Architekt wirtualnej przestrzeni

Głównym zadaniem, jakie stoi obecnie przed CIO w Agorze, Michałem Przewłockim, jest jeszcze mocniejsze zaangażowanie strony biznesowej w weryfikację rozwiązań technicznych.

Głównym zadaniem, jakie stoi obecnie przed CIO w Agorze, Michałem Przewłockim, jest jeszcze mocniejsze zaangażowanie strony biznesowej w weryfikację rozwiązań technicznych.

Michał Przewłocki z wykształcenia jest architektem, w tym kierunku kształcił się w Warszawie i w Londynie, w tych też miastach pracował kiedyś w swoim zawodzie. Na początku lat 90. rozpoczął przygodę z "Gazetą Wyborczą". "Dla mnie był to nie tyle wybór kierunku kariery zawodowej, ile kwestia obywatelskiego musu. Ojciec przysłał mi do Londynu pierwszy numer Gazety z dopiskiem, że to wolne słowo w wolnej Polsce i było dla mnie coś bardzo ważnego". Przyjechał do Polski i jak sam wspomina, "zahaczył się" w biurze ogłoszeń Gazety, później był asystentem Piotra Niemczyckiego, obecnie wiceprezesa Agory, a następnie zajmował się także sprawami bliższymi własnemu wykształceniu - zaangażował się w projekty budowy kolejnych drukarni Agory i trwało to do roku 2000. W tym też roku zaproponowano mu możliwość pracy w charakterze CIO. "Zawsze podkreślam, że CIO to nie jest osoba, która musi znać wnętrzności systemów, ale przede wszystkim biznes, w jakim prowadzi się działalność. Istotniejsze od samych systemów są możliwości w nich zaszyte. Zresztą informatyka to nie jest żadna tajemna wiedza, można ją poznać, jeśli się do tego dąży" - mówi Przewłocki.

Obszary i obszarnicy

Michał Przewłocki, CIO w Agorze

Michał Przewłocki, CIO w Agorze

Dział IT w Agorze stanowi ponad 100 osób w Warszawie i 40 w całej Polsce, w 19 oddziałach Gazety. "Jesteśmy podzieleni nie na kawałki funkcjonalne z punktu widzenia IT, ale na jednostki, nazywane przez nas obszarami, które zajmują się poszczególnymi aspektami działalności firmy. Podział ten wyznaczany jest więc przez biznes. Podstawa infrastrukturalna jest oczywiście wspólna, na nią są nakładane nie elementy aplikacyjne, ale właśnie funkcjonalne, wyodrębnione z perspektywy biznesowej". Za swoich najbliższych współpracowników w pionie IT Michał Przewłocki uważa "obszarników", jak potocznie nazywa się w Agorze szefów poszczególnych działów. Wyjaśnia: "Tworzymy zespół bardzo ścisły, inaczej się nie da, bo szybkość zmian, jaką w pewnym stopniu sami firmie narzucamy, sprawia, że formalna struktura zaczyna nam się rozmywać: prowadzone projekty w sposób naturalny rozciągają się na wiele procesów. Sytuacja taka wymaga ścisłej współpracy i żywego reagowania na zmiany. Nie ma sensu utrzymywać ścisłych podziałów formalnych, które może jakiś czas temu były odpowiednie, ale w obecnej sytuacji nie odpowiadają temu, co robimy. Trzeba je zastąpić czymś nowym". Michał Przewłocki mówi, że zmiany takie wprawdzie mogą być trudne, ale z drugiej strony sztuczne utrzymywanie przy życiu starzejących się struktur oraz rozmyte zakresy odpowiedzialności także stanowią o braku komfortu pracy. "Istotną zmianą, która ma u nas obecnie miejsce, jest generalna zmiana filozofii działania IT. Sfera ta do tej pory była głównym motorem wprowadzania nowych technologii, ale teraz postanowiliśmy doprowadzić do sytuacji, w której strona biznesowa będzie aktywniej współpracowała przy weryfikacji rozwiązań technicznych. Zdecydowaliśmy się na to, choćby nawet miało to spowodować pewne opóźnienia". Michał Przewłocki podkreśla wprawdzie, że po stronie CIO leży odpowiedzialność za kreowanie rozwoju, ale tą odpowiedzialnością należy się dzielić z innymi menedżerami biznesowymi.

