Age of Empires

Załadowałem grę i zupełnie odpadłem! Niby normalna strategia w czasie rzeczywistym, ale jak wysłałem pierwszych ludzi do wycinania drzew zrozumiałem, że jest pewna różnica.

Załadowałem grę i zupełnie odpadłem! Niby normalna strategia w czasie rzeczywistym, ale jak wysłałem pierwszych ludzi do wycinania drzew zrozumiałem, że jest pewna różnica. Tą różnicą jest doskonała, niespotykana dotąd grafika! Moich trzech pierwszych chłopów całkowicie naturalnie podeszło do kępy drzew i zabrało się za rąbanie. Robili to tak pięknie, że wpatrywałem się w nich dopóty, dopóki dźwięk rogu bojowego nie wyrwał mnie z radosnej kontemplacji. No oczywiście! Zbyt dużo czasu poświęciłem na wyrąb. W moim kierunku błyskawicznie przesuwał się nieduży oddział. Oniemiałem z zachwytu! Kilku konnych, dwóch pieszych, dwóch łuczników. To definitywnie zakończyło moją kontemplację.

Na szczęście jest to gra komputerowa, więc otrząsnąłem się z porażki niezwykle szybko i rozpocząłem scenariusz ponownie. Teraz byłem ostrożniejszy i przygotowany na szok graficzny. W pełni objąłem wzrokiem dostępny mi świat. Stada antylop, słonie, drapieżne lwy, majestatycznie latające orły. "Będzie na co polować" - pomyślałem i wyruszyłem na łowy. Moi chłopcy szybko uporali się z antylopami. Wykrajali ogromne płaty mięsa i znosili do naszej spiżarni. Z lwami i słoniem nie poszło już tak łatwo. Kilku moich chłopów zostało pożartych przez lwy lub rozszarpanych przez słonie. Mimo wszystko warto było na to popatrzeć. Słonie są w ciągłym ruchu, błyszczą ich kły, wciąż wachlują się swoimi wielkimi uszami.

Kiedy wybudowałem pierwsze budowle i wyprodukowałem pierwszych wojowników rozpoczęła się kolejna uczta dla oczu. W Ages of Empires wojownicy wyglądają świetnie. Z całą pewnością w grach komputerowych nie było dotychczas takiej grafiki! Wojownicy na rydwanach, kawalerzyści, centurioni, hoplici, legioniści wszyscy wyglądają, jakby żywcem zostali przeniesieni z planu filmu "Kleopatra". Widać najdrobniejsze szczegóły ich uzbrojenia: pióropusz na hełmie centuriona, doskonały, długi łuk bojowy w rękach łucznika, a nawet krótki miecz w ręku centuriona. Budowle do złudzenia przypominają te z Ceasar II (to komplement - te z Ceasar II wyglądały świetnie).

Nie wszystko w tej grze jest jednak takie cudowne. Po dłuższym graniu zauważamy poważne mankamenty programu. Przede wszystkim sztuczna inteligencja przeciwników pozostawia wiele do życzenia. Recepta na przetrwanie jest bardzo prosta: otoczyć się murem, postawić kilka wież i praktycznie każdy scenariusz jest wygrany. Przeciwnik przeprowadza proste, samobójcze ataki., które kończą się na przedpolu. Nasze jednostki nie zgłaszają się po kliknięciu na nie tak, jak to miało miejsce chociażby w Warcraft. Po kliknięciu na nie wydają żadnego odgłosu. Traci na tym poważnie klimat gry! Pamiętamy przecież jaką frajdę sprawiało wielokrotne klikanie na tę samą jednostkę w Warcraft. Ile zróżnicowanych odpowiedzi udzielała! Tu nic takiego nas nie spotka. W programie występuje wiele ras: grecy, babilończycy, sumerowie, fenicjanie, asyryjczycy itp. Budowle poszczególnych ras różnią się od siebie, ale już jednostki wojskowe nie. Niestety więc wszyscy walczą tymi samymi jednostkami różniącymi się jedynie kolorem! Najbardziej męczące jest jednak ograniczenie do 50 jednostek, które możemy mieć w naszej armii. Próbowaliście kiedyś tworzyć imperium za pomocą 50 ludzi? Prowadzi to do zastosowania taktyki samobójczych ataków niepotrzebnych lub słabszych jednostek w celu zastąpienia ich nowszymi. Czary goryczy dopełnia fakt, że katapulta ma większy zasięg widzenia niż jeździec na koniu czy słoniu! To przeczy zdrowemu rozsądkowi!

W zalewie RTS-ów (RTS - Real Time Strategy - strategia w czasie rzeczywistym) gra Ages of Empires jest jednak bardzo zauważalna. Przy tak doskonałej grafice zupełnie kiepskie wydają się takie programy jak: Dark Colony, Conquest Earth czy Total Annihilation. Jest to niewątpliwie najlepsza z tego typu produkcji ostatnich miesięcy. Ciekawe jest również to, że gra została wydana przez Microsoft, dotąd zupełnie nie kojarzony z grami strategicznymi. Świadczy to o niesłychanej popularności tego gatunku. Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie czeka nas nie tylko ilościowy ale i jakościowy skok całego gatunku.


Zobacz również