64 bity przyjemności

Jak to się wszystko zaczęło

Jak to się wszystko zaczęło

Czas upływa nieubłaganie. Jeszcze niedawno opisywaliśmy nowości rynkowe: 32 bitowe konsole Sega Saturn i Sony Playstation (numer zima 96/97), a już na rynku pojawiła się kolejna premiera - 64-bitowa konsola Nintendo. Doskonała akcja promocyjna, rzeczywiście wspaniałe parametry techniczne konsoli oraz zaufanie, jakim cieszy się na rynku gier istniejąca już od 1889 roku (!) firma Nintendo spowodowały niebywałe wprost zainteresowanie tym produktem. Na najważniejszym światowym rynku - amerykańskim - przed Gwiazdką '96 nastąpił istny szał - w 3 miesiące sprzedano 1,6 miliona tych konsol ! Jest to absolutny rekord ! Tym sposobem Nintendo 64 stało się najlepiej dotychczas sprzedającą się konsolą w historii.

Zacznijmy jednak od początku. We wrześniu 1993 roku firmy: Nintendo i Silicon Graphics ogłosiły początek wspólnych prac nad nowym typem konsoli wideo nazwanym Nintendo Ultra 64. Miała to być w pełni 64-bitowa maszyna, której możliwości pozostawią konkurencję daleko w tyle.

W marcu 1994 poznajemy nazwy dwu pierwszych firm softwarowych mających tworzyć gry na nową platformę. Są to Rare Ltd i Williams. W maju tego samego roku pojawia się sensacyjna wiadomość. Nintendo ogłasza, że Ultra 64 będzie korzystała ze standartowych cartridge'y. Konkurencja: Sega Saturn a później Sony Playstation zapowiadają użycie jako nośników danych - CD-ROMów.

W listopadzie 1994 roku kończą się prace nad konkurencyjną konsolą Segą Saturn i pojawia się ona w sprzedaży na Gwiazdkę. Nad konsolą Ultra 64 wciąż trwają prace. Nintendo zaprasza do współpracy kilku nowych producentów gier. Tworzy się wąska grupa, dołączają do niej między innymi: Acclaim Entertainment Inc., LucasArts, Gametek, GTE Interactive Media.

Na początku 1995 roku Silicon Graphics kończy pracę nad procesorem. W międzyczasie pojawia się na rynku Sony Playstation. Termin premiery 64 bitowego produktu Nintendo jest wciąż przesuwany, choć firma ogłasza już orientacyjną cenę (niższą niż konkurencyjne produkty). Zwłoka tłumaczona jest koniecznością ukończenia pierwszych gier. Wreszcie, po wielu perturbacjach, Nintendo zapowiada, że konsola znajdzie się na rynku pod koniec roku 1996. Tym razem dotrzymuje słowa.

Dane techniczne, czyli co tam w środku jest

Sercem konsoli jest 64-bitowy procesor MIPS R4300 RISC pracujący z częstotliwością 93,75 MHz. Jest on wspomagany koprocesorem graficznym RISC "Reality Immersion" taktowanym zegarem 62,5 MHz. Koprocesor wyposażony jest w procesor do renderingu odpowiedzialny za z-buffering (kolejność wyświetlania obiektów), anti-aliasing (wygładzanie brył) i tekstury. Maksymalna rozdzielczość to 640 x 480 pikseli (high-res). Przy włączeniu wszystkich "dopalaczy" konsola jest w stanie wygenerować 160 000 wielokątów (polygonów) na sekundę. Pamięć to 4 MB RAM wspomagane podsystemem DRAM. 16-bitowy dźwięk jest odtwarzany z częstotliwością 44,1 KHz ( jakość normalnego CD). Wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o procesorze polecam oficjalną stronę Silicon Graphics (http://www.sgi.com ).

Joypad

Konsola standardowo wyposażona jest w joypad (patrz zdjęcie obok) służący do obsługi wszystkich dostępnych programów. Jest on skonstruowany naprawdę doskonale. Już po paru minutach grania jesteśmy z nim oswojeni. Joypad wyposażony jest w kilkanaście przycisków oraz analogowy joystik.

Pomimo tak dużej liczby przycisków gra się bezproblemowo. Kiedy chwytamy go obiema rękami palce same ustawiają się w odpowiednich miejscach. Joypad zachowuje się zdecydowanie lepiej w symulacjach niż w strzelankach (typu Doom).

The Jolt Pack

Do joypada możemy dokupić specjalne urządzenie zwane The Jolt Pack. Ma ono wbudowany malutki motorek, który wibruje na zasadzie podobnej do pagera. Wibrację tę odczuwamy w momencie napotkania przeszkody (np. ściany), trafienia przez obcą jednostkę, włączenia turbodoładowania lub przy ostrym hamowaniu.

Gry korzystające z możliwości Jolt Packa to: Extreme G, Wayne Gretzky's 3D Hockey 2, San Francisco Rush, Star Fox 64, Clay Fighter 64, Aero Fighters Assault, Wild Choppers i Multi-Racing Championship (w momencie, w którym czytacie te słowa jest ich już zapewne znacznie więcej).

64DD

Inny ciekawym dodatkiem jest napęd magnetyczny 64DD (pojemność urządzenia to 64 MB). Jest to normalny napęd dyskowy (zdjęcie obok), w którym stosowane nośniki podobne są do znanych nam Iomega ZIP. 44 MB na każdym dysku dostępne jest tylko odczytu, natomiast na pozostałych 20 MB możemy nagrywać.

Do napędu 64DD będziemy mogli dołożyć 2 MB dodatkowej pamięci RAM. W zapowiedziach są już pierwsze gry na nowym nośniku (m.in. Tekken 3)

Instalacja, czyli jak to będzie z PC-tem za 100 lat

Konsola posiada w komplecie aż 4 wejścia (!) na joypady, dzięki czemu nie musimy dokupować dodatkowych przejściówek. Instalacja nie nastręcza żadnych problemów. Gniazdo zasilania znajduje się w tylniej części obok wyjścia do telewizora lub monitora (kabelki typu cinch oraz przejściówka euro). Przyciski tylko dwa - 1. power (włącznik, wyłącznik) i 2. reset (ponowne załadowanie cartridge'a). Pomiędzy tymi przyciskami umieszczono gniazdo na kartę pamięci. Gniazdo na cartridge z grami znajduje się w centralnym miejscu górnej części konsoli.

Wygląd

Urządzenie prezentuje się nadzwyczaj okazale. Umieszczona z przodu eliptyczna dioda przypomina nam, że mamy do czynienia z produktem godnym przełomu wieków. Po podłączeniu do telewizora pozostaje nam czysta przyjemność, cartridge ładują się błyskawicznie i już po chwili możemy zagłębić się w cudownie trójwymiarowy świat gier. Długie kable pozwalają na grę nawet przy oddaleniu od wielkoekranowych telewizorów, czy monitorów (szczególnie polecam ekran co najmniej 25'', koniecznie z płaskim kineskopem, stereofoniczne słuchawki i , oczywiście późne, wieczorne godziny)

Rynek gier

Na platformę N64 dostępnych jest jeszcze niewiele gier. Firma Nintendo zdecydowała się na wybór kilku producentów, którym udzieliła zezwolenia na produkcję programów. Odbiło się to na ich ilości, ale i uchroniło od ewidentnych bubli. Praktycznie wszystkie przedstawione poniżej tytuły są bardzo dobrze zrealizowane i dostarczają solidnej porcji rozrywki. Konsola z dużym opóźnieniem trafiła na nasz rynek , ale jest już dostępna i to za niezbyt wygórowaną cenę (ok. 700 zł). Niestety przerażająco wysoka cena cartridge'y (średnio około 300 zł) może poważnie zniechęcić polskiego konsumenta do ich zakupu.

W zapowiedziach (tylko w zapowiedziach niestety!!!) kilka naprawdę interesujących tytułów: Command and Conquer 3D, Diablo, Donkey Kong Country 64, Super Mario RPG 2, Tekken 3, Turok 2, Yoshi's Island 64.

Duże możliwości techniczne konsoli pozwoliły producentom na stworzenie naprawdę świetnych gier. Pierwszą z nich, będącą jednocześnie sztandarowym produktem Nintendo i odpowiedzią na pytanie dlaczego należy mieć tę konsolę, jest...

Super Mario 64

Najbardziej znanym bohaterem wypromowanym przez Nintendo jest sympatyczny hydraulik o imieniu Mario, który przeżywa cały szereg niesamowitych przygód. Super Mario 64 jest cudownie zrealizowaną w środowisku 3D grą zręcznościową z pewnymi elementami gry przygodowej. Niesamowite możliwości zmiany punktu widzenia kamery pozwalają przechodzić wielokrotnie te same etapy bez znudzenia. Grafika wyświetlana jest bardzo szybko, płynnie bez jakichkolwiek "skoków". Tak doskonała animacja jest możliwa jak na razie tylko na Nintendo 64.

