A najśmieszniejsze jest dorabianie ideologii do zwykłego fotografowania. Na przykład złote zasady lomografii. Co to za bredzenie. Co w tych zasadach jest nadzwyczajnego i która zasada nie mogłaby być zastosowana do fotografowania cyfrowego? Każda metoda ma swoje wady i zalety, ale czy potrzeba aż ideologii do robienia zdjęć?
dla tych, którzy nie pamiętają ery analogów,a którzy teraz są przeładowani złotymi zasadami (nie kadruj w centrum, linia horyzontu równo, podkręć kontrast w Fotoszopie etc) to bez wątpienia jest novum. i żadne fotografowanie nie jest tak naprawdę "zwykłe"
"Pierwowzór nigdy nie zostanie zapomniany" np. monitory CRT, winyle, 8 bitowe procesory w PC, 1Mbit ethernet, IrDA itp. itd.
Oj Jacku, Jacku, przetwornik a/c jednym z największych wynalazków XX wieku ? Z założenia przetwarzanie a/c zawiera już błąd kwantyzacji. Adamie aparaty fotograficzne przed wkroczeniem cyfrówki zawierały tyle elektroniki, że "potrafiły" praktycznie to samo co obecne cyfrowe. Ponadto fotograf z aparatem musi najpierw myśleć co chce osiągnąć a później pstrykać. Cyfrowym można pstrykać bezmyślnie a myśleć dopiero przy komputerze co z tym zrobić. Nikt mi nie powie, że zrobienie ze staruszki młodej dziewczyny to są wspaniałe osiągnięcia techniki cyfrowej. :)
fotografia zwana analogową staje się elitarną i tu największe pole do popisu maja ci wszyscy, ktorzy ciągle szukaja nowych, niepowtarzalnych mozliwosci.Chocby technika gumy i jej podobne.Uważam, ze wynalezienie przetwornika a/c to jeden z najwiekszych wynalazkow XX wieku.
Lomografia to pstrykanie zdjęć jak popadnie byle jak najwięcej. Z 1000 fotek zawsze jakaś jedna będzie dobra. Do tego celu analogi się nijak nie nadają. Jeden film, to 24-36 zdjęć i żeby napstrukać parę tysięcy fotek, to trzeba dużo filmów za kwotę wyższą znacznie od ceny aparatu. A wywołaj te tysiąc zdjęć - powodzenia. Aparatem cyfrowym możesz pstrykać bez umiaru i na poczekaniu eliminować foty ewidentnie nieudane, i wywoływać nie nada. Analogi umarły, tak samo jak umiera CD.
Lomografia to pstrykanie zdjęć jak popadnie byle jak najwięcej. Z 1000 fotek zawsze jakaś jedna będzie dobra. Do tego celu analogi się nijak nie nadają. Jeden film, to 24-36 zdjęć i żeby napstrukać parę tysięcy fotek, to trzeba dużo filmów za kwotę wyższą znacznie od ceny aparatu. A wywołaj te tysiąc zdjęć - powodzenia. Aparatem cyfrowym możesz pstrykać bez umiaru i na poczekaniu eliminować foty ewidentnie nieudane, i wywoływać nie nada. Analogi umarły, tak samo jak umiera CD.
Bawienie się fotografią analogową jest dla mnie rodzajem masochizmu.Robiłem kiedyś zdjęcia Practica i Zorką a teraz mam cyfrowego Samsunga.Uważam że jakość zdjęć jest nieporównywalna na korzyść cyfrówki a o komforcie obróbki nie wspomnę.To co zajęło by mi kiedyś kilka godzin wykonuje teraz w parę minut z dużo lepszym efektem.
@inubero Jesli chcesz porównywać fotografię analogową do nośników muzycznych, to powinieneś przywołać płyty gramofonowe. Na CD muzyka zapisana jest w cyfrowym formacie... Co wyższości fotografii analogowej nad cyfrową to byłbym daleki od takiego stwierdzenia - wręcz przeciwnie, ze względu na prostotę uzyskiwanych świetnych efektów, możliwości korekt i wielu innych cech to raczej fotografia cyfrowa jest tą społecznie "lepszą" fotorafią. Nie mniej jednak według mnie dobry fotograf to taki, który potrafiłby okiełznać analoga i zapisać na filmie wszystkie 36 interesujących, poprawnie wykonanych ujęć, a nie napstrykać 200 zdjęć z czego może połowa jest coś warta. Mnie niestety jeszcze daleko do tego pierwszego przypadku...
Analogi były są i będą. Mimo, że cyfrówki nowe, mają coraz to więcej pixeli i innych bajerów to i tak analogi robią lepsze zdjęcia. Idealny przykład na płytach komputerowych. Była era CD, jest i będzie. Mimo że w sprzedaży są nawet płyty o 40x większej pojemności to i tak CD są najpopularniejsze. Pierwowzór nigdy nie zostanie zapomniany ;)

