Piractwo na cenzurowanym

Protesty przeciw umowie ACTA na nowo roznieciły debatę o internetowym piractwie. Poszukując odpowiedzi na pytanie, czy nieskrępowany obieg materiałów w internecie jest całkowicie nielegalny i szkodliwy, przeanalizowaliśmy obowiązujący stan prawny. Zasięgnęliśmy też opinii osób z obu stron barykady: prawników i przedstawicieli organizacji reprezentujących interesy twórców, jak również członków Polskiej Partii Piratów i przeciwników ACTA.
Business Software Alliance to obecnie najprężniej działająca organizacja skupiająca przeciwników piractwa komputerowego w Polsce. Sojusz reprezentuje producentów oprogramowania i sprzętu komputerowego (www.bsa.org).Kliknij, aby powiększyćBusiness Software Alliance to obecnie najprężniej działająca organizacja skupiająca przeciwników piractwa komputerowego w Polsce. Sojusz reprezentuje producentów oprogramowania i sprzętu komputerowego (www.bsa.org).
Rozwijając wiedzę o prawie autorskim, piractwie i ACTA, przeczytaj koniecznie wypowiedzi ekspertów i przedstawicieli obu stron barykady:

Z kręgów biznesu rozrywkowego i sektora producentów oprogramowania od wielu lat docierają do nas skargi prezesów, dyrektorów i prawników. "Proceder nielegalnego rozpowszechniania plików w sieci ciągle narasta, narażając na ogromne straty zarówno polskich, jak i zagranicznych twórców" - przypomina Marek Staszewski, pełnomocnik Związku Producentów Audio Video. "Piractwo intelektualne to także problem Skarbu Państwa, zważywszy na znacznie mniejsze wpływy z podatków - zmniejszenie tylko o 10 punktów procentowych skali piractwa komputerowego spowodowałoby zwiększenie wpływów Skarbu Państwa z podatków o ok. pół miliarda złotych" - dorzuca Bartłomiej Witucki, koordynator Business Software Alliance w Polsce.

Nie ma wątpliwości, że korzystanie z nieautoryzowanych kopii materiałów audiowizualnych i innych dzieł chronionych prawem autorskim to duży problem. Coś, co powszechnie nazywamy piractwem filmowym, fonograficznym lub komputerowym - czyli m.in. udostępnianie bez pozwolenia zasobów w internecie za pośrednictwem serwisów P2P - stało się jednym z głównych czynników kształtujących obraz współczesnej sieci. Młodzi ludzie ściągający filmy z torrentów usprawiedliwiają się wysokimi cenami nośników DVD, a zwłaszcza Blu-ray (a wydawnictw płytowych jest zbyt dużo, żeby je wszystkie kupić). Z kolei właściciele firm używających nielegalnych wersji profesjonalnych aplikacji mylnie rozumieją pojęcie oszczędnie prowadzonej działalności gospodarczej.

Polskie prawo a piractwo w internecie

W polskim systemie prawnym funkcjonuje szereg rozwiązań, które wprowadzają ochronę wszelkich przejawów działalności twórczej. Taką ochronę przewiduje kodeks cywilny w art. 23 i art. 24, definiujących dobra osobiste oraz regulujących sankcje na wypadek ich naruszenia. Natomiast kwestią osobistych i majątkowych praw autorskich zajmuje się szczególny akt prawny, jakim jest Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, przewidująca wzmocnienie "antypirackiej ochrony". Mówiąc w skrócie, w świetle polskiego prawa piractwem komputerowym będzie udostępnianie i używanie aplikacji czy też systemu, na który nie ma się licencji i nie jest to oprogramowanie typu open source lub na licencji freeware czy shareware. Te same zasady dotyczą grafik, utworów muzycznych czy nagrań wideo.

Zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, kopiowanie i używanie programów komputerowych bez zezwolenia właściciela praw autorskich jest zabronione i podlega surowym sankcjom karnym i cywilnym.

Mianem piractwa komputerowego określa się kopiowanie, reprodukowanie, używanie, wytwarzanie oraz rozpowszechnianie bez zezwolenia programu komputerowego chronionego prawem autorskim.
Wielu internautów nie zdaje sobie sprawy z tego, że używanie programów komputerowych (np. systemu operacyjnego Windows) pobranych "skądś w internecie" może być przyczyną poważnych konsekwencji. Stan prawny w Polsce pozwala na pociągnięcie do odpowiedzialności cywilnej, jak i karnej, osób, które kopiują uzyskane w taki sposób aplikacje i używają ich.

