W tym roku uczeni z Uniwersytetu Cornella zaczęli badać zastosowanie drukowania przestrzennego w tworzeniu narządów do przeszczepów. Stwierdzili, że taka możliwość nie pojawi się wcześniej niż za 20 lat. Wygląda jednak na to, że naukowcy z projektu BioRap znacznie wyprzedzili ich przewidywania. Przynajmniej w pewnym zakresie.
Według zespołu
BioRap działającego przy niemieckim instytucie naukowym
Fraunhofer, 11 000 ludzi w Niemczech czeka na organy do transplantacji. Dlatego podjęto badania związane z tym problemem. Inżynieria tkankowa jest obecnie bardzo trudnym zagadnieniem, więc skupiono się na stworzeniu
biokompatybilnych, sztucznych naczyń krwionośnych za pomocą technologii druku przestrzennego.
Zespół wydrukował naczynia przy użyciu specjalnego
atramentu i doprowadził do ich spojenia je za pomocą promieniowania ultrafioletowego. Drukowanie przestrzenne nie jest jeszcze zbyt precyzyjne, więc naukowcy użyli dodatkowo
polimeryzacji dwufotonowej.
W wyżej wymienionym procesie
krótkie, ale intensywne impulsy laserowe oddziaływały na materiał i stymulowały molekuły w bardzo małym punkcie ostrości, aby doszło do sieciowania (crosslinking
) molekuł - podają naukowcy. W ten sposób materiał staje się elastyczniejszy i pozwala na uzyskanie końcowej struktury.
Instytut Fraunhofer pracuje nad tym projektem od 2009. Jest on ciągle na wczesnym etapie rozwoju, a zespół BioRap nie używa przy drukowaniu ludzkiej tkanki. Sama idea jest jednak niezwykle intrygująca, a drukowanie ludzkich narządów nawet nieco przerażające. Mimo to, dobrze też wiedzieć, że
drukowanie przestrzenne przyda się nie tylko w produkcji
czekolady w najróżniejszych kształtach.