) oraz oprogramowanie typu open source/shareware/freeware. To ostatnie zostało przez analityków automatycznie zakwalifikowane jako oprogramowanie oryginalne.

Przedmiotem badania było zarówno oprogramowanie zainstalowane w nowych komputerach, jak i nowe oprogramowanie zainstalowane w eksploatowanych komputerach czy aplikacje przeinstalowane z komputerów wycofanych z użytku.

Szczegółowo o metodologii badań opowiada John Gantz z IDC.

Branżą szczególnie zagrożoną piractwem komputerowym z punktu widzenia Autodesk jest grupa firm "media entertainment", czyli np. firmy tworzące gry komputerowe, tworzące grafikę i reklamy, które pracują w postprodukcji np. dla telewizji - powiedział Jarosław Kierczuk z Autodesk. "W tych firmach niezwykle popularne jest korzystanie z usług tak zwanych freelancerów. Celowo używam słowa 'tak zwanych', ponieważ ów freelancer jest używany tylko po to, by można było dać mu komputer z nielegalnym oprogramowaniem, na którym pracuje w domu" - podkreślił Kierczuk. "Szacujemy, że w tej branży ponad 90 proc. produkcji tworzone jest na nielegalnym oprogramowaniu" - ocenił.

Co sprzyja piractwu, a co nie

Czynniki sprzyjające wzrostowi skali piractwa to niezmiennie: rosnące grono użytkowników komputerów i Internetu, rozwój dostępu do łącza szerokopasmowego, spadek siły nabywczej i dostępność nielegalnego oprogramowania. Zdaniem przedstawiciela BSA w Polsce szczególnie martwi niewielka skuteczność wymiaru sprawiedliwości w zwalczaniu piractwa, w tym przewlekłość postępowań oraz niska świadomość społeczna.

Obniżaniu skali piractwa sprzyjają zaś m.in. rozwój licencjonowania OEM i wzrost sprzedaży markowych notebooków, rozwój modelu SaaS (software as a service) oraz edukacja użytkowników prywatnych i biznesowych.

"Widać pewną poprawę i świadomość społeczna wzrasta. Cieszy nas szerokie wsparcie rządu, a konkretnie Ministerstwa Gospodarki, w naszej akcji informacyjno-edukacyjnej Zrób to samo" - ocenił B. Witucki. "Cieszy mnie również to, że po dwóch etapach akcji, pierwszym skierowanym do biznesu, drugim - do administracji publicznej, przyjęliśmy założenia trzeciego projektu. Będziemy go realizować z czołową polską szkołą ekonomiczną, SGH. Planujemy, że we wrześniu przedstawimy lokalne badanie na temat jakości zarządzania zasobami informatycznymi".

Lista 301

Jest to ranking opracowywany co rok przez Biuro Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych, na którym znajdują się państwa szczególnie zagrożone przestępczością intelektualną. Lista 301 podzielona jest na dwie sekcje - "priority watch list" i "watch list" - wskazujący kraje borykające się w większym i mniejszym stopniu z piractwem.

Polska, od wielu lat obecna na drugiej z list, została z niej w tym roku zdjęta. "Należy to przyjąć z radością, bo jest to z pewnością sukces. W ocenie BSA jest to fakt, który - mam nadzieję - będzie motywował polski rząd do wzmożenia, czy też kontynuowania intensywnych działań mających na celu przeciwdziałanie piractwu komputerowemu" - skomentował Witucki.
Tagi: BSA, Business Software Alliance, piractwo komputerowe, crack, kopie, prawo autorskie
Oryginalny tekst został opublikowany na www.idg.pl
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (23)

~szczur

10-02-2011 22:58

Haha, prawdopodobnie to ja w dużej mierze tworzę tą modę bo kupuję i namawiam innych do kupowania komputerów poleasingowych z zainstalowanym legalnym oprogramowaniem. Komputery te wraz z oprogramowaniem są tańsze od samego legalnego oprogramowania z marketów...