ACTA

Skuteczniejsze zabezpieczenie interesów producentów i właścicieli praw autorskich ma zapewnić ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Jest to międzynarodowe porozumienie handlowe, które ma zacieśnić współpracę międzynarodową w celu skuteczniejszego egzekwowania praw własności intelektualnej, tj. praw autorskich oraz praw własności przemysłowej. W istocie za ugodą kryje się więcej. Dobra, których dotyczy, to również kultura i sztuka, leki i medycyna, patenty techniczne, znaki towarowe i szkolnictwo.

Sprzeciwy wywołała nie tyle treść porozumienia, ile niejasny sposób prac nad "nowym prawem internetu". Szczegóły negocjacji były tajne aż do 22 maja 2008 roku, kiedy robocza wersja dokumentu pojawiła się w serwisie WikiLeaks. Dopiero 24 marca 2010 roku pełny tekst porozumienia ACTA znalazł się w internecie. Ciche obrady nad kwestią dotyczącą miliardów osób na świecie wywołały zrozumiałe oburzenie światowej opinii publicznej. Dla Europejczyków dość zaskakujący był również sposób poinformowania o przyjęciu porozumienia przez Radę UE. Jak się okazało, krótka wzmianka o zgodzie w sprawie ACTA pojawiła się wyłącznie na stronie 43 komunikatu prasowego na temat rolnictwa i rybołówstwa. Dokonano tego podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, a rząd Donalda Tuska uznał sprawę porozumienia za priorytetową. Później polscy politycy wycofywali się z tego, mówiąc m.in. że nigdy nie zapoznali się z ugodą.

Tagi: acta, piractwo, prawo autorskie, piractwo komputerowe, anonymous, bsa, partia piratów, akty prawne, felietony
.. / Biznes / Informacje o firmach/organizacjach / Informacje o Unii Europejskiej : Organizacje europejskie
.. / Biznes / Prawo : Akty prawne
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (15)

Timek46

26-02-2012 11:25

Zawsze jest tak gdy sie wartości próbuje kodyfikować ...

Fafik

25-02-2012 10:49

Zamiast wprowadzać bzdurne restrykcyjne przepisy moze by pomyśleć nad tym jak ucywilizowac stan faktyczny. Np. jezeli sciagam cos z chomika płace za wykupienie transferu, a chomik niech sobie reguluje opłaty z twórcami za sciaganie utworów.E-book w internecie kosztuje prawie tyle co ksiązka kupiona w księgarni, a przeciez odpada wiekszość kosztów zwiazanych z drukiem, dystrybucją, marzami etc.Po co mi płyta CD za 20-30 zł jak interesuje mnie na niej nie wykonawca ale np. jeden utwór.To samo z czasopismami.Wyglada to tak że to organizacjom typu RIAA czy innym chodzi bardziej o maksymalne zyski dla siebie niz twórcom..Organizacje reprezentujace interesy twórców to worek bez dna.

rv

24-02-2012 09:01

Nie rozumiem o co ten cały zgiełk. Przecież w piractwie nie ma nic złego. Zostawcie jak jest teraz, że można ściągać i będzie OK.

