Mała sieć komputerowa

Mała sieć komputerowa w domu czy w firmie jest coraz bardziej przydatna w miarę jak kolejne rodzaje urządzeń uzyskują do niej dostęp. Już nie tylko komputery, serwery i drukarki, ale także telewizory, telefony, konsole, kamery i wiele, wiele innej sieciowej drobnicy. Chociażby lodówkę, która rejestruje ilość wiktuałów i sama zamawia dostawę przez internet w miarę ubywania zapasów. Warto więc pomyśleć, jak powinna być zbudowana, z jakich części się składać, gdzie łączyć się kablowo a gdzie bezprzewodowo.

Na dodatek grono urządzeń z interfejsem internetowym ciągle się powiększa. Prawdopodobnie każdy sprzęt fotograficzny, z rodziny audio-wideo i kolejne artykuły gospodarstwa domowego będą miały takie połączenie. Oczywiście nie trzeba z niego korzystać, ale straci się w ten sposób możliwości, których sobie jeszcze nawet nie wyobrażamy. Dlatego planując topologię nowej lub modernizowanej sieci, warto wziąć tę niezwykłą ekspansję pod uwagę, aby umożliwić jej rozwój bez konieczności wymiany zbyt skromnie zaplanowanych elementów.

Przewody to podstawa
Przypomnijmy sobie, że najpopularniejszy rodzaj małych sieci, tzw. internet szerokopasmowy, jest dostarczany za pośrednictwem linii telefonicznej. Coraz częściej jest to połączenie bezprzewodowe od operatora sieci komórkowej. Tak czy inaczej bezpośrednie połączenie z dostawcą internetu zapewnia modem, a z niego urządzenie rozprowadzające sieć po terenie mieszkania czy biura. Tym urządzeniem jest ruter: samodzielny albo w wersji połączonej z modemem. To jest strona odbierająca internet, jest też druga, rozprowadzająca sieć po mieszkaniu. Typowy ruter oferuje połączenie przewodowe i radiowe. Coraz bardziej modne są te drugie, ale jeśli chcemy mieć dużą prędkość i niezawodność, to lepiej podstawową instalację wykonać w drucie.

Zobacz również:


Co prawda, ze specyfikacji ruterów może się wydawać, że jest inaczej zwłaszcza gdy część przewodowa pracuje w tempie 100 megabitów na sekundę, a radiowa rzekomo w 150, 300 lub 450. Niestety pozory mylą, bezprzewodowe megabity są efektywnie dużo wolniejsze od kablowych, tracą energię na walkę z zakłóceniami, a ich algorytm transmisji przewiduje powtarzanie sekwencji w zwolnionym tempie, jeśli poprzednia nie została bezbłędnie zrozumiana. Do tego trzeba dodać obecność licznych zakłóceń w tym paśmie fal, w którym większość bezprzewodowych transmisji się odbywa. Przewaga wydajności staje się jeszcze większa, jeśli część przewodowa rutera pracuje w standardzie gigabitowym.

Wydajność
Jak najlepiej zaprojektować taką sieć? Czy prowadzić osobny przewód od każdego gniazdka do rutera, tworząc plątaninę kabli? Nie ma takiej potrzeby ani takiej możliwości, bo po pierwsze, typowy ruter ma tylko cztery gniazdka sieciowe, z których część zajmą urządzenia, które najlepiej zainstalować tuż obok, więc zostanie najwyżej połowa. Po drugie, można w dowolnym miejscu sieci włączyć rozgałęźnik (switch), zwany nie wiedzieć czemu przełącznikiem. Będzie jeszcze o tym mowa, w tym miejscu uznajmy, że wystarczy połączenie najważniejszych pomieszczeń przewodami dobrej jakości. Można je włączyć bezpośrednio do odbiornika albo przez przełącznik, jeśli będzie ich więcej. Warto przypomnieć, że współczesne rozgałęźniki pamiętają urządzenia, które mają przypięte do poszczególnych gniazdek. Dlatego pakiet kierowany jest w konkretne miejsce, nie błądzi po sieci w poszukiwaniu adresata. Dzięki temu tworzy się osobny kanał transmisyjny do konkretnego urządzenia, który nie przeszkadza innym. Ale ta cecha ma też wady:, czasem po przestawieniu urządzeń w inne miejsca sieć może przestać działać właściwie. Wtedy wystarczy wyłączyć na chwilę zasilanie przełącznika. Po takim resecie pakiety znów zaczną najkrótszą drogą trafiać do celu. Oczywiście sygnał bezprzewodowy nie jest kierowany w konkretne miejsce, dlatego nie wytworzy takich kanałów transmisyjnych. Raczej jedno połączenie będzie przeszkadzało drugiemu. To kolejna z wielu przyczyn jego niższej wydajności.

Szyfrowanie Wi-Fi
Z własności rozchodzenia się sygnału radiowego we wszystkie strony wynika konieczność zabezpieczenia go szyfrowaniem przed dostaniem się w niepowołane ręce. W użyciu jest kilka wersji, ale dopiero WPA2 i bardzo rzadko stosowany system RADIUS gwarantują jego pożądany poziom. Pierwszy z nich i coraz częściej drugi są obsługiwane przez nowoczesne rutery, należy tylko zwrócić uwagę, czy dołączane do sieci urządzenie może odpowiedzieć tym samym.
Z szyfrowaniem, a właściwie z wprowadzeniem jego klucza do współpracujących urządzeń może być wiele problemów. Łatwo to zrobić z klawiatury, ale przecież większość jej nie ma, dlatego duża część użytkowników rezygnuje z szyfrowania sygnału. To bardzo niebezpieczne, bo podważa zaufanie do łączności bezprzewodowej, dlatego opracowano rozmaite sposoby przekazywania klucza szyfrującego albo uzyskiwania go w automatyczny sposób z jakiegoś centralnego miejsca. Do dzisiaj przetrwały cztery, wchodzące w skład Wi-Fi Protected Setup, WPS.
Pierwsza to metoda PIN-u, numeru identyfikacyjnego, który jest umieszczony na nalepce albo wyświetlaczu urządzenia dołączanego do sieci. Powinien on zostać wprowadzony do rutera albo innego punktu dostępowego, na przykład przez jego stronę WWW. W zasadzie jest też możliwy tryb odwrotny, kiedy do przyłączanego urządzenia zostaje wprowadzony numer rutera. Ta metoda musi być obsługiwana przez wszystkie urządzenia z certyfikatem Wi-Fi Protected Setup.
Druga, Push-Button-Method, polega na jednoczesnym przyciśnięciu rzeczywistego lub wirtualnego przycisku zarówno na ruterze, jak i na dołączanym urządzeniu. Wyposażenie w ten przycisk jest obowiązkowe dla ruterów, ale opcjonalne dla innych urządzeń.
W wypadku metody trzeciej, Near-Field-Communication, należy nowe urządzenie postawić jak najbliżej rutera. Ustanawia się wtedy tryb połączenia NFC znany wcześniej z nalepek RFID, a potem smartfonów. Wtedy jest mu przekazany klucz szyfrujący. Ten tryb jest także opcjonalny.
I wreszcie ostatnia metoda, w której do przekazania klucza i innych danych o sieci wykorzystuje się pamięć USB. Także opcjonalna i aktualnie już niezalecana.
Bezprzewodowo
Poza wydajnością drugim kryterium, które warto wziąć pod uwagę, wybierając między połączeniem radiowym a przewodowym kierowanym do poszczególnych urządzeń, jest ich przenośność. Oczywiście wersję bezprzewodową należy wybrać dla urządzeń, które często zmieniają lokalizację. Co innego w wypadku mniej "ruchliwych" sprzętów, takich jak drukarka czy telewizor. Wiele z nich, na przykład laptopy, mają interfejsy obu rodzajów. Możesz je łączyć przewodowo, jeśli zależy ci na wydajności i jesteś blisko gniazdka, lub korzystać z połączenia radiowego, jeśli sprawdzasz pocztę czy używasz przeglądarki. W zasadzie należy łączyć się bezprzewodowo tylko w razie braku alternatywy.

Które pasmo
Ostatnio wybierając sieć bezprzewodową, należy odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie - o pasmo, w którym będzie się odbywała komunikacja bezprzewodowa. Ta możliwość wyboru jest stosunkowo nowa. Cały burzliwy okres rozwoju i lawinowego wzrostu popularności komunikacji bezprzewodowej jest związany z pasmem 2,4 GHz. Ale okres, kiedy było w nim sporo miejsca, minął bezpowrotnie. Przecież rozchodzący się na wszystkie strony sygnał ma tendencje do oddziaływania z tymi, które pochodzą z innych źródeł, zniekształcając je i utrudniając dotarcie do celu. W razie braku potwierdzenia odbioru następuje powtórne wysłanie tego samego pakietu z obniżona prędkością zamiast następnego z taką samą. Od pewnego momentu Wi-Fi w zatłoczonym środowisku zaczyna się kręcić na biegu jałowym.
Stąd się bierze pomysł, żeby do wydajnej transmisji bez kabla wybrać inny zakres fal od powszechnie używanego. Chodzi o pasmo 5 GHz, które w komunikacji bezprzewodowej wcale nie jest nowicjuszem. Wręcz przeciwnie, kilkanaście lat temu było równorzędnym konkurentem dla panującej dzisiaj częstotliwości 2,4 GHz. Przegrało rywalizację, ponieważ gorzej rozchodziło się w przestrzeni i słabo radziło sobie z przeszkodami. Jedno i drugie powodowało skrócenie zasięgu, a tamtych czasach był to duży minus. Dzisiaj sytuacja się odwróciła. Do punktów dostępowych jest o wiele bliżej, więc duży zasięg nie jest już taką zaletą. Wręcz przeciwnie powoduje zakłócenia nawet dość daleko od miejsca nadawania.

Dwa w jednym
Nagłe przenosiny całego Wi-Fi z zapełnionego do pustego pasma nie byłyby łatwe. Kilka lat temu pojawiły się w sprzedaży pierwsze rutery na pasmo 5 GHz, ale nie zdobyły rynku. Nic dziwnego, jest przecież mnóstwo sprzętu pracującego w 2,4 GHz, ciągle dochodzą nowe. Nowe urządzenia, chcąc zdobyć rynek, musiały mieć dwa nadajniki radiowe i obsługiwać oba pasma jednocześnie. Należy na to zwracać uwagę, gdyż jest sporo sprzętu obsługującego oba pasma, ale tylko z jednym radiem alternatywnie - albo jedno, albo drugie.
Warto zwrócić uwagę na zwyczaj wypisywania na pudełku ruterów dwupasmowych wydajności, która jest sumą transferów w obu pasmach. I tak ruter 900 Mb/s jest w istocie urządzeniem 450 na jednym i 450 na drugim pasmie. 750 to 300+450 itp., itd. Przypomnijmy, że w standardzie 802.11 n i technologii MIMO teoretyczna wydajność transmisji rośnie razem z liczbą anten. Korzystając z dwóch, można się spodziewać transferu 300 Mb/s, a za pomocą trzech, pracujących w pełnym składzie zarówno podczas nadawania, jak i odbioru, uzyskuje się nawet 450 Mb/s. Przy okazji pojawiła się nowa grupa ruterów, dysponująca większą wydajnością w paśmie 5 GHz (450 Mb/s) niż w 2,4 (300 Mb/s). Pierwsze miało służyć tylko do telewizji o wysokiej rozdzielczości i innych bardzo wymagających połączeń, a mniej wydajne miało obsłużyć całą resztę. Jak to możliwe? Anteny mogą być wspólne dla obu pasm lub się nie pokrywać, ale główna oszczędność polega na możliwości wykorzystania tańszego radia do obsługi pasma 2,4 GHz.
Przy okazji warto wspomnieć o ruterach klasy 150 Mb/s. Są to urządzenia, które ze standardu n zachowały tylko część jego możliwości. Mają jedną antenę, co uniemożliwia wykorzystanie technologii MIMO. Z tego powodu ich wydajność jest dużo mniejsza od połowy transferu modelu dwuantenowego czy jednej trzeciej trzyantenowego. Zresztą ta klasa urządzeń nie ma certyfikatu 802.11n. Uwaga na nią!

