Akcent na dźwięk

Wzmacniacz za 2000 zł może urzekać niekonwencjonalnym wyglądem albo imponować dużą ilością funkcji. Jak to wygląda w wypadku: Pioneera VSX-C300, Kody AV-3380 i Yamahy RX-V520RDS?

Wzmacniacz za 2000 zł może urzekać niekonwencjonalnym wyglądem albo imponować dużą ilością funkcji. Porządny wzmacniacz musi jednak przede wszystkim bardzo dobrze brzmieć.

Po ostatnim teście wzmacniaczy, nieco odbiegających od standardu i głównego nurtu sprzedawanych obecnie urządzeń, znów powracamy do najpopularniejszego segmentu rynku. Przedstawiamy trzy nowe "klocki" z dekoderami DD i DTS, w cenie około 2000 zł.

Warto szczególnie zwrócić uwagę na nową propozycję Pioneera z serii Slim oraz mało u nas znaną z produkcji amplitunerów firmę Koda. Pioneer zdecydował się na wypuszczenie nowej serii urządzeń niskoprofilowych, w której główną rolę odgrywa kilka odtwarzaczy DVD. Specjalnie do nich zaprojektowano wzmacniacz o podobnych wymiarach. Zestawienie dwóch stylistycznie podobnych urządzeń jest bardzo eleganckie. Całość ma wymiary zestawu typu combo, a jednocześnie oferuje możliwości zbliżone do większych urządzeń.

Również trzecie urządzenie, Yamaha RX-V520RDS, wydaje się interesujące, ale z nieco innego powodu. Jest to bowiem prostsza wersja modelu RX-V620RDS, który otrzymał bardzo dobre oceny w jednym z poprzednich testów. Ciekawe więc, jak 520 wypadnie w niższej klasie cenowej, tym bardziej że jest to najdroższy wzmacniacz wśród naszych propozycji.

Pioneer VSX-C300

Zaskakująca propozycja Pioneera. Jego parametry są porównywalne ze starszymi i większymi urządzeniami, jednak gabarytami przypomina raczej tuner lub oszczędną wersję slim odtwarzacza DVD. Jest to bowiem realizacja nowego pomysłu na wzmacniacze pasujące wyglądem i parametrami do nowej serii odtwarzaczy DVD. Amplituner C300 tworzy wręcz idealny komplet z odtwarzaczem DV-444, który ma bardzo podobny wygląd i wielkość. Pierwsze wrażenia z odsłuchu trybu stereo były tragiczne. Niewielkie kolumny Jamo 39 grały z tym wzmacniaczem mniej więcej na poziomie przenośnego "jamnika" za 200 zł. Niewielkie zmiany w domyślnych ustawieniach, na szczęście, zdecydowanie poprawiły brzmienie.

Kluczem do sukcesu okazała się funkcja midnight, służąca do uwypuklenia efektów przy cichym nocnym słuchaniu. W maksymalnej konfiguracji brzmienie było już do zaakceptowania, chociaż nie wyróżniało się w jakiś szczególny sposób. Wsparcie kolumn głośnikiem niskotonowym nie przyniosło większej poprawy. Huczał niemiłosiernie, jeśli rozkręciło się go nieco mocniej. Tryb wielokanałowy prezentował się zdecydowanie lepiej, momentami wręcz jakby grało nie to samo urządzenie. Scena dźwiękowa była równa, wyraźna i detaliczna (niewielkie zastrzeżenia można mieć co do kreowanej przestrzeni). Głośnik niskotonowy uspokoił się i złagodniał, całkiem poprawnie uzupełniając sceny najniższymi tonami. Nadal włączone pozostały jednak funkcje podbicia basów i midnight. Podczas dłuższego użytkowania sprzęt nie sprawiał żadnych problemów. Nieco lepszy mógłby być pilot. Nie jest zbyt wygodny i trzeba się nauczyć jego obsługi. Wzmacniacz o mocy zaledwie 30 W na kanał okazał się w zupełności wystarczający dla naszego zestawu kolumn. W kilkunastometrowym pomieszczeniu mógł spokojnie konkurować nawet z dwa razy mocniejszymi urządzeniami, nie mówiąc już o zestawach typu combo. Praktyczne okazały się samozaślepiające się wtyki optyczne, dzięki którym nie pogubimy zatyczek.


Zobacz również