NICK

24-02-2012 07:47

Wychowałem się w czasach PRL-owskich, kiedy w zasadzie pojęcie piractwa nie istniało, a kopiowanie i udostępnianie wszelkiej treści było "legalne". Prosty przykład sprzedaż kaset magnetofonowych zgrywanych z płyt CD. Nawet w radiu jak były bloki muzyczne to puszczali utwór w całości, żeby mozna było go sobie nagrać na kaseciaka, a teraz przez 1/3 utworu ktoś coś gada, albo jeszcze się nie zdąży skończyć, a już leci reklama. Początki były takie, ze kiedyś ściagałem, ale przestałem, bo tak... pirackie oprogramowanie niesie za sobą czasem ryzyko, często udostępniane jest ze śmieciami, albo po prostu wykładało się powodując irytację, albo się okazywało, że w ogóle go nie potrzebowałem... mp3 ściągałem, ale jakość gówniana, a potem sięw ogóle okazazywało, że nie ma czasu nawet tego słuchać... filmy to samo... nie dość, że jakość kiepska, to nie było czasu na oglądanie, ewentualnie okazywało się, że film do kitu. "Piractwo" nauczyło mnie i wręcz w pewien sposób zmusiło do selekcji i zwiększyło też oczekiwania. A teraz... programy, które potrzebuję mam w wersjach freeware, jedynie windows kupiony, jak czegoś potrzebuję to szukam darmowych odpowiedników i generalnie znajduję. Muzyka, nie ściągam, bo jak chce sobie posłuchać to albo właczam kanał muzyczny, albo neta i puszczam sobie czasem, a ta muzyka, która mnie naprawdę interesuje stoi na półce w oryginałach (czekam po prostu na wyprzedaże), i filmy tak samo, kupuję tylko takie, do których chętnie wrócę za jakiś czas, ale kupuję dopiero jak spadną ceny. Piractwo nauczyło mnie również chodzić do kina, żeby się właśnie odciąć od męczących kopii filmów z netu. Najbardziej istotną sprawą w tym całym "piractwie" jest to, że wszyscy dookoła chcą się nachapać i najlepiej jak najszybciej. Taka banda darmozjadów. Problemem są jednak dla większości zaporowe ceny. ZRÓBCIE, QRDE, CZASOWĄ PROMOCJĘ 50% CENY I ZOBACZCIE JAK PŁYTY ZACZNĄ ZNIKAĆ Z PÓŁEK. Potem będziecie mogli sobie wytłoczyć za te parę groszy kolejne płyty. To większy zysk dla wszystkich, bo i będzie sprzedaż, i będzie zysk, może wolniejszy, ale będzie. Lepsza duża sprzedaż z mniejszym zyskiem, niż prawie żadna z dużym. Proste jak drut. To nie trzeba być bystrym handlowcem. Szkoda gadać... za dużo sępów. Ja w każdym razie jak oglądam płyty, to sprawdzam tylko te z promocji, do innych półek nie podchodzę, i tak robi większość. Tyle w tym temacie.

NICK

24-02-2012 07:47

Wychowałem się w czasach PRL-owskich, kiedy w zasadzie pojęcie piractwa nie istniało, a kopiowanie i udostępnianie wszelkiej treści było "legalne". Prosty przykład sprzedaż kaset magnetofonowych zgrywanych z płyt CD. Nawet w radiu jak były bloki muzyczne to puszczali utwór w całości, żeby mozna było go sobie nagrać na kaseciaka, a teraz przez 1/3 utworu ktoś coś gada, albo jeszcze się nie zdąży skończyć, a już leci reklama. Początki były takie, ze kiedyś ściagałem, ale przestałem, bo tak... pirackie oprogramowanie niesie za sobą czasem ryzyko, często udostępniane jest ze śmieciami, albo po prostu wykładało się powodując irytację, albo się okazywało, że w ogóle go nie potrzebowałem... mp3 ściągałem, ale jakość gówniana, a potem sięw ogóle okazazywało, że nie ma czasu nawet tego słuchać... filmy to samo... nie dość, że jakość kiepska, to nie było czasu na oglądanie, ewentualnie okazywało się, że film do kitu. "Piractwo" nauczyło mnie i wręcz w pewien sposób zmusiło do selekcji i zwiększyło też oczekiwania. A teraz... programy, które potrzebuję mam w wersjach freeware, jedynie windows kupiony, jak czegoś potrzebuję to szukam darmowych odpowiedników i generalnie znajduję. Muzyka, nie ściągam, bo jak chce sobie posłuchać to albo właczam kanał muzyczny, albo neta i puszczam sobie czasem, a ta muzyka, która mnie naprawdę interesuje stoi na półce w oryginałach (czekam po prostu na wyprzedaże), i filmy tak samo, kupuję tylko takie, do których chętnie wrócę za jakiś czas, ale kupuję dopiero jak spadną ceny. Piractwo nauczyło mnie również chodzić do kina, żeby się właśnie odciąć od męczących kopii filmów z netu. Najbardziej istotną sprawą w tym całym "piractwie" jest to, że wszyscy dookoła chcą się nachapać i najlepiej jak najszybciej. Taka banda darmozjadów. Problemem są jednak dla większości zaporowe ceny. ZRÓBCIE, QRDE, CZASOWĄ PROMOCJĘ 50% CENY I ZOBACZCIE JAK PŁYTY ZACZNĄ ZNIKAĆ Z PÓŁEK. Potem będziecie mogli sobie wytłoczyć za te parę groszy kolejne płyty. To większy zysk dla wszystkich, bo i będzie sprzedaż, i będzie zysk, może wolniejszy, ale będzie. Lepsza duża sprzedaż z mniejszym zyskiem, niż prawie żadna z dużym. Proste jak drut. To nie trzeba być bystrym handlowcem. Szkoda gadać... za dużo sępów. Ja w każdym razie jak oglądam płyty, to sprawdzam tylko te z promocji, do innych półek nie podchodzę, i tak robi większość. Tyle w tym temacie.