~MX

22-06-2010 20:41

W pełni zgadzam się z faktem, iż piractwo (zresztą nie tylko to komputerowe) jest jak najbardziej zjawiskiem nagannym. Oczywistym jest, iż za każdy produkt – również ten, będący wartością intelektualną – należy zapłacić jego twórcy, jeśli tego akurat sobie ów twórca życzy. Jest to jednak problem ogromnie złożony i pragnę na pewne sprawy zwrócić uwagę. Pierwszą sprawą jest brak dostępności pewnych materiałów. Naprawdę ogromnie trudno jest kupić, zwłaszcza starsze i te nieco ambitniejsze produkcje, np. filmy („Święty z Fortu Waszyngtona”, „Banda Jednej ręki”, „Maska” - ten film o Rocky''m Dennisie, a nie znana komedia... i najnowszy „Avatar” - film, który dosłownie pokochałem i pragnę kupić go na „BluRay”, by kiedyś, gdy wreszcie będzie mnie stać na odtwarzacz - móc go sobie obejrzeć w mega jakości – dodam, że na DVD oczywiście już ten film sobie kupiłem), muzyka (choćby Kitaro „Silk Road” - wiem o czterech częściach, które mam na kasetach magnetofonowych wydanych przed laty przez „MG” – nie wiem nawet, czy legalnie; większość starszych płyt danego zespołu – nie da się na ogół skompletować pełnych dyskografii - po upływie wielu lat) - pewne tytuły tylko na bardzo krótko pojawiają się w sklepach lub są dołączane do czasopism, a później o ich kupnie można już tylko marzyć... Marzę o „MS Windows XP” w wersji „BOX”, której po ukazaniu się „Service Pack III” do tego systemu w sklepie nie można kupić (gdy jeszcze można było, nie miałem pieniędzy, dziś, gdy je już mam – z kolei nie ma systemu...). Można by było wtedy korzystać z Linux''a, a dla programów Windows, dla których nie ma jeszcze alternatywy w tym darmowym systemie – korzystać z „Windows XP” na maszynie wirtualnej. Cóż, pozostaje kupić OEM i reinstalować go co 30 dni (wiem, że jest to zgodne z licencją)... Pozostaje zapytać: Czy takie postępowanie jest uczciwe wobec potencjalnego nabywcy, który za swoje ciężko zarobione pieniądze nie może sobie kupić tego, czego sobie życzy? Kolejną sprawą, która na ogół nie jest nigdzie poruszana, jest problem coraz niższej jakości napędów (tych komputerowych) i odtwarzaczy (tych stacjonarnych), którym zdarza się uszkodzić (porysować) nośnik, za który zapłaciło się niejednokrotnie ciężkie pieniądze. Uważam, iż legalny użytkownik programu, filmu czy też płyty CD POWINIEN MIEĆ PRAWO do WYMIANY uszkodzonego nośnika za cenę jego produkcji (ułamek cen sklepowych). Zgodnie z prawem licencja na odtwarzanie materiału zapisanego na płycie została już przecież wykupiona, a problem dotyczy tylko nośnika zawierającego te materiały. Pół biedy, gdy jeszcze da się taki nośnik skopiować – można wtedy oryginał trzymać w szufladzie a korzystać z kopii, jednak niektórych zabezpieczeń nie daje się obejść... W przypadku płyt audio żadna kopia nie jest w stanie zastąpić oryginału... Dlaczego po uszkodzeniu płyty mam za każdym razem płacić kolejny raz za to samo, skoro wcześniej już za to zapłaciłem...??? I ostatnia sprawa - oczywiście ceny, mające się nijak do dochodów większości społeczeństwa w naszym kraju (ciekawe, kto w Unii Europejskiej lub USA żyje za 200 Euro renty?). Przepraszam za może niedopracowany styl, ale nadarzyła się wreszcie okazja, by wyrazić swoją opinię na ten jakże drażliwy dla wielu temat.

