Business Software Alliance to obecnie najprężniej działająca organizacja skupiająca przeciwników piractwa komputerowego w Polsce. Sojusz reprezentuje producentów oprogramowania i sprzętu komputerowego (www.bsa.org).
Zawsze jest tak gdy sie wartości próbuje kodyfikować ...
Zamiast wprowadzać bzdurne restrykcyjne przepisy moze by pomyśleć nad tym jak ucywilizowac stan faktyczny. Np. jezeli sciagam cos z chomika płace za wykupienie transferu, a chomik niech sobie reguluje opłaty z twórcami za sciaganie utworów.E-book w internecie kosztuje prawie tyle co ksiązka kupiona w księgarni, a przeciez odpada wiekszość kosztów zwiazanych z drukiem, dystrybucją, marzami etc.Po co mi płyta CD za 20-30 zł jak interesuje mnie na niej nie wykonawca ale np. jeden utwór.To samo z czasopismami.Wyglada to tak że to organizacjom typu RIAA czy innym chodzi bardziej o maksymalne zyski dla siebie niz twórcom..Organizacje reprezentujace interesy twórców to worek bez dna.
Nie rozumiem o co ten cały zgiełk. Przecież w piractwie nie ma nic złego. Zostawcie jak jest teraz, że można ściągać i będzie OK.
Wychowałem się w czasach PRL-owskich, kiedy w zasadzie pojęcie piractwa nie istniało, a kopiowanie i udostępnianie wszelkiej treści było "legalne". Prosty przykład sprzedaż kaset magnetofonowych zgrywanych z płyt CD. Nawet w radiu jak były bloki muzyczne to puszczali utwór w całości, żeby mozna było go sobie nagrać na kaseciaka, a teraz przez 1/3 utworu ktoś coś gada, albo jeszcze się nie zdąży skończyć, a już leci reklama. Początki były takie, ze kiedyś ściagałem, ale przestałem, bo tak... pirackie oprogramowanie niesie za sobą czasem ryzyko, często udostępniane jest ze śmieciami, albo po prostu wykładało się powodując irytację, albo się okazywało, że w ogóle go nie potrzebowałem... mp3 ściągałem, ale jakość gówniana, a potem sięw ogóle okazazywało, że nie ma czasu nawet tego słuchać... filmy to samo... nie dość, że jakość kiepska, to nie było czasu na oglądanie, ewentualnie okazywało się, że film do kitu. "Piractwo" nauczyło mnie i wręcz w pewien sposób zmusiło do selekcji i zwiększyło też oczekiwania. A teraz... programy, które potrzebuję mam w wersjach freeware, jedynie windows kupiony, jak czegoś potrzebuję to szukam darmowych odpowiedników i generalnie znajduję. Muzyka, nie ściągam, bo jak chce sobie posłuchać to albo właczam kanał muzyczny, albo neta i puszczam sobie czasem, a ta muzyka, która mnie naprawdę interesuje stoi na półce w oryginałach (czekam po prostu na wyprzedaże), i filmy tak samo, kupuję tylko takie, do których chętnie wrócę za jakiś czas, ale kupuję dopiero jak spadną ceny. Piractwo nauczyło mnie również chodzić do kina, żeby się właśnie odciąć od męczących kopii filmów z netu. Najbardziej istotną sprawą w tym całym "piractwie" jest to, że wszyscy dookoła chcą się nachapać i najlepiej jak najszybciej. Taka banda darmozjadów. Problemem są jednak dla większości zaporowe ceny. ZRÓBCIE, QRDE, CZASOWĄ PROMOCJĘ 50% CENY I ZOBACZCIE JAK PŁYTY ZACZNĄ ZNIKAĆ Z PÓŁEK. Potem będziecie mogli sobie wytłoczyć za te parę groszy kolejne płyty. To większy zysk dla wszystkich, bo i będzie sprzedaż, i będzie zysk, może wolniejszy, ale będzie. Lepsza duża sprzedaż z mniejszym zyskiem, niż prawie żadna z dużym. Proste jak drut. To nie trzeba być bystrym handlowcem. Szkoda gadać... za dużo sępów. Ja w każdym razie jak oglądam płyty, to sprawdzam tylko te z promocji, do innych półek nie podchodzę, i tak robi większość. Tyle w tym temacie.
Wychowałem się w czasach PRL-owskich, kiedy w zasadzie pojęcie piractwa nie istniało, a kopiowanie i udostępnianie wszelkiej treści było "legalne". Prosty przykład sprzedaż kaset magnetofonowych zgrywanych z płyt CD. Nawet w radiu jak były bloki muzyczne to puszczali utwór w całości, żeby mozna było go sobie nagrać na kaseciaka, a teraz przez 1/3 utworu ktoś coś gada, albo jeszcze się nie zdąży skończyć, a już leci reklama. Początki były takie, ze kiedyś ściagałem, ale przestałem, bo tak... pirackie oprogramowanie niesie za sobą czasem ryzyko, często udostępniane jest ze śmieciami, albo po prostu wykładało się powodując irytację, albo się okazywało, że w ogóle go nie potrzebowałem... mp3 ściągałem, ale jakość gówniana, a potem sięw ogóle okazazywało, że nie ma czasu nawet tego słuchać... filmy to samo... nie dość, że jakość kiepska, to nie było czasu na oglądanie, ewentualnie okazywało się, że film do kitu. "Piractwo" nauczyło mnie i wręcz w pewien sposób zmusiło do selekcji i zwiększyło też oczekiwania. A teraz... programy, które potrzebuję mam w wersjach freeware, jedynie windows kupiony, jak czegoś potrzebuję to szukam darmowych odpowiedników i generalnie znajduję. Muzyka, nie ściągam, bo jak chce sobie posłuchać to albo właczam kanał muzyczny, albo neta i puszczam sobie czasem, a ta muzyka, która mnie naprawdę interesuje stoi na półce w oryginałach (czekam po prostu na wyprzedaże), i filmy tak samo, kupuję tylko takie, do których chętnie wrócę za jakiś czas, ale kupuję dopiero jak spadną ceny. Piractwo nauczyło mnie również chodzić do kina, żeby się właśnie odciąć od męczących kopii filmów z netu. Najbardziej istotną sprawą w tym całym "piractwie" jest to, że wszyscy dookoła chcą się nachapać i najlepiej jak najszybciej. Taka banda darmozjadów. Problemem są jednak dla większości zaporowe ceny. ZRÓBCIE, QRDE, CZASOWĄ PROMOCJĘ 50% CENY I ZOBACZCIE JAK PŁYTY ZACZNĄ ZNIKAĆ Z PÓŁEK. Potem będziecie mogli sobie wytłoczyć za te parę groszy kolejne płyty. To większy zysk dla wszystkich, bo i będzie sprzedaż, i będzie zysk, może wolniejszy, ale będzie. Lepsza duża sprzedaż z mniejszym zyskiem, niż prawie żadna z dużym. Proste jak drut. To nie trzeba być bystrym handlowcem. Szkoda gadać... za dużo sępów. Ja w każdym razie jak oglądam płyty, to sprawdzam tylko te z promocji, do innych półek nie podchodzę, i tak robi większość. Tyle w tym temacie.
Hmm... dziwne to, Witku, ale dobrze że przytaczasz opinię Pana Hołdysa, iż piraci to najgorsi bandyci. Wszakże, samokrytyka, choć spóźniona, jest zawsze cenioną forma wyrazu. Jak by nie było, to przecież w firmie Pana Hołdysa znaleziono lewe oprogramowanie... ale, być może Pan Ałtorytet, mać jego bolszewicka, Hołdys, wyznaje zasadę Kalego: jak Hołdys ukraść program to ok, ale jak Hołdysowi odsłuchać piosenkę za darmo, to aj waj w dyby złoczyńców, i niech śpiewają za darmo na galerach. Swoją drogą, jakoś mi umknęło, czy Pan Hołdys zapłacił stosowne odszkodowanie za pomnażanie swego majątku w firmie za pomocą ukradzionego oprogramowania, czy też mu darowali za głos jedwabisty i autograf...
DO AUTORA : zapomniałeś opisać fakt, że organizacje te swoje "straty" wyliczają z ilości pobrań/bądź domniemanych pobrań. Co NIGDY nie przełoży się na realną stratę - bo co najmniej 90% piratów NIE KUPIŁOBY tego produktu i tak. Warto o tym wspomnieć w artykule ;)
Do nazir50. Poczytaj ostatnią Politykę. Potęga USA, w tym Microsoftu powstala na kradziezy własności intelektualnej. Ile mieli procesów o naruszenie patentów, a po przegranych procesach dopiero za nie płacili, wcześniej niewspółmiernie się bogacąc. Przez lobby stworzyli quasi monopol, dający im niebotyczne zyski. Przypominam, ze istota monopolu jest okradanie konsumentów. Sami kradli na potegę, a teraz powołują BSA itp. do walki z piratami. Czysty przypadek moralności Kalego. Jak Kali kraść to dobrze jak Kalemu kraść to żle. Myślę, że można w tym powiedzeniu zastąpić Kalego Nazirem50. Twoje zatrzeciewienie ma tylko jedno źródlo wyżej opisane, bo innego wyjaśnienia nie ma. No to trzeba tępić złodzei własności intelektualnej. Nie trzeba się martwić Nazir50, nie można Tobie co ukraść, bo trudno być właścicielem czegoś, czego się nie ma.
Znam dziesiatki osob i wszystkie laczy jedno. Sciągają pliki hurtowo bo jest po prostu taka darmowa mozliwosc. Czy to oznacza, że wszystko im się podoba? NIE Wszyscy przyznają, że sciągneliby co najwyżej 5% plikow bo reszta nie jes czesto warta złamanego grosz. Albo zapchaj dziury albo tandeta okazująca się po odsłuchaniu lub obejrzeniu. Pomijam świadomie kwestię cen. Tak więc te wszystkie darmozjady "ZAIKS-y" niech tak skrupulatnie nie liczą potencjalnych strat bo większość treści to chała.
Nie czytać trolla nazir50 , wszędzie go pełno , obroncy uciśnionych twórców .
Czekam jak to całe towarzystwo złodziei z ZAIKS, ZPAV, BSA twórcy spuszczą do sedesu. Bo ile można dawać się okradać z własnych pieniędzy.
andr popieram Ciebie , ponieważ większości Polaków nie stać ...
Czekam jak całe to towarzystwo złodziejaszków zwanych piraciarzami ktos za uszy doprowadzi na salę sądu i dostana stosowne kary za wszystko co kopiowali_kradli aż będą 5 lat odpracowywać to następnym razem będa kupować a nie kombinować
Ciekawe ile tysięcy lat (przy obecnej szybkości działania sądów, i przy ilości podejrzanych, bo rozumiem że podejrzany jest każdy posiadacz dostępu do Internetu) by zajęło osądzenie tych wszystkich, jak to ich nazywasz, "złodziejaszków". No chyba że chciałbyś ich osądzać bez wdawania się w takie detale jak to, czy ktoś naprawdę jest winny.
Najlepszy sposób na walkę z piractwem to niższe ceny i zaoferowanie kultury (mp3, e-booki) w internecie: tanio i w otwartych formatach.

