wyróżnień za darmo ni dają bez kłótni gamonie!!!
Jak ktoś czyta książki od 40 lat to pewnie nie wyszedł poza krąg literatury radzieckiej i enerdowskiej ;) Nazywać chałą książkę, która dostała wszystkie najważniejsze nagrody literatury SF? A może tam miało być 4 tylko się niechcący 0 wpisało? :)
max, to może kiedyś przeczytam ''Boga..'' ponownie. Zobaczymy, może byłem za dużym szczawiem, żeby to ogarnąć za pierwszym razem. W każdym razie, kibicuję ci w lekturze Simmonsa! @q-ku - tak, przyznaję bez bicia, kupiłem Hyperiona sobie (4 części) i 2 częsci znajomym na jakieś urodziny. Książki wcale nie leżały metrami, Simmonsa po prostu mało kto zna w Polsce. Dodam jeszcze, że przed zakupem jakiegokolwiek SF/fantasy odwiedzam strony wydawnictw i szukam opinii w necie (teraz np. zastanawiam się nad Czarną Kompanią). Czyżbyś ty oceniał książki po okładce? (tak rozumiem zwrot ''na oko''). Po 40 latach czytania SF? Aż sie wierzyć sie nie chce...
rozumiem, że to Wy wykupiliście Hyperiona, który leżał metrami w empiku właśnie wracam czytam SF od prawie 40 lat, ale Hyperion jakoś mnie wcześniej nie skusił - na oko wydawał mi się chałą chciałem mu dać szansę trudno, nie dam:-)
re Pułkownik Kassad: "ale twoje wypowiedzi brzmią tak, jakbyś pozjadał wszystkie rozumy na temat literatury SF" Czy naprawdę kilkoma zdaniami na temat pojedynczej książki SF pretenduję do miana znawcy? Chyba źle dobierasz słowa, Pułkowniku;) Czytam SF od dwudziestuparu lat, ale to nie czyni ze mnie znawcy. "Niech sobie ''''Bóg...'''' będzie ogromną rozprawą filozoficzną. Ale czy to czyni z niego automatycznie dobre dzieło literackie?" Nic z niczego nie jest w stanie uczynić czegokolwiek automatycznie. Wszystkie tomy Diuny mają swój sens. Przyznam, że dopiero lektura ostatniego tomu była dla mnie zagwozdką - o co tam chodziło, nie jestem pewien. Ludzie spierają się o to od dłuższego czasu. Co do odbioru książki, albo ogólniej, dowolnego dzieła, ważny jest stan ducha odbiorcy. Jak miałem kilkanaście lat, to wszystko, co napisał Philip K. Dick było dla mnie objawieniem. Teraz często nie mogę przebrnąć przez jego książki. Z kolei Asimov wydawał mi się za poważny, zbyt "gęsty". W tej chwili czyta mi się go świetnie. Co do Hyperiona - po takim artykule i takiej dyskusji nie widzę żadnej możliwości, abym... NIE przeczytał tej książki:) Pozdrowienia dla fanów SF.
jest tylko jedna Diuna a reszta to nędzne sequele i Hyperion się z Diuną tą równać nie może
''Bóg Imperator Diuny nie był książką, przy której można się nudzić, lub można się nie nudzić.'' - uwierz mi, że można. Znamienne zresztą, że ''Boga...'' wymieniasz obok instrukcji obsługi tostera. Nie chciałbym, żeby wyszło, że dopuszczam się ataku ad personam wobec ciebie, ale twoje wypowiedzi brzmią tak, jakbyś pozjadał wszystkie rozumy na temat literatury SF. Może się mylę, ale naprawdę tak to wygląda. Wracając do tematu - przy całym moim szacunku dla Herberta nie uważam, by do każdej jego książki podchodzić ''z rozdziawioną gębą''. Tak samo jest zresztą zapewne z Simmonsem i każdym innym autorem. Jakoś nie znużyła mnie lektura ''Lodu'' Dukaja, którego przecież za thriller z wartką akcją uznać nie można, a odniesień filozoficznych też w nim mnóstwo. Niech sobie ''Bóg...'' będzie ogromną rozprawą filozoficzną. Ale czy to czyni z niego automatycznie dobre dzieło literackie? Pewnie kwestia gustu, ja mam taki - Ty masz inny. Trudno się o to spierać. Na koniec - pojednawczo - przeczytaj proszę Hyperiona (chociaż wątpię, byś przyjął moją rekomendację;). Będziesz miał porównanie.
re Pułkownik Kassad: Bóg Imperator Diuny nie był książką, przy której można się nudzić, lub można się nie nudzić. Był ogromną rozprawą filozoficzną plus 10 stron akcji. Czy książka telefoniczna też Cię nudzi? Czy od instrukcji obsługi tostera wymagasz wartkiej akcji? Czy podręcznik analizy matematycznej to dno (lub "kupa g..."), bo nie ma tam suspensów i ciekawych wydarzeń? Widzisz - jednak nie zrozumiałeś.
@yamata - całkowicie się zgadzam, że Herbert zasłużył na miejsce w panteonie twórców SF. Diuna to dzieło wybitne, jej kontynuacje - nie zawsze. Dlatego właśnie - i tu uwaga do maxa - nikt mi nie wmówi, że jeśli niebotycznie nudzę się (do tego stopnia, że omijam po parę stron) przy czytaniu "Boga Imperatora Diuny" to znaczy, że nie zrozumiałem tej powieści. Grafomania do mnie nie przemawia. A, jeszcze jedno - yamata twierdzisz, że miniserial Diuna z 2000 r. był całkiem udany. Rozumiem, że podobały ci się topornie malowane scenografie wydm?:))
Herbert nie "obniża"... Herbert (św. pamięci) "skacze". Jeden tom jest świetny a drugi całkiem do d... Trzeci średni i tak dalej. Poza tym żadnej pozostałej jego książki nie idzie czytać. Są bezdennie denne... Ale "Diuną" zasłużył sobie na wieczyste miejsce w literaturze i to nie tylko SF. Nie wiem jak Simmons (trza się wziąć) ale życzę mu tego samego - przydała by się realna konkurencja ;) Niestety w przypadku takich epickich opowieści, szanse udaną ekranizację są nikłe. Albo rozbije się to na odcinki - tak jak LOTR, czy dość udaną telewizyjną "Diunę" z 2000 roku - albo wybierze jeden z wątków co zuboży całość uniwersum. Tak źle i tak niedobrze. W dodatku trzeba na tym zarobić i utrzymać widza w kinie przez te czasem 9 godzin projekcji. Powodzenia życzę... ;)
Nie czytałem wspomnianego tu Simmonsa, ale twierdzenie że Herbert obniża poziom z każdym tomem Diuny to twierdzenie człowieka, który nie zrozumiał tej powieści.
zgoda, pod warunkiem ze mówiąc ''kupa g...'' masz na myśli Diunę. W przeciwienstwie do cyklu Hyperiona każda kolejna część Diuny jest coraz słabsza, a Simmons trzyma równy poziom.
Porównywać Hyperion z Diuną, to jak zestawiać kupę g*wna ze stosem brylantów.

