Marcowy atak DDoS na Koreę Południową, miał być dziełem Koreańczyków z północy. Ofiarą cyberataku padło wówczas 40 istotnych witryn, które należały do 29 najważniejszych organów i instytucji tego państwa.
Flaga Korei PołudniowejDo takich wniosków doprowadziło śledztwo, prowadzone przez
McAfee, znanego producenta oprogramowania antywirusowego. W raporcie opublikowanym przez firmę, jest jasne stwierdzenie, że ataku dokonano z komputerów umieszczonych w Korei Północnej.
Przedstawiciele McAfee, zwracają uwagę na analogię pomiędzy marcowym atakiem, a tym, który
został przeprowadzony w 2009 roku. Wówczas to, oprócz stron południowokoreańskich, zainfekowane zostały także
witryny należące do rządu Stanów Zjednoczonych.
4 marca 2011 roku, strony, których właścicielem jest rząd
Korei Południowej zostały zalane masowymi próbami połączeń, czego nie mogły udźwignąć tamtejsze serwery. Skutkiem tego był brak ich obsługi co sprawiło, że w efekcie przestały działać.
O tym, że ataku dokonał Pjongjang spekulowano od samego początku. Eksperci z McAfee podkreślają, że ataki były znacznie poważniejsze aniżeli te przeprowadzane przez Anonymous czy LulzSec. Fakt ataku przez sąsiada z północy pogorszy, i tak już nie najlepsze, stosunki pomiędzy dwoma zwaśnionymi państwami.