Przedłużacz zasięgu
Przedłużacz zasięgu jest urządzeniem mającym zwiększyć zasięg lokalnej sieci Wi-Fi do miejsc, dokąd ona za pomocą konwencjonalnego nadajnika rutera nie dociera lub jest za słaba. Range Extender to pośrednik między ruterem a urządzeniem lub ich grupą. Zasada działania jest banalnie prosta, jednak używanie już nie. Przedłużacz zasięgu musi stać w dobrze wybranym miejscu, aby utrzymywać jeszcze znośny transfer do rutera i dobrze obsłużyć urządzenia, którym ma pomóc. O pierwszym warunku z reguły się nie myśli, zapominając, że przedłużacz dysponuje tylko takim pasmem, jakie dostanie od rutera.
Range extender tworzy osobną sieć, ale o takich samych parametrach jak oryginalna. Ma ten sam identyfikator SSID, ten sam rodzaj i klucz szyfrowania i nadaje na tym samym kanale, co oryginalny ruter. Pozornie istnieje jedna sieć, tylko nadawana z dwóch źródeł. Niestety, tak dobrze nie jest. Można się o tym przekonać, przemieszczając się do miejsca, gdzie sygnał z rutera będzie silniejszy niż z przedłużacza. Powinno dojść do automatycznego przełączenia na mocniejsze źródło, ale nic z tego. Dochodzi do tego dopiero po powtórzeniu logowania.
Kształt sieci
Wiemy już, że najważniejszym urządzeniem w małej sieci jest ruter. Układy bez tego urządzenia przeszły już w zasadzie do lamusa. Jeśli chcesz mieć wydajne połączenie między elementami sieci, skorzystaj z przewodu i standardu o wydajności gigabitowej. Dziś praktycznie wszystkie laptopy, komputery czy małe serwery (NAS-y) dysponują tym standardem, wystarczy zwrócić uwagę, żeby miał go również ruter. Jeśli kładzenie kabli nie jest możliwe czy wygodne, wykorzystaj linię radiową w paśmie 5 GHz. Muszą nią dysponować i ruter, i odbiornik, na przykład telewizor. W najnowszych modelach nie ma z tym problemu, odbiorniki mają odpowiednie adaptery wbudowane albo dostarczane w postaci układu łączonego przez USB.
Tak czy inaczej, pamiętaj, że to ruter jest kręgosłupem twojej sieci i od jego możliwości zależy, czy instalacja będzie pracować sprawnie, czy z problemami.

Ruter w środku
Miejsce ustawienia rutera musi być efektem kompromisu. Z jednej strony najlepiej ustawić go centralnej części mieszkania czy domu i liczyć na to, że pokryje zasięgiem swego radia cały obszar mieszkania (w dalszej części napiszemy, co zrobić, jeśli to się nie uda). Z drugiej strony, ruter korzysta także z połączeń kablowych. W tym wypadku od odległości ważniejsze są względy estetyczne i możliwość położenia przewodów jak najbliżej ściany. Nie należy ich kłaść luźno na środku pomieszczenia. W podobny sposób powinno się doprowadzić przewód od gniazdka telefonicznego bądź modemu. O przewodach, ich wykorzystaniu, właściwościach i sposobie przygotowania stosownie do potrzeb będzie jeszcze mowa.
Warto się zastanowić, czy dobrym miejscem na ruter nie byłby salon. Jeśli jest w nim dużo urządzeń z funkcjami sieciowymi, na przykład telewizor, sprzęt audio-wideo, konsola do gier, Blu-ray czy komputer, to taka lokalizacja nie jest pozbawiona sensu. I to zarówno dla urządzeń łączonych bezprzewodowo jak i za pomocą kabla. Ruter pracuje praktycznie bezgłośnie i zajmuje stosunkowo mało miejsca. Zmieści się nawet w niewielkiej szafce.
Kupując ruter, należy zachować zdrowy rozsądek. Różnica cen między najtańszymi a najdroższymi modelami jest kilkakrotna. Poza tym ruter, albo przynajmniej modem zwykle dostarcza dostawca internetu. Trzeba też zwrócić uwagę na szybki (chociaż wolniejszy od zapowiadanego) postęp technologiczny. Z tych powodów nie warto kupować ruterów z zapasem możliwości, z drogimi funkcjami, które zapewne nie będą nigdy wykorzystane. Niektóre jego funkcje będzie można poprawić, dokupując urządzenia, o których jeszcze powiemy.

Most
Most jest podobny do przedłużacza, przynajmniej w części, z której łączy się z ruterem. To samodzielny interfejs między kablową a bezprzewodową częścią sieci. Używa się go tam, gdzie dociera tylko Wi-Fi, a trzeba podłączyć urządzenie z interfejsem przewodowym,. Na rynku są mosty z jednym gniazdkiem lub kilkuportowym przełącznikiem. Wybierając stosowny model, warto zwrócić uwagę na parametry części bezprzewodowej. Nie powinny być gorsze niż w ruterze. Ciekawe, że niektóre rutery mogą także pracować w funkcji mostu, a także przedłużacza zasięgu.
O czym decydować?
Przede wszystkim o parametrach części radiowej rutera. Była już o tym mowa w części poświęconej sieci. Najbardziej finansowo znaczącą decyzją jest wybór liczby obsługiwanych pasm. Po prostu podwójne radio kosztuje. Jeśli uda się wszystkie bardziej wymagające połączenia zrealizować przewodowo, nie ma powodu, żeby kupować dwupasmowy ruter. Przyjmuje się, że graniczna przepustowość, od której potrzebne jest pasmo 5 GHz, to transfer wymagany do transmisji obrazu w standardzie full HD. Oczywiście mamy tu do czynienia ze strumieniem, który nie może być przerwany, takie wymagania nie obowiązują na przykład przy kopiowaniu plików. Należy te różnice brać pod uwagę.
Nie polecamy ruterów obsługujących pasmo 5 GHz albo wyłącznie, albo na zmianę z 2,4 GHz. Pozbawianie się stałej obsługi pasma 2,4 GHz nie jest rozsądne w sytuacji, kiedy liczba urządzeń kompatybilnych z nim stale rośnie. Większość z nich nigdy nie będzie wymagała transferu, który uzasadniałby zmianę pasma, nawet bardzo zatłoczonego.
W większości ruterów część przewodowa składa się z czerogniazdkowego przełącznika sieciowego, który pozwala podłączyć do sieci komputery i inne urządzenia za pomocą przewodu. Podłączenie w ten sposób większej liczby urządzeń będzie wymagało dodatkowego przełącznika. Należy zwrócić uwagę na szybkość - w popularnych modelach mamy standard stumegabitowy albo gigabitowy. W komputerach stacjonarnych i przenośnych od dawna używa się szybszego, podobnie jak w małych serwerach, o których jeszcze będzie mowa. Dlatego wybierz raczej ruter ze standardem gigabitowym.

Co jeszcze zawiera ruter?
Ruter może mieć dodatkowe funkcje, które usprawnią korzystanie z sieci. Zacznijmy od wielofunkcyjnego portu USB, który może (ale nie musi) służyć do udostępnienia drukarki, przydać się w trakcie instalacji do przekazywania parametrów sieci oraz do podłączanie modemu HSPA. Można do tego gniazdka podłączyć pamięć, a nawet postawić na niej serwer FTP czy DLNA.
Po internetowej stronie ruter może udostępnić bramkę VoIP, pozwalać na budowę tuneli VPN, postawić strefę zdemilitaryzowaną. Może także mieć funkcje zapory przeciwwirusowej. Pożytecznym pomysłem jest sieć dla gości. Ta funkcja pozwala tymczasowo udostępnić sieć bez udzielania dostępu. Warto jeszcze wspomnieć o dwóch możliwościach. Jedna z nich, różnie nazywana, ale podobnie funkcjonująca, pozwala na dostęp z zewnątrz sieci do urządzeń podłączonych wewnątrz. Może być nim na przykład obraz z kamery IP. Zwykle ta sama część rutera pozwala na uruchomienie gier sieciowych, które wymagają więcej niż jednego adresu IP. Drugą funkcją jest obsługa QoS. Wbrew swojej nazwie, Quality of Service służy do zarządzanie pasmem, czyli ustala priorytety określonego typu ruchu, na przykład pierwszeństwo transmitowania filmów, które nie może być przerwane, przed kopiowaniem plików.

Serwer druku
Serwer druku pozwala podłączyć do sieci drukarkę bez odpowiednich interfejsów. Może to być samodzielne urządzenie lub funkcja wbudowana w ruter albo w NAS i obsługiwana przez gniazdko USB. Tak podłączona drukarka może stać w dowolnym miejscu i być dostępna z każdego komputera. Natomiast mogą być kłopoty z obsługą coraz bardziej popularnych urządzeń wielofunkcyjnych, np. z usieciowieniem funkcji skanowania.
Instalacja i konfiguracja rutera
Konfiguracja rutera jest stosunkowo prosta. Zwykle przeprowadza się ją z komputera, który przynajmniej na czas tej operacji należy podłączyć przewodem. Zaczyna się od uruchomienia kreatora, który znajduje ruter w sieci i uruchamia jego procedury. Często jest wymagane podłączenie do internetu, ale można to obejść, uruchamiając instalację bezpośrednio ze strony WWW urządzenia. Parametry wejścia (fabryczny numer IP, nazwa i hasło) znajdziesz w instrukcji obsługi. Jeśli to nie pierwsza instalacja, warto wyresetować parametry do ustawień fabrycznych.

Połączenie kablowe
Gniazdko sieciowe znajdziesz w każdym komputerze, stacjonarnym czy mobilnym, w niektórych drukarkach i wielu innych urządzeniach. Niektóre z nich można podłączyć do sieci wyłącznie kablem. Instalując sieć, preferuj takie połączenie gdzie się da. Oferuje ono najwyższą prędkość i stabilność przesyłania danych. Nie powoduje zakłóceń, nie musi być konfigurowane.
Zwykle z urządzeniami sieciowymi są sprzedawane przewody, ale można je także bez problemu wykonać samemu. Należy wybrać lepszej jakości przewód umożliwiający nawiązanie połączenia 1 Gb/s. Kup popularną skrętkę UTP kategorii 5e, a jeśli trasa przechodzi w sąsiedztwie trójfazowej instalacji elektrycznej czy urządzeń emitujących silne pole elektromagnetyczne, wybierz jej ekranowaną wersję, STP. Do kompletu potrzebne będą jeszcze końcówki oraz szczypce do ich zaciskania na kablu.
Czasem zamiast z kabla przeznaczonego tylko do połączeń sieciowych można skorzystać z linii sieci elektrycznej. Na napięcie 230 V nakłada się wtedy sygnał transmisyjny i przesyła wspólnym przewodem. System działa, dopóki nie napotka licznika energii elektrycznej, czyli praktycznie w całym mieszkaniu. Nosi nazwę Powerline.
Łączność uzyskuje się za pośrednictwem adapterów. Wystarczy jeden włożyć do gniazdka w pobliżu rutera, drugi obok urządzenia docelowego. Teoretyczna wydajność takiego łącza wynosi 200 Mb/s, praktyczna jest o połowę mniejsza i spada wraz ze wzrostem odległości, mocą przesyłaną przez ten sam przewód i słabą jakością samej instalacji.

NAS plus
Małe serwery są interesującym przypadkiem znakomitego sprawdzania się Linuksa i oprogramowania open source. Z tego powodu większość modeli różnych producentów oferuje bardzo podobne funkcje. Prawie każdy serwer ma stację samodzielnego pobierania plików z internetu, obsługi torrentów, pozwala postawić serwer FTP, a czasem nawet dynamiczne WWW z PHP i MySQL-em. Do gniazda USB można podłączyć dodatkową pamięć lub drukarkę, udostępniając ją całej sieci.
Mały serwer
W niewielkiej sieci poszczególne urządzenia rzadko mają swoich właścicieli. Korzystając z komputera albo laptopa, chciałoby się mieć zawsze dostęp do swoich plików, i to w wersji najbardziej aktualnej - zmiany wprowadzone z jednego komputera powinny być do odczytania z innego. Najwygodniej taki plik umieścić w sieci i to samo dotyczy multimediów. Film powinien być dostępny dla urządzeń w całej sieci. Takie możliwości daje NAS, niewielki jedno-dwudyskowy serwer, a właściwie komputer wyposażony w jedno lub dwa gniazdka sieciowe i puste lub wypełnione wnęki na jeden lub więcej dysków twardych. Najnowsze modele wyróżniają się obsługą interfejsów SATA 6Gb/s dla dysków twardych oraz USB 3.0 dla dodatkowych pamięci podłączanych przez ten interfejs.
Pliki zapisane na dysku NAS udostępniane są w sieci za pomocą protokołu SMB. Interfejs jest bliźniaczo podobny do znanego z Windows. NAS ma swoją nazwę, numer IP i może być identyfikowany za ich pomocą lub zamontowany jako dodatkowy napęd przy użyciu funkcji mapowania dysku sieciowego.
Oprócz protokołu SMB większość dysków sieciowych obsługuje również serwer multimedialny korzystający z protokołu DLNA (UPnP). Dzięki niemu przechowywane pliki multimedialne (filmy, muzyka, zdjęcia) są dostępne nie tylko z komputerów, ale i nowoczesnych telewizorów, konsoli do gier, telefonu czy tabletu. To bardzo wygodne rozwiązanie, niewymagające dodatkowej konfiguracji. Wystarczy uruchomić klienta DLNA w urządzeniu, na którym będzie oglądany film.

5 komentarze

Dodaj komentarz

dryniu

07-09-2012 00:06

Szanowny Autorze. Urządzenia, które 'potrafią' kierować pakiety do określonych portów to właśnie switche (przełączniki). Te które tego nie potrafią to koncentratory (huby). Jest to znacząca różnica: jedne przesyłają ramki i działają w 2 warstwie ISO/OSI, drugie impulsy elektryczne, działają 1 warstwie ISO/OSI i są archaiczne (nie stosuje się ich już). A co do samych przełączników: są bardziej i mniej 'sprytniejsze' bo poza pracą w 2 warstwie - te prostsze, można spotkać również takie bazujące na warstwach 3+. Ale to nadal switche (przełączniki) a nie rozgałęźniki.

autor

26-08-2012 18:38

@rusineck: nie tylko. Chodzi o odróżnienie urządzeń, które potrafią kierować pakiet do określonego portu od takich, które tej funkcji nie posiadają

IICCA

22-08-2012 16:36

@Marek Czapelski: w mowie możemy używać słowa "przełącznik", ale w artykule należy rzeczy nazywać zgodnie z normami. Nie wiem skąd się pan urwał, ale na wszystkich lekcjach to pan nie był.

autor

26-08-2012 18:32

@IICCA: A jakie słowo jest zgodne z normami?

rusineck

22-08-2012 13:37

"rozgałęźnik (switch), zwany nie wiedzieć czemu przełącznikiem" Ano dlatego drogi autorze, że switching to właśnie przełączanie pakietów pomiędzy portami przełącznika, a rozgałęźnik to sobie można do prądu założyć. W sieci funkcjonują przełączniki.