~Cabi

15-05-2010 17:17

Mam nadzieję, że ludzie nie będą piratować produktów freeware

~J

12-05-2010 14:49

MarokoXXX - nie kupuj win7 jest mnogość darmowych dystrybucji linuksa no chyba że chcesz do grania (ale wtedy ponoć najlepiej mieć XP) to wtedy jak już ktoś wcześniej napisał - rozrywka kosztuje

~MarokoXXX

12-05-2010 12:18

Proponuję porównać cenę WIN 7 w Polsce i w USA...Proszę mi wytłumaczyć czym różni się użytkownik tu od tego za oceanem, że różnica jest tak ogromna???!!!

~Pawcik

12-05-2010 11:31

Podam przykład czy jesteś w stanie zapłacić za nowy system Windows 7, jego ceny od 350 do ok 1000 za wersje Ultimate oraz jeśli prowadzisz firme lub skromną działalność gospodarczą i potrzebujesz pakiet biurowy typu M$ Office, który kosztuje ok 1000 zeta ? lub jesteś zwykłym użytkownikiem przecietnej klasy a Twój dochód nie przekracza 1300 zł. dodam że taki dochód ma większość.

~Lukassuss

12-05-2010 10:57

Gość - zanim zaczniesz pisać bzdury poczytaj sobie ciut. Trylogię Penumbra wydało studio Frictional Games, zaś World of Goo dwóch zapaleńców pod nazwą 2D Boy (na marginesie eks-pracowników EA). Obie gry ie mają NIC wspólnego z Wolfire Games. Wilfire Games to wydało co najwyżej niskonakładowe badziewie jak Lugaru, Overgrowth czy Black Shades - tylko kto w to gra? 0,00001% graczy? Po drugie - biorąc pod uwagę "wielkość" tego wydawcy i "wielkość" jego tytułów takie "badania" to o kant d.. potłuc można. No i zawsze można wyniki interpretować odwrotnie - AŻ 75% ludków zapłaciło - to sukces. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

~Gelo

12-05-2010 10:12

Ten portal to jakiś "szajs". Mojego komentarza tez nie dodali

Artur

12-05-2010 10:01

Moim zdaniem cena gra rolę gdy jest skorelowana z wiekiem. Większość wypowiedzi na forum dotycz gier reszta kupna Windowsa. Pamiętam siebie z przed 10 lat piratowałem na maksa, ale raczej nie mogłem sobie pozwolić na kupno kilku gier miesięcznie (szczególnie nowości). Teraz jak "podrosłem" mam większą świadomość o co chodzi w tym piractwie. Pomijając gry to nawet ktoś kto chce korzystać z platformy Windows nie musi wydawać dużych kokosów. Rynek open source projektuje naprawdę świetne aplikacje czasami nawet przewyższające komercyjne odpowiedniki. A jeżeli chodzi o gry no cóż rozrywka zawsze kosztowała najwięcej... :)

~

12-05-2010 10:00

a ja się zgadzam z opiniami, że ceny są za drogie. jestem pewien że gdyby windows kosztował max 100zł to nie byłoby tyle piratów.

~Gelo

12-05-2010 09:57

Kiedy w 2008 roku Trent Reznor (NIN) dał możliwość ściągnięcia Swojego albumu "Ghost I-IV" za niewielkie pieniądze (o ile dobrze pamiętam było to bodajże 5 dolarów za cały album w jakości Flac) i chociaż NIE JESTEM JEGO FANEM postanowiłem poprzeć jego akcje. Poprosiłem kolegę który dysponował kartą kredytową (konto dolarowe) aby mi pomógł. Zapłacił On za ściągniętą muzykę a ja zwróciłem mu pieniądze. Nie przesłuchałem nawet całego albumu ale nie żałuje ani złotówki z wydanych pieniędzy ( w przeliczeniu ok 12pln) bo moim celem było coś innego- chciałem poprzeć idee jego niezależności od wielkich wytwórni muzycznych.