Poruszanie się po trójwymiarowym świecie nie nastręcza trudności. Nasz bohater może wykonywać całą masę zabawnych czynności od łagodnego dreptania, biegu, podskoków, pływania - najlepiej żabką - po wyjątkowo skomplikowane figury akrobatyczne. Kiedy przez dłuższy czas nie poruszamy się - znudzony bezruchem Mario zasypia. Świat gry jest bajecznie kolorowy, pełen sympatycznych i pomysłowych postaci (nawet do "bo-bomby" nie możemy mieć pretensji, że zabiera nam "życie", tak jest milutka).

Istotą gry jest dotarcie do wszystkich zakamarków trójwymiarowego, wielopoziomowego wirtualnego zamku. Zadaniem Maria jest zebranie jak największej ilości kolorowych gwiazdek (szczególnie czerwonych) w celu otwarcia kolejnych drzwi - poziomów zamku. Nie jest to trudne, ale może się źle skończyć, ponieważ gwiazdek pilnują drapieżne rośliny, "bo-bomby", rzucające się na Maria betonowe płyty, czy bardzo szybko poruszające się żołędzie. Cała oszałamiająca grafika, choć trochę cukierkowa, jest superpłynnie przetwarzana w czasie rzeczywistym. Mario może także rozmawiać z innymi postaciami, od których otrzymuje cenne informacje.

Podsumowując: program Super Mario 64 jest szczególnie godny polecenia dla wszystkich, którzy lubią dobrą zabawę i humor bez używania przemocy i brutalności. Jest to zdecydowanie pacyfistyczna gra (postacie w najgorszym wypadku zamieniają się w różne bonusy) godna polecenia dla wszystkich w przedziale wieku od lat 5 do 150.

Star Wars - Shadows of the Empire

Inną grą, bardzo oczekiwaną, jak wszystkie produkcje, których akcja rozgrywa się w szeroko pojętym świecie Gwiezdnych Wojen, są Cienie Imperium.

Pudełko rozpakowałem z drżeniem rąk , błyskawicznie umieściłem cartridge w odpowiednim miejscu i zaczęło się... Na początku spotkał mnie zawód. Oczekiwałem, że jak w większości wydawanych ostatnio gier otrzymam na początek świetnie wyrenderowane demo. Nic z tych rzeczy. Demo wprawdzie jest, ale w postaci koślawie namalowanego komiksu, z podpisami (!), bez digitalizowanej mowy. Konia z rzędem temu, kto odróżni znanych z dużego ekranu bohaterów. Zniecierpliwiony przycisnąłem przycisk Start. Zaraz spotkała mnie kolejna niespodzianka (tym razem na plus). Sama gra okazała się dużo lepsza niż poprzedzające ją demo.

Akcja gry rozpoczyna się w momencie imperialnego ataku na bazę Rebeliantów na lodowej planecie Hoth. Znajdujemy się na pokładzie myśliwca klasy A (przypomnę, że chodzi tu o statek jakim poruszali się Rebelianci na powierzchniach planet) ochraniającego generatory mocy utrzymujące pole siłowe niezbędne do przeprowadzenia ewakuacji. Jest to chyba najlepsza misja w całej grze. Możliwości ruchu mamy ograniczone jedynie polem bitwy. Możemy zwalniać, przyśpieszać, strzelać z pokładowych laserów, czy w ostatniej chwili wystrzelić harpun ze stalową liną. Wszystko jest tu takie jak w filmie (początkowe kadry "Imperium Kontratakuje"), brakuje jedynie piechoty broniącej się w okopach. Naszymi przeciwnikami są: droidy (wielozadaniowe sondy), maszyny kroczące klasy AT-ST (takie mniejsze z dwoma nogami), oraz wielkie maszyny kroczące AT-AT (takie z czterema nogami). Swoboda ruchu pozwala nam nawet na przelot pod taką maszyną.

Następne misje są mniej ciekawe, choć różnorodne: przelot statkiem kosmicznym przez pole asteroidów (skąd my to jednak znamy?), misje planetarne z możliwością swobodnej zmiany punku widzenia oraz widoku (od typu Doom po taki, jak w Tomb Raider), czy wyścigi śmigaczami na poduszce powietrznej.

Całość prezentuje się dość dobrze, choć po dłuższym graniu nuży. Stan gry zapisuje się dopiero po ukończeniu misji. Nie jest to niestety najszczęśliwsze rozwiązanie. Doprowadza to do wielokrotnego przechodzenia tych samych etapów. Po pewnym czasie znamy je już na pamięć i bez względu na rutynę popełniamy błędy.