Wojna jest niezdrowa

Na co dzień spotyka się oczywiście z problemami w dialogu menedżerskim, ale traktuje to jako kawałek swojego chleba powszedniego: "Moim obowiązkiem jest doprowadzenie do tego, by nie było bałaganu w sferze technologii, co czasami oznacza nieuleganie menedżerom, których potrzeby mogą się okazać przeciwstawne. Muszę godzić różne racje". Tłumaczy, że w relacjach z innymi menedżerami nie można być nastawionym jak do walki, okopywać się, toczyć batalie i strzelać do wszystkich wokół, bo to nie doprowadzi nigdy do sensownego wzrostu. "Kontynuując tę batalistyczną terminologię, można by powiedzieć, że ostatecznym rozwiązaniem musiałby tu konsekwentnie być nalot dywanowy i kompletne przebudowanie wszystkiego, tylko że to nie jest zdrowe dla firmy. Nie jestem takim menedżerem, który rozmawia tylko ze swoim bezpośrednim przełożonym. W czasie, gdy wzrost Gazety był najmocniejszy, wręcz gwałtowny, moje codzienne relacje kumulowały się w gronie ludzi odpowiedzialnych za wydawnictwo i druk. Jeśli Agora wpadnie na pomysł, by uruchomić produkcję butów, to będę się spotykał z ludźmi związanymi z procesem ich produkcji. Gdy regulujemy jakieś procesy, które dotyczą finansów, wtedy moja aktywność skupia się wokół CFO" - mówi CIO Agory. Michał Przewłocki nie jest podporządkowany CFO, co często ma miejsce w organizacjach. Zresztą taki rodzaj podległości jest według Przewłockiego niekorzystny, przede wszystkim ze względu na to, że IT powinno obsługiwać procesy biznesowe, a nie wyłącznie finansowe. "Takie moje zdanie nie wynika tylko z tego, że jako CIO nie chcę być podporządkowany CFO, bo czuję, że mnie to ogranicza, ale z tego, że z punktu widzenia CFO, IT zawsze jest kosztem, który powinien być minimalizowany. Podległość CIO wobec CFO powoduje poważne ryzyko pominięcia pewnych okien możliwości, które można otworzyć przy sensownym, długofalowym inwestowaniu w IT" - tłumaczy. CIO nie jest tylko kimś, kto ma jedynie usprawiedliwiać wydawanie pieniędzy. Jego odpowiedzialnością jest także umożliwianie stymulowania prędkości wzrostu firmy, a to czasami oznacza konieczność wydania pieniędzy także na coś, co z pozoru nie przynosi żadnego efektu, ale daje firmie możliwość lepszego przystosowania do wyzwań, które przed nią stoją.

"Jako szef powinienem być zarówno inspiracją, jak i egzekutorem. Uważam, że potencjał ludzi, którzy mi podlegają, powinien być ważniejszy od sztywnego porządku, pewien ferment umysłowy jest zawsze zdrowy dla firmy, jeżeli potrafimy z niego korzystać. Oczywiście czasem dochodzi między mną a innymi do ostrych sporów, dotykających nawet rzeczy fundamentalnych, ale dla mnie jest to także element uczenia się od innych. Przyznaję - świadomie staram się wyssać z ludzi ich wiedzę".

Michał Przewłocki:

W pracy ważne jest wszystko, co się udaje, bo to daje napęd do kolejnych działań, dlatego trudno mi rozdzielać pod względem ważności projekty rozwojowe od porządkujących - wszystkie są istotne. Najprzyjemniejsze momenty to te, gdy myśli się o architekturze systemu w skali dość abstrakcyjnej, przyszłościowej, a w pewnym momencie wizja ta zaczyna przybierać realny wymiar, układać się w całość, klocki zaczynają się zazębiać i jeden drobny ruch powoduje, że wszystko działa tak, jak trzeba, że elementy pozornie od siebie odseparowane zaczynają grać, i to grać unisono. To jest kreacja. Możliwe, że fakt, iż jestem architektem, pozwala mi łatwiej widzieć przyszłość, widzieć relacje pomiędzy rzeczami, których jeszcze nie ma. Moja praca nie polega przecież na przechodzeniu od projektu do projektu, ale na takim dopasowaniu ich wewnętrznych trybów, by one kiedyś mogły razem pracować, i to bez żadnych dodatkowych elementów wspomagających.


Zobacz również