~J

11-05-2010 22:32

to po co wydano 150 mln na kampanię reklamową? dobra gra z budżetem 1% tego na reklamę i tak by się sprzedała...chwila refleksji jest potrzebna komu właściwie za tą grę płacimy...menedżerowie mediów są nieopisanie chciwi dlatego należy z WIELKĄ rezerwą podchodzić do tego co nam serwują - to ludzie bez skrupułów i to widać zwłaszcza podczas kampanii wyborczych (ale nie tylko, stale widać) będą promować najgorsze szuje i kreować na mężów stanu bo ktoś dobrze płaci za to a teraz zagadka który z głównych kandydatów bronił WSI jak niepodległości? mała podpowiedź: popiera go noblistka która wysławiała Józefa Stalina

~phi

11-05-2010 21:39

I znowu komentarz wyleciał. Typowe dla tego portalu.

~DariuszES

11-05-2010 21:05

Myślę, że poziom piractwa jest związany z wysokością zarobków. Im większe tym mniejsze piractwo. Poza tym powstają dobre produkty, które ludzie chcą kupować pomimo że mogą je ściągnąć z sieci i które generują ogromne zyski producentom np. gra Wiedźmin.

~Romanujan

11-05-2010 21:05

"Po pierwsze weź taką grę Modern Warfare 2 o której gdzieś czytałem. Jej wytworzenie kosztowało 50 MILIONÓW DOLARÓW. Na kampanie reklamową wydano 150 MILIONÓW DOLARÓW". No ładnie - telewizji nie oglądam, tradycyjnej prasy nie czytam, reklamy na stronach WWW odfiltrowuję AdBlock''iem. Ciekawe, ile mniej płaciłbym za grę, gdyby odliczono mi od ceny koszty kampanii reklamowej?

~Romanujan

11-05-2010 21:01

Hmm... Jakieś 10 lat temu, kiedy nagrywarki CD kosztowały jeszcze 2000zł koszt pirackiej gry na rynku w Szczecinie wynosił 20zł za płytę (zazwyczaj wychodziło 20-40 zł za grę). Nowości w sklepach kosztowały ok 150zł, poniżej 100zł rzadko kiedy udało się kupić jakąkolwiek grę, żadnych "Złotych serii klasyki" nie było. Dzisiaj cena nowości rzadko kiedy przekracza 100zł (to taka magiczna psychologiczna granica, którą rzadko kto odważy się przekroczyć, żeby gra nie została uznana za drogą), po roku ta sama gra kosztuje czasem nawet i 30zł. Zarobki w międzyczasie znacznie wzrosły. Nic dziwnego, że skala piractwa się zmniejsza... Z oprogramowaniem użytkowym również jest o wiele lepiej - kiedyś np. za legalny pakiet biurowy z prawdziwego zdarzenia trzeba było płacić, dzisiaj mamy darmowy OpenOffice (który ma 10 razy większą funkcjonalność, niż typowy użytkownik potrzebuje). Tylko ceny Windows poszły w górę...

~Wesoły

11-05-2010 20:15

sloniopp, znając życie - my sami siebie. Najpierw sprawdź u kogoś znajomego za ile zakupiono taki film na blueray. Bo z doświadczenia wiem że najwięcej biorą pośrednicy. Przykład kawy. 5zł zapłacisz w sklepie za kawę. Za ziarna które masz w pudełku plantator w przeliczeniu dostał 25gr. Poza tym zauważ przykład wyżej. Tutaj każdy mógł zapłacić COKOLWIEK a i tak nie płacili. I część z tych ludzi jeszcze śmie krzyczeć że ceny są za wysokie itp.

~sloniopp

11-05-2010 19:32

Cena to pojęcie względne. Jeżeli z twojego punktu siedzenia jesteś zapłacić za "coś" 100 PLN to jest to poziom akceptowalny przez ciebie. Co innego że to coś, dla 80% społeczeństwa, za 100 PLN to i tak za drogo. Prosty przykład Film DVD w USA to 30 USD a to samo na "blu" 35 USD czyli jakieś 16% więcej. Natomiast Polska, DVD ok 50PLN a "blu" 110 PLN to już 220% w różnicy. Więc resztę dopowiedzcie sobie sami. Ceny są mocno szacunkowe, ale mniej więcej tak to wygląda. Więc kto tu kogo okrada?????

~Gość

11-05-2010 19:16

Za to cała akcja pokazała coś jeszcze innego. Gra jest wieloplatformowa i prowadzono statystyki dla 3 systemów operacyjnych. Linux, Mac i Windows. Co się okazało. Kliencie z Windowsem stanowili ponad 50% całości i płacili średnio 7.6$. Klienci z Mac stanowili jakieś 25% całości i średnio płacili 10$ Klienci z Linuksem stanowili niecałe 25% i płacili ponad 14$ średnio. Wyszło na to że nie dość że alternatywne systemy znacznie chętniej wydają pieniądze (i to z własnej woli) to jeszcze chętniej kupują niż użytkownicy Windowsa (który na rynku ma ponad 90% udziałów). Mało tego, biorąc pod uwagę niemal 2x większą sumę jaką byli chętni zapłacić użytkownicy Linuksa przy dwukrotnej przewadze klientów z Windowsem - wyszło na to że na użytkownikach Linuksa firma zarobiła TYLE SAMO CO NA UŻYTKOWNIKACH WINDOWSA. W skrócie - widocznie opłaca się robić wieloplatformowe gry i aplikacje. I mamy tu niezbity dowód na to. Dodatkowo jeżeli robić się już port na Mac (który jest znacznie popularniejszy od Linuksa) to do samego pingwina niedaleka droga.

~Gość

11-05-2010 19:06

Michael, o czym Ty mówisz ? Po pierwsze weź taką grę Modern Warfare 2 o której gdzieś czytałem. Jej wytworzenie kosztowało 50 MILIONÓW DOLARÓW. Na kampanie reklamową wydano 150 MILIONÓW DOLARÓW. Więc gra musiała przynieść zysk MINIMUM 200 milionów dolarów + kolejne pieniądze by był czas na tworzenie kolejnych tytułów. Jest prosta zasada. Skoro cena jest za wysoka to nie kupuj. W ten sposób zmusisz sprzedawcę do obniżenia cen. Jeżeli jednak ludzie płacą to znaczy że cena jest odpowiednia. Bo Modern Warfare to nie chleb i żyć bez niego można spokojnie. Druga rzecz z innej beczki. Wolfire Games (Penumbra, World of Goo itp) zrobiła promocje. Cały pakiet swoich gier sprzedają... za ile tylko chcesz. Ceny zaczynają się od 1 centa a kończą na miliardach dolarów (do wyboru do koloru). Więc w teorii mogłeś mieć kilka gier za 10gr i mieć je legalnie. Fajna akcja ? Dodatkowo można było płacić przez Peypal, Amazon czy płatności Google. Co się okazało ? 25% ludzi którzy pobrali grę nie zapłaciło za nią. Żeby było śmiesznie - mówimy tu o statystykach z serwerów firmy. Gry są na torrentach, rapidshare itp. Więc skala piractwa może być o wiele większa. Wygląda na to że cena w ogóle nie ma wpływu na skalę piractwa.

~Michael

11-05-2010 18:09

Zgadzam się z przedmówcą. Producenci sami napędzają piractwo! Ceny wielu programów są z kosmosu i nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi kosztami wytworzenia określonego dobra.

~jfc

11-05-2010 18:07

@Yuki - to moze koszt wyprodukowania windowsa to 300zl? Bo tyle kosztuje on w sklepie. Czerwonym jak zwykle wszystko "sie nalezy".

~Yuki

11-05-2010 17:05

Pozwolę sobie dodać do powyższego tekstu, to co ja wiem. Czynniki sprzyjające wzrostowi skali piractwa to niezmiennie: zdecydowanie za wysoka cena oprogramowania. Obniżaniu skali piractwa sprzyjają: obniżenie cen oprogramowania. Mój komentarz zakończę tym oto zdaniem: "Lepszym pytaniem jest: "jakim cudem producentom oprogramowania udaje się wyciągnąć od ludzi tak wielkie pieniądze"? Program to nie samochód. Kiedy zrobi się jego jedną kopię, koszty produkcji następnego miliona są minimalne"

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »