Na rynku pojawił się następca jednego z ciekawszym modeli superzoomów - Canona SX 30 IS. Oznaczenie nowego aparatu różni się nie tylko liczbą, a także końcówką. Litery "IS" miały sugerować nabywcy, że ma do czynienia z aparatem wyposażonym w optyczny stabilizator obrazu (Image Stabilizer). Zostały zastąpione oznaczeniem "HS". Oznacza on przynależność do najnowszej grupy kompaktów o ograniczonej rozdzielczości (w stosunku do wciąż panujących na rynku wyżyłowanych standardów) ale za to wysokiej czułości (High Sensitivity). Canon PowerShot SX40 HS dysponuje 12-megapikselowym sensorem oraz 35-krotnym, stabilizowanym optycznie zoomem. Obiektyw dysponuje szybkim silnikiem Ultrasonic, stosowanym w obiektywach do lustrzanek Canona.
PowerShot SX40 HS jest typem niby-lustrzanki. Mimo, że nie mamy do czynienia z wymienną optyką, budowa korpusu bardzo przypomina bowiem lustrzankę. Mamy uchwyt (rękojeść), choć niestety nie pokryty antypoślizgowym tworzywem. Nie jest on też bardzo głęboki, więc aparat może wyślizgiwać się z dłoni. Na górze zostało umieszczone klasyczne koło trybów pracy z "kreatywnymi" pozycjami P/Av(A)/Tv(S)/M oraz C1 i C2, w których można zdefiniować indywidualne ustawienia. Ogniskową zmieniamy za pomocą dźwigni znajdującej się wokół przycisku spustu migawki.
Z tyłu zastosowano "talerzyk" nawigacyjny zintegrowany z pierścieniem zmiany wartości - to jedyne pokrętło (prócz tarczy trybów) w SX40 HS. Bieguny nawigatora stanowią skróty do bardzo istotnych funkcji: kompensatora ekspozycji (używamy go, gdy aparat źle ustawi jasność zdjęcia), czułość ISO, samowyzwalacz i menu trybu makro.
Dużym atutem jest zastosowanie mechanizmu pozwalającego na wygodne ("lewoprzegubowe") odchylanie wyświetlacza. Sam monitor niestety nie rzuca na kolana - jego rozdzielczość wynosi zaledwie 230k pikseli, co 2011 roku już nawet nie jest "wersją standard". To dziwne, że w aparacie za około 1800 zł znajdujemy element nie z tej epoki - konkurenci już od dawna faszerują podobnej (a nawet niższej) klasy aparaty monitorami 921k - znajdziesz taki na przykład w
Sony Cyber-shocie DSC-HX100V. Konstruktorzy zastosowali jeszcze wizjer elektroniczny. Ten również nie rzuca na kolana - wielkość wewnętrznego LCD nie pozwala na komfortowe kadrowanie.
Z tyłu obudowy znajdziemy także "czerony" przycisk, służący do rejestracji wideo w rozdzielczości Full HD.
Elektronika i optyka
Już pisaliśmy, że w korpusie znajduje się matryca o rozdzielczości 12 milionów pikseli typu 1/2,3 cala (w kompaktach typu megazoom to największy stosowany typ sensora). Zgodnie z nowymi założeniami producenta, aparat ma charakteryzować się dużą czułością a powstałe na nim obrazy niskim poziomem szumów. Dlatego nie mamy w tym modelu matrycy o rozdzielczości 14 czy 16 Mp (które z racji niewielkich fotodetektorów czułe być nie mogą). Użytkownik może w
SX40 HS ustawić nawet 6400 ISO.
Dumą tego modelu jest bez wątpienia uniwersalny obiektyw. Za jego pomocą wykonamy ujęcia szerokokątne (ekwiwalent 24 mm) jak bardzo silne zbliżenia (ekw. 840 mm). Jak na wyjątkowo dużą rozpiętość ogniskowej obiektyw jest dość jasny - przy ustawieniu szerokokątnym możemy ustawić przysłonę f/2,7. W pozycji tele największy otwór przysłony wynosi f/5,8. Bardzo dobrze oceniamy sprawność stabilizatora obrazu.
Jakość zdjęć
Jak na aparat o tak dużym zakresie ogniskowej trudno o bardzo dużą szczegółowość zdjęć - występuje naturalne ograniczenie rozdzielczości optyki. Aparatem udało się uzyskać rozdzielczość około 1800-1900 linii w centrum kadru i około 1200 z brzegu. Dla porównania
Sony HX100V w centrum uzyskał około 2100 linii w środku, i około 1600 z boku.
Całkiem przyzwoicie oceniamy dynamikę obrazu i poziom szumów (ograniczenie rozdzielczości matrycy widać się opłacało). Bardzo dobrze oceniamy odwzorowanie barw. W plenerze warto korzystać z profilu kolorystycznego "Barwy wzmocnione".
Niestety aparat nie zapisuje surowych, ale bogatych w informacje plików RAW.
Wybrane zdjęcia z testu laboratoryjnego

Test ostrości obrazu. Tu aparat uzyskał przeciętne wyniki.

Dynamika obrazu jest na przyzwoitym - jak na kompakt - poziomie. Mimo sporej rozpiętości tonalnej tej scenki (około 10EV) udało się zarejestrować sporo szczegółów w ekstremach. Mogłoby być jednaj nieco lepiej...

Pod względem odwzorowania barw aparat oceniamy nieźle. Aparat też nieźle wypadł w teście określającym poziom szumów.