Audio Video Show 2015 - relacja z największej krajowej wystawy elektroniki

Od tego roku ta lubiana wystawa zmieniła nie tylko nazwę z Audio Show na Audio Video Show, lecz także dosała nową lokalizację w lożach Stadionu Narodowego. Sprawdziłem, czy te zmiany pozytywnie wpłynęły charakter wystawy i czy warto było na nią pójść.

Jeśli wziąć pod uwagę częstotliwość, z jaką do tej pory chodziłem na Audio Show, to okazało by się, że ta coroczna wystawa ma dla mnie charakter biennale. Inaczej mówiąc, chodzę na nią nie co roku, lecz co dwa lata. W tym roku moja obecność była obowiązkowa ze względu na relację, którą właśnie czytacie, oraz z powodu dużych zmian, jakie zaszły w samej formule wystawy i jej lokalizacji. Zapraszam zatem do lektury mojej subiektywnej relacji z tego jakże ważnego dla audio- i wideofilów wydarzenia.

piątek, 6 listopada

Tegoroczny Audio Video Show zaczął się dla mnie nie w sobotę, ale wyjątkowo w piątek o 13:30. O tej godzinie rozpoczęła się bowiem konferencja prasowa, którą poprowadził znany prezenter Hirek Wrona. Głos zabrał także znany operator filmowy Paweł Edelman oraz Andrzej Smolik – muzyk i człowiek instytucja, a także sam organizator Adam Mokrzycki.

Zobacz również:

Zgromadzeni goście poznali historię wystawy (która za rok będzie obchodzić swoje 20-lecie) oraz mogli usłyszeć opinie Edelmana i Smolika na temat kondycji sektora audio wideo, trendów, rozwiązań technicznych oraz ich wpływu na możliwości twórców. Mnie najbardziej utkwiła w pamięci wypowiedź Pawła Edelmana, który stwierdził, że preferuje nie jakże dziś popularny streaming, lecz odtwarzanie multimediów ze swej bogatej kolekcji płyty Blu-ray i DVD. Poruszono także kwestię popularności płyt winylowych, których sprzedaż nieustannie rośnie i to pomimo ofensywy takich serwisów jak Spotify, Deezer czy Tidal. Warto zaznaczyć, że ten ostatni serwis, będący patronem wystawy, oferuje muzykę w formacie o jakości płyty CD.

Wszechobecność winylu była chyba symptomatyczna dla całej wystawy, bo pierwszym urządzeniem, na jakie natknąłem się po wyjściu z konferencji był właśnie... gramofon analogowy. Okazała kolekcja gramofonów Pro-Ject przyciągała wzrok i nawet takie osoby jak ja, które nie używają tych urządzeń na co dzień, nie mogły się oprzeć pokusie aby przyjrzeć im się bliżej.

Po wizycie na stoisku Pro-Jecta mój wzrok przykuł banner Philipsa. Sprzęt tej marki prezentowano w dwóch sąsiadujących ze sobą pokojach: na lewo audio (a w nim Izzy – czyli nowa linia urządzeń do odsłuchu wielopomieszczeniowego „multiroom”), a na prawo wideo, gdzie prym wiódł ustawiony na wprost wejścia 65-calowy telewizor z serii 8901 wyposażony w system AmbiLux – prezentował się świetnie, choć zapał studziła wysoka, bo sięgająca 20 000 zł cena). W każdym razie obok Ambiluksa nie sposób było przejść obojętnie.

Następnym pomieszczeniem, w którym zatrzymałem się na dłużej, był pokój z głośnikami JBL Everest DD67000. Te kosztujące ponad 180 000 złotych kolumny sprawiły, że odezwała się drzemiąca we mnie żyłka audiofila i nie oparłem się pokusie krótkiego odsłuchu (własne płyty miałem jak zwykle ze sobą). Wrażenia? Choć nie jestem zwolennikiem głośników tubowych, nie mogę odmówić Everestom dynamiki, swobody i rozmachu. Z pewnością w większym pomieszczeniu zagrałyby jeszcze lepiej.

