Cywilizacja 5 - recenzja

Cywilizacja 5 to gra, na którą wszyscy miłośnicy strategii czekali od dawna. Dziel, rządź, zdobywaj, prowadź intrygi - w nowej edycji kultowej produkcji Sida Meiera wszystko to jest jeszcze lepsze i bardziej dopracowane.

Kliknij, aby powiększyćGdy recenzencki egzemplarz Cywilizacji 5 wreszcie przyszedł do redakcji rozpętało się prawdziwe piekło. Po dłuższej batalii wyrwałem pudełko z gardła samemu naczelnemu i czym prędzej czmychnąłem do domu zagłębić się w tajniki kolejnej części gry wszech czasów (nawet nie próbujcie podejmować ze mną w polemikę - jestem głuchy na argumenty).

Zmiana na tronie

Historia Cywilizacji zaczęła się blisko 20 lat temu, kiedy Sid Meier i jego firma Microprose wydali pierwszą część w 1991 roku. Idea była prosta jak konstrukcja cepa. Na losowo wygenerowanej mapie, zbliżonej w proporcjach do Ziemi, zaczynaliśmy z zalążkiem nowej cywilizacji - osadnikiem, który miał założyć pierwsze miasto, oraz wojownikiem. Od tego momentu wydarzenia nabierały tempa (o ile można tak powiedzieć w odniesieniu do strategii turowej).

Zobacz również:

Naszym zadaniem była dalsza ekspansja - zakładanie kolejnych osad, podbój i rozwijanie technologii. Akcję w każdej części tradycyjnie rozpoczynamy w roku 4000 p. n. e., a kończym nieco ponad 6000 lat później. Nietrudno zatem zgadnąć, że przez tak długi czas nie możemy biegać z maczugami. Naukowcy przez cały czas główkują nad nowinkami technologicznymi, które pozwolą budować drogi, nowocześniejsze rodzaje jednostek, a ostatecznie wysłać rakietę w kosmos.

Kliknij, aby powiększyćPo pięciu latach od ostatniej edycji Cywilizacji nadszedł wreszcie czas na kontynuację. Zasady opisane powyżej, nie zmieniły się ani o jotę, ale gra jaką dostaliśmy do rąk to prawdziwa rewolucja. Nienaruszone zostały właściwie tylko główne zasady - niemal wszystko inne jest zupełnie nowe. Nowy król chcąc zdetronizować starego budzi prawdziwe poruszenie wśród fanów. Czy jest lepszy od poprzedniego? Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.