Duża część rozgrywki polega na precyzyjnym i szybkim poruszaniu się po skalistych występach (należy skakać niczym kozica z laserem pod pachą). Po paru godzinach grania coraz więcej skoków kończy się niestety w przepaściach. Jest to wyjątkowo denerwujące w momencie gdy czas potrzebny na dotarcie do końca misji wynosi około 30 minut. Pomijając te mankamenty produkt firmy LucasArts jest udany. W roku szumnego powrotu Gwiezdnych Wojen na ekrany kin wszyscy oczekujemy jak największej ilości rozgrywających się w tym świecie gier.

Turok - dinosaur hunter

Długo oczekiwana (terminy były wciąż przesuwane) zrealizowana przez Acclaim gra na konsolę Nintendo 64 wreszcie doczekała swojej premiery. Najdroższa jak dotąd gra na tę konsolę prezentuje się okazale. Różnorodność dostępnej broni, dobra grafika (doskonale zrealizowane płomienie i woda) powinny dostarczyć wielu godzin niezapomnianych przeżyć. Gra jest bardzo brutalna (testowałem wersję dostępną od lat 15). Wielokrotnie zdarza się, że trafiamy przeciwnika w szyję, a on sika krwią z przestrzelonej tętnicy, wydając z siebie przerażające odgłosy (grałem głęboką nocą i rzeczywiście przeszedł mnie dreszcz).

Czy brutalność i dobra grafika to jednak wszystko? Chyba nie. Najpierw sprawa poruszania się. Joypad niestety nie sprawdza się w tym wypadku. Podstawowa trudność polega na tym, że ruszamy się za pomocą czterech przycisków a kierunek ruchu nadajemy za pomocą joysticka. To potwornie niewygodne rozwiązanie. Niezwykła czułość joysticka powoduje, że zamiast przed siebie co chwilę patrzymy pod nogi lub w niebo.

Inteligencja naszych przeciwników pozostawia wiele do życzenia. Z reguły atakują nas biegnąc bez sensu, gdy tylko znajdziemy się w ich polu widzenia. Chwilę później giną , bo choć celowanie jest a'la Duke Nukem (pistolet trzymamy w prawej ręce celując pod kątem), to nie ma z nim szczególnych problemów.

Jeżeli chodzi o grafikę, grywalność, ogólny cel gry to rzeczywiście możemy uznać ją za dość dobrą. Każdy jednak kto zetknął się z grą Quake na dobrym sprzęcie zauważy zdecydowaną różnicę zarówno w klimacie jak i grafice. Mnie gra na dłuższą metę znużyła. Pomimo braku możliwości zapamiętywania (potrzebna karta pamięci!) ginąłem raczej nie ze względu na brak waleczności, lecz z powodu ciągłego zsuwania się z występów skalnych lub spadania w przepaść po źle wymierzonym skoku. Na szczęście jest to konsola więc bezboleśnie wymieniłem cartridge i... znowu było bardzo dobrze.

Wave Race 64

Są to znakomicie zrealizowane przez Nintendo wyścigi na skuterach wodnych. Możliwości ruchu są oszałamiające. Skutery reagują na najdrobniejszy ruch joystcka, co w tym wypadku daje doskonały efekt. I ta woda!! Im bliżej plaży tym większe fale (doskonałe do karkołomnych wyskoków), widzimy dno prześwitujące przez krystalicznie czystą wodę.

Do wyboru mamy: konkurowanie w wyścigach z przeciwnikami, wyścigi na czas oraz popisy kaskaderskie, wszystko zrealizowane bez zarzutu.

Pływa się doskonale na każdym z torów (niestety jest ich zbyt mało). Tory zbudowane zostały z niezwykłą dbałością o szczegóły. W jednym z nich o poranku na jeziorze jest jeszcze mgła. Przy trzecim okrążeniu, gdy słońce już wzeszło kłęby mgły rozwiewają się a przed nami rozpościera się doskonale widoczna toń.

Najprzyjemniejsze jest jednak samo pływanie poza wszelkimi konkurencjami. Możliwości skutera są niesamowite: można wybić się na specjalnej platformie w powietrze, obrócić się dwukrotnie, a spadając zanurkować jeszcze pod wodę. Obszar gry Wave Race 64 ograniczony jest wielkością torów jednak w ich obrębie poruszamy się dowolnie, Jest to gra zdecydowanie godna polecenia, do której będziemy wracać wielokrotnie.

Pilot Wings 64

Jest to program bardzo podobny w założeniach do Wave Race 64. Gra jest również stworzona w całości przez firmę Nintendo. Najogólniej rzecz ujmując polega na lataniu. Swoboda ruchu jest wspaniała, niedostępna dotychczas w żadnym symulatorze. Dysponujemy trzema rodzajami sprzętu: lotnią, jetpakiem i wiatrakowcem. Możemy dokładnie wypełniać misje (polegające na przelocie przez odpowiednie miejsce i jak najszybszym bezwypadkowym wylądowaniu) lub polatać sobie zupełnie swobodnie zwiedzając cudowny trójwymiarowy świat pełen zatoczek, farm, mniejszych miasteczek, fabryk, dróg, dużych miast, czy olbrzymich metropolii z gigantycznymi wieżowcami.

Zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu lot wiatrakowcem z prędkością ok. 70 km/godz. pomiędzy wieżowcami na wysokości kilku metrów, kiedy wylatując z pomiędzy drapaczy chmur robimy kółko nad Statuą Wolności, a potem łagodnie nadlatujemy nad wzgórza ze znanym doskonale napisem Hollywood. Program nie nudzi się nawet po wielogodzinnym graniu.

Czy warto?

Czy warto kupić konsolę? Jest to pytanie, na które niezwykle trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony jest ona bardzo tania w porównaniu z komputerem PC, a jej możliwości wyświetlania grafiki doskonałe. Gry dostępne na Nintendo 64 cechuje dotąd nieosiągalna płynność animacji w perfekcyjnie wyrenderowanej, choć może nieco zbyt klarownej i cukierkowej, trójwymiarowej rzeczywistości. Największej zabawy dostarcza nam oczywiście penetracja tych światów.

Zmiany punktu widzenia kamery, zbliżenia, są niesłychanie płynne i absolutnie bezproblemowe (podczas wielu godzin grania ani razu nie miałem żadnego tak charakterystycznego dla PC-ta "skoku" grafiki, czy zwolnienia). Krainy stworzone przez programistów są bajecznie kolorowe, a tam gdzie tego wymaga gra - mają elementy prawie fotorealistyczne. Pecet, na którym można by osiągnąć taką jakość jest co najmniej trzykrotnie droższy niż Nintendo 64, ceny innych konsol są porównywalne.

Nie ma jednak róży bez kolców. Największy kolcem jest cena cartridge'y, która może odstraszać nawet najbogatszych graczy. Na konsolę brakuje przede wszystkim znanych w świecie tytułów przeznaczonych dla bardziej wymagających użytkowników (na razie nie ma żadnego produktu z działu gier strategicznych, żadnej poważnej przygodówki).

àZastosowanie cartridge'a jako nośnika spowodowało generalnie zawężenie sposobu prezentacji grafiki (brak renderowanych filmów, digitalizowanej mowy, interaktywnych produkcji z udziałem aktorów). Pod tym względem inne konsole prezentują się znacznie lepiej.

Podsumowując Nintendo 64 jest to maszyna zdecydowanie przeznaczona do zabawy i relaksu. Optymalny zestaw to oczywiście pecet i konsola, niestety możliwości finansowe są wciąż ograniczone, a sprzęt ten kosztuje drożej niż np. na rynku amerykańskim.

Dla wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o konsoli podaję adres (www.n64.com), pod którym znajdziecie wszystko o najnowszym dziecku firmy Nintendo.

Dla amatorów głębszej wiedzy o Nintendo jako firmie polecam stronę (www.nintendo.com), która jest oficjalną stroną Nintendo of America. Mamy tu opisy nowości, zapowiedzi, historię firmy, podpowiedzi jak rozwiązywać problemy techniczne.

Na koniec mała niespodzianka. Na dysku załączonym do tego numeru CYBERA znajdziecie krótki klip prezentujący fragment możliwości konsoli. Są tam fragmenty wszystkich opisywanych powyżej programów. Możecie się więc sami przekonać ile do zaoferowania mają nam te najnowsze produkcje.

P.S.

Powyższy opis nie wyczerpuje tematu w stu procentach. Zbyt mała jest objętość CYBERA, aby zmieścić w nim wszystkie aspekty konsolowej rozrywki. Tym bardziej całkowicie je wyczerpać. Myślę jednak, że nie po raz ostatni spotykamy się z okazji takiego tematu. Rynek konsol rozwija się coraz dynamiczniej i nadchodzą złote czasy dla wszystkich miłośników elektronicznej rozrywki.

Dystrybutor:

American Computers & Games

Warszawa, tel. 33-62-77

Cena konsoli: 746 zł (z VAT)


Zobacz również