Miś Puszapek

24-02-2012 02:46

Hmm... dziwne to, Witku, ale dobrze że przytaczasz opinię Pana Hołdysa, iż piraci to najgorsi bandyci. Wszakże, samokrytyka, choć spóźniona, jest zawsze cenioną forma wyrazu. Jak by nie było, to przecież w firmie Pana Hołdysa znaleziono lewe oprogramowanie... ale, być może Pan Ałtorytet, mać jego bolszewicka, Hołdys, wyznaje zasadę Kalego: jak Hołdys ukraść program to ok, ale jak Hołdysowi odsłuchać piosenkę za darmo, to aj waj w dyby złoczyńców, i niech śpiewają za darmo na galerach. Swoją drogą, jakoś mi umknęło, czy Pan Hołdys zapłacił stosowne odszkodowanie za pomnażanie swego majątku w firmie za pomocą ukradzionego oprogramowania, czy też mu darowali za głos jedwabisty i autograf...

HaWaN

24-02-2012 00:33

DO AUTORA : zapomniałeś opisać fakt, że organizacje te swoje "straty" wyliczają z ilości pobrań/bądź domniemanych pobrań. Co NIGDY nie przełoży się na realną stratę - bo co najmniej 90% piratów NIE KUPIŁOBY tego produktu i tak. Warto o tym wspomnieć w artykule ;)

9401777

23-02-2012 21:01

Do nazir50. Poczytaj ostatnią Politykę. Potęga USA, w tym Microsoftu powstala na kradziezy własności intelektualnej. Ile mieli procesów o naruszenie patentów, a po przegranych procesach dopiero za nie płacili, wcześniej niewspółmiernie się bogacąc. Przez lobby stworzyli quasi monopol, dający im niebotyczne zyski. Przypominam, ze istota monopolu jest okradanie konsumentów. Sami kradli na potegę, a teraz powołują BSA itp. do walki z piratami. Czysty przypadek moralności Kalego. Jak Kali kraść to dobrze jak Kalemu kraść to żle. Myślę, że można w tym powiedzeniu zastąpić Kalego Nazirem50. Twoje zatrzeciewienie ma tylko jedno źródlo wyżej opisane, bo innego wyjaśnienia nie ma. No to trzeba tępić złodzei własności intelektualnej. Nie trzeba się martwić Nazir50, nie można Tobie co ukraść, bo trudno być właścicielem czegoś, czego się nie ma.

Vip

23-02-2012 20:51

Znam dziesiatki osob i wszystkie laczy jedno. Sciągają pliki hurtowo bo jest po prostu taka darmowa mozliwosc. Czy to oznacza, że wszystko im się podoba? NIE Wszyscy przyznają, że sciągneliby co najwyżej 5% plikow bo reszta nie jes czesto warta złamanego grosz. Albo zapchaj dziury albo tandeta okazująca się po odsłuchaniu lub obejrzeniu. Pomijam świadomie kwestię cen. Tak więc te wszystkie darmozjady "ZAIKS-y" niech tak skrupulatnie nie liczą potencjalnych strat bo większość treści to chała.

rysiek

23-02-2012 19:08

Nie czytać trolla nazir50 , wszędzie go pełno , obroncy uciśnionych twórców .

Anonim

23-02-2012 07:48

Czekam jak to całe towarzystwo złodziei z ZAIKS, ZPAV, BSA twórcy spuszczą do sedesu. Bo ile można dawać się okradać z własnych pieniędzy.

Daktyl

22-02-2012 22:41

andr popieram Ciebie , ponieważ większości Polaków nie stać ...

Nazir50

22-02-2012 21:29

Czekam jak całe to towarzystwo złodziejaszków zwanych piraciarzami ktos za uszy doprowadzi na salę sądu i dostana stosowne kary za wszystko co kopiowali_kradli aż będą 5 lat odpracowywać to następnym razem będa kupować a nie kombinować

MKR

23-02-2012 15:42

Ciekawe ile tysięcy lat (przy obecnej szybkości działania sądów, i przy ilości podejrzanych, bo rozumiem że podejrzany jest każdy posiadacz dostępu do Internetu) by zajęło osądzenie tych wszystkich, jak to ich nazywasz, "złodziejaszków". No chyba że chciałbyś ich osądzać bez wdawania się w takie detale jak to, czy ktoś naprawdę jest winny.

andr

22-02-2012 19:57

Najlepszy sposób na walkę z piractwem to niższe ceny i zaoferowanie kultury (mp3, e-booki) w internecie: tanio i w otwartych formatach.

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »