My Passport Edge - nowa seria smukłych dysków od WD

WD wypuściło właśnie na rynek nową linię swoich przenośnych dysków z rodziny My Passport. My Passport Edge (wersja na PC) i My Passport Edge for Mac mają pojemność 500 GB i są wyposażone w interfejs USB 3.0, który zapewnia wysoką szybkość odczytu i zapisu danych oraz sprawia, że korzystanie z nich jest wygodniejsze.

Napęd My Passport Edge (w wersji dla komputerów PC) jest wyposażony w oprogramowanie WD SmartWare służące do ciągłego i automatycznego tworzenia kopi zapasowych plików, dzięki czemu będą one bezpieczne w przypadku zgubienia lub kradzieży sprzętu. Dysk otrzymał nową, smuklejszą obudowę z wysokiej jakości wykończeniem. Jego cena wynosić ma 399 zł

Przenośny dysk twardy My Passport Edge for Mac jest dopasowany wzornictwem do popularnych komputerów MacBook i MacBook Air. Obudowa napędu, stworzona w całości z aluminium, chroni urządzenie i jego zawartość przed wstrząsami. Dysk My Passport Edge for Mac jest kompatybilny z komputerami Mac i funkcją Apple Time Machine, która zapewni użytkownikowi dodatkową ochronę i jeszcze większy spokój ducha. Wyceniono go na 449 zł.

Zobacz również:



"Nowa rodzina dysków My Passport Edge to bezpieczne, niewielkie i atrakcyjne urządzenia umożliwiające pracę i zabawę wszędzie tam, gdzie zabierze nas życie lub praca", twierdzi Jim Welsh, wiceprezes i dyrektor generalny ds. produktów marki WD i grup elektroniki konsumenckiej. Wiemy, że osoby, które zabierają ze sobą materiały - zarówno osobiste, jak i biznesowe - kładą największy nacisk na mobilność pamięci masowej, a także na prywatność i ochronę danych. Dlatego projektując każdy produkt z serii My Passport przede wszystkim skupiamy się na ich niewielkich rozmiarach i funkcjach zabezpieczeń".

Dyski przenośne My Passport Edge oraz My Passport Edge for Mac o pojemności 500 GB są objęte 3-letnią ochroną gwarancyjną producenta i są dostępne w sklepie internetowym  www.wdstore.com. W polskich sklepach dyski te powinny pojawić się na przełomie października i listopada br.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Dziadek Józiek

07-09-2012 13:59

Ceny dysków faktycznie zatrzymały się po powodziach w Tajlandii w zeszłym roku. Cała branża IT czekała na to, aż spadną do poziomu sprzed powodzi czyli jakieś 20-25% taniej niż obecnie. Osobiście uważam, że fakt powodzi został wykorzystany przez producentów i pośredników, którzy doją nas obecnie na potęgę. Okazało się, że rynek IT aby się rozwijać i tak musi wchłonąć tyle samo nośników danych i czy będą one kosztowały, 250, 300 czy 400 zł klient je kupi. Niezdarne usprawiedliwianie się, że ceny produkcji skoczyły, bo popyt zmalał z uwagi na coraz powszechniejsze urządzenia przenośne, korzystające z pamięci krzemowych uważam za mocno naciągane. Nasza "zielona wyspa" to w ogóle szczególny przypadek. Mamy tutaj sytuację, że ten sam sprzęt poza Polską można kupić taniej, pytanie dlaczego, skoro wszyscy wkoło z naszym rządem na czele "rzeźbią" zwykłych obywateli na kasę i skórę chcą zedrzeć. Nasze zarobki to raczej mocno dolna półka, nawet jak na Europę środkowo-wschodnią a ceny dóbr to gorzej niż w Niemczech.

Gosć

07-09-2012 13:29

Ale dlaczego po paru latach te dyski nie staniały, czyżbyśmy mieli inflację na zielonej wyspie rzędu 20% na rok. Gdzie są dyski 2TB (w RAID-0 albo 1 z USB3 tych rozmiarów i tej niezawodności - czyżby nie dla nas tubylców bo za mąła marża lub za dużo dobrego na raz.