Arx Fatalis

Arx Fatalis to kolejny powrót powrotu do korzeni gier fabularnych, czyli do mrocznych lochów i niebezpiecznych tuneli.

Arx Fatalis to kolejny powrót powrotu do korzeni gier fabularnych, czyli do mrocznych lochów i niebezpiecznych tuneli.

Były czasy, gdy o komputerowych grach RPG można było tylko pomarzyć. Później ograniczenia sprzętowe sprawiały, że każda nowatorska inicjatywa była owacyjnie przyjmowana przez fanów. Mimo to programiści podejmowali próby przedstawienia fantastycznych światów za pomocą pseudotrójwymiarowej grafiki. Jednymi z najbardziej udanych gier tego typu były dwie części Ultimy Underworld.

Widzę ciemność

W roku 1992 ukazała się pierwsza z nich opatrzona podtytułem The Stygian Abyss. Rok później studio Looking Glass poszło za ciosem i światło dzienne ujrzał Labirynth of Worlds. Wszystkie te gry rozgrywały się w podziemnych tunelach. Ultima Underworld oferowała widok z oczu bohatera. I to jaki widok. Co prawda widok zajmował nieco ponad ćwierć ekranu gry, ale jak na owe czasy, grafika była ładna. Niespotykana wcześniej okazała się również skala interakcji z otoczeniem. Avatar, którym kierował gracz, potrafił skakać, pływać, machać bronią na różne sposoby a nawet łowić ryby. Napotkane postacie nie zbywały cię kilkoma słowami, a scenariusz był długi i - co rzadko spotykane nawet dzisiaj - wciągający.

Powrót do przeszłości

Ludzka warownia. Ostatni przyczółek cywilizacji w podziemnym świecie. Architektura przypomina klasyczne średniowieczne zamczyska.

Ludzka warownia. Ostatni przyczółek cywilizacji w podziemnym świecie. Architektura przypomina klasyczne średniowieczne zamczyska.

Zapewne zastanawiasz się, czemu zawdzięczasz ten przydługi wstęp. Otóż niedawno francuskie Arkane Studios wydało Arx Fatalis. Gra czerpie całymi garściami pomysły z opisywanych wyżej, przełomowych RPG. I w zasadzie nie tylko z nich. Dają się zauważyć również naleciałości innych starszych gier. Dodano do tego kilka własnych pomysłów i wymieszano tak zręcznie, że nie ma mowy o żadnych plagiatach.

Kto zgasił światło!?

W świecie Arx Fatalis nazwanym oryginalnie Arx nie świeci słońce. Zmusiło to wszystkie myślące rasy oraz inne stworzenia do zamieszkania pod powierzchnią planety. Wydrążone korytarze i jaskinie są podzielone na strefy wpływów poszczególnych nacji. Interesy niektórych są do tego stopnia sprzeczne, że stały się wrogami. Natomiast inne współpracują ze sobą lub żyją w swoistej symbiozie. Przykładem może być niewolnicza praca trolli w kopalniach. Z wykopywanych klejnotów czerpią zyski gobliny, ale trolle się nie buntują, gdyż są świadome, że ich nikła inteligencja nie pozwala na zajmowanie się handlem.

Nieszczęśnik

Na początku gry o głównym bohaterze nie można wiele powiedzieć poza faktem, że jego pamięć szwankuje z powodu celnego ciosu w potylicę, który zadano mu na chwilę przed pojmaniem i osadzeniem w więzieniu. Jako że Arx Fatalis jest grą RPG, będziesz musiał sam stworzyć postać. Heros jest opisany za pomocą czterech głównych cech. W grze jest też 12 biegłości, wśród których możesz znaleźć na przykład identyfikację przedmiotów lub umiejętność walki wręcz.

Oprócz wyżej wymienionych jest jeszcze kilka wskaźników modyfikowanych zarówno przez cechy główne, jak i ekwipunek oraz magię. Nie ma klas postaci, a liczba możliwych kombinacji jest spora. Po awansie na wyższy poziom otrzymasz dodatkowe punkty do rozdzielenia. Pozwala to stworzyć z czasem wymarzonego herosa. System, na którym opiera się rozgrywka w Arx Fatalis, nie jest oparty na żadnym znanym papierowym RPG. Mimo to można się go szybko nauczyć, bo jest w miarę logiczny.

Fakty

  • 50 czarów

  • 20 runów

  • 40 rodzajów istot

Niezpodziewane ''Ultima''tum

Dziwi mnie, dlaczego żaden polski wydawca nie zainteresował się wydaniem Arx Fatalis. Jest to ciekawa gra, w której tłumaczenia nie byłoby zbyt wiele, a i nagrywania wypowiedzi także niedużo. Zapewne są jakieś niuanse, o których nic mi nie wiadomo. W każdym razie polecam tę grę każdemu zatwardziałemu fanowi RPG. Jeżeli chodzi o młodszych graczy, to po mdłym początku fabuła naprawdę się rozkręca i nielicho wciąga. Niestety, gra podzieliła los wielu produkcji, które nie ujrzą światła dziennego w Polsce.

Marcin Pietrak


Zobacz również