AirPort Base Station i AirPort Card

Po wielkich fanfarach, towarzyszących prezentacji bezprzewodowego systemu sieciowego Apple'a na lipcowym Macworld Expo, firma wypuściła na rynek AirPort Base Station i AirPort Card. Dla użytkowników Macintoshy rozpoczęła się era bezprzewodowej komunikacji.

Po wielkich fanfarach, towarzyszących prezentacji bezprzewodowego systemu sieciowego Apple'a na lipcowym Macworld Expo, firma wypuściła na rynek AirPort Base Station i AirPort Card. Dla użytkowników Macintoshy rozpoczęła się era bezprzewodowej komunikacji.

Za pomocą AirPortu sieć komputerów może dzielić ze sobą jeden adres IP.

Technologia umożliwia wzajemne połączenie dziesięciu użytkowników lub wspólny dostęp do Internetu przez jedną stację AirPort. Można również połączyć w sieć komputery wyposażone w AirPort bez używania stacji. Nie spodziewajcie się jednak, że stosując technologię AirPort osiągniecie zapowiadaną przez Apple'a prędkość 11 Mbps. Osiągi - jak na bezprzewodowy sposób przesyłania danych - są całkiem dobre, lecz AirPort nie dorównuje jeszcze prędkości możliwej przez 10BaseT Ethernet. Szkoda że Apple nie dołączył schematu oprogramowania AirPort Base, bo wtedy każdy Macintosh wyposażony w AirPort mógłby stać się wirtualną stacją.

Zainstalowaliśmy karty AirPort w trzech modelach Macintoshy: Power Macu G4 (450 Mhz), iMacu DV i iBooku. Montaż oprogramowania jest niezwykle łatwy. Karta jest sprzedawana ze specjalną przejściówką, która pozwala na szybkie dołączenie AirPortu do iMaca DV: aby zainstalować kartę w innym modelu Macintosha, wystarczy usunąć ten element i gotowe. Po zamontowaniu oprogramowania włączamy Setup Assistant i konfigurujemy stację AirPort albo podłączamy się do istniejącej sieci.

Konfiguracja stacji opiera się na przejrzystych zasadach. Jeśli na komputerze, z którego ustawiamy Base Station, istnieją ustawienia sieciowe, Setup Assistant dodaje je do oprogramowania AirPort lub - gdy ustawień takich nie ma - włącza opcję Internet Setup Assistant.

Najłatwiej kontrolować sieć AirPort modułem AirPort Control Strip, który pozwala na monitorowanie mocy sygnału i wybór pomiędzy połączeniem ze stacją lub z innym komputerem.

Byliśmy mile zaskoczeni niezawodnością połączeń technologii AirPort.

Gotowi do startu

Gotowi do startu

Ustawiliśmy Base Station w laboratorium Macworlda, a następnie iBookiem połączyliśmy się z Internetem, korzystając z modemu stacji. Tak przygotowani postanowiliśmy odbyć przechadzkę z przenośnym komputerem. Chodziliśmy po laboratorium i sąsiednich pomieszczeniach, cały czas sprawdzając moc sygnału. Dopiero gdy weszliśmy do windy, nasz iBook przestał odbierać sygnały. Połączenie zostało wznowione w momencie gdy wyszliśmy piętro niżej.

Połączenie za pomocą technologii AirPort jest stabilne, ale nie można porównywać go ze standardem Ethernetu (wbrew opinii Apple'a). W laboratorium Macworlda transfer sporego pliku między dwoma Macami przez AirPort trwał o cztery minuty dłużej niż przez Ethernet (patrz ramka "Gotowi do startu") i pogorszył się jeszcze, gdy podłączyliśmy dodatkowe komputery (z powodu ograniczonej przepustowości stacji AirPort). Transfer jest jednak wystarczający, jeśli chcemy zagrać w Quake'a: jeden na jednego.

Oprócz "takiego sobie" funkcjonowania technologii AirPort, inną niedogodnością irytującą użytkowników, korzystających z wielu urządzeń w sieci, jest utrata połączenia. Aby wznowić pracę są zmuszeni do pokonywania skomplikowanych procedur ukrytych w oprogramowaniu. Zajęcie uciążliwe, żmudne i nudne.

Cena AirPortu jest stosunkowo niska, biorąc pod uwagę, że karta umożliwia wzajemne łączenie komputerów, nawet bez AirPort Base Station. Jeśli chcecie ustanowić jeden adres IP i połączenie ethernetowe dla sieci Maców, stacja AirPort okaże się przydatna. Jeśli jednak potrzebujecie szybkiego połączenia, nie rezygnujcie z kablowego Ethernetu. Tymczasem nic nie wskazuje na to, że technologia AirPort zastąpi stare, sprawdzone metody.


Zobacz również