Wychodząc z pokoju, w których byłem świadkiem udanej demonstracji możliwości projektora 4K firmy Sony, natknąłem się na rozstawione na korytarzu najnowsze głośniki z serii 800 firmy Bowers&Wilkins. I znowu nie oparłem się pokusie ich odsłuchania (w specjalnym pomieszczeniu obok, gdzie grały z elektroniką Devialeta). I tu niespodzianka: nie mogłem użyć własnej testowej płyty CD, bo po prostu… nie było odtwarzacza. W związku z tym odsłuchałem ten sam utwór (choć w innej aranżacji) korzystając z serwisu Tidal. Od razu było słychać, że Bowersy to zupełnie inne brzmienie niż Everesty - dużo bliższe mojemu muzycznemu gustowi. Szczególnie podobała mi się ich naturalność, bardzo dobra integracja rejestrów oraz brak podbarwień na średnicy.

Chwilę później wpadłem do pokoju Panasonica, gdzie królował sprzęt Technicsa – o dziwo było tam dość tłoczno, choć zaskakująco cicho, bowiem głośniki… nie grały.

Być może powodem tego stanu rzeczy było „oniemienie” odwiedzających prezentacją najnowszego i pierwszego w historii Panasonica telewizora OLED. Pokazano go tym razem w pełnej krasie – z bardzo ładną podstawą i miłą (sprawdzałem, a jakże) w dotyku, alcantarową tylną ścianką. Na ocenę jakości obrazu nie było czasu, bo kręciło się tam zbyt wiele osób. A zatem poszedłem dalej.

Dzięki dużemu, przestronnemu pokojowi, który do dyspozycji miały głośniki Wilson Audio Alexia, oraz odtwarzaczowi dCS Rossini (oraz miłej obsłudze) miałem okazję posłuchać doprawdy fantastycznej kombinacji dynamiki, szybkości i wysoce naturalnej muzykalności, tak że moja testowa ścieżka z filmu „Polowanie na Czerwony Październik” wypadła niemal idealnie. Zresztą czego innego oczekiwać od głośników kosztujących prawie pół miliona za parę?

Mógłbym pisać wiele o sprzęcie, który widziałem i oglądałem w piątek na Audio Video Show 2015, ale na koniec piątkowej relacji wspomnę tylko o chyba najładniejszym na Stadionie Narodowym pomieszczeniu, w którym grał sprzęt Macintosha, unikalnej, bo poświęconej kalibracji telewizorów prezentacji Maćka Kopera, która przyciągnęła tłumy, czy pokazie laserowego projektora Epson, na który trudno było wejść nawet w piątek, bo wszystkie miejsca były zajęte.

Po dniu spędzonym na Audio Video Show na Stadionie Narodowym mogę powiedzieć, że nowa lokalizacja to strzał w dziesiątkę. Pomieszczenia są duże i przyjaźniejsze akustycznie niż większość w Hotelu Sobieskim, a szerokie korytarze nie tylko ułatwiają poruszanie się dużej liczbie gości, lecz także umożliwiają ekspozycję produktów, co było widać choćby w bardzo udanej strefie słuchawek.

sobota, 7 listopada

Na sobotę zostawiłem sobie wizytę w dwóch hotelach: Golden Tulipie i Sobieskim. W tym pierwszym królował luksus i urządzenia za setki tysięcy, jeśli nie miliony złotych (a było NAWET jedno za siedem milionów). Pomimo deszczowej aury już o 10 rano było tłoczno, choć dzięki sprawnej obsłudze kolejka na zakręconych schodach szybko się skróciła.

Miałem ochotę posłuchać dźwięku z ulubionych elektrostatów reprezentowanych przez flagowy model „Neolith” Martina Logana, ale poinformowano mnie, że odsłuch będzie tylko i wyłącznie na materiałach wystawcy.

Co ciekawe, podobną odpowiedź usłyszałem w dwóch innych pokojach, w których pokazywano równie drogi sprzęt. „No cóż, za wysokie progi na moje nogi” – pomyślałem i zajrzawszy jeszcze do kilku sal, obróciłem się na pięcie i pognałem do Sobieskiego.

Zbliżając się do hotelu nie zauważyłem długiej kolejki, którą zawsze widziałem za zewnątrz. Okazało się, że na Audio Video Show do Sobieskiego wchodzi się teraz nie bocznym (jak np. dwa lata temu), ale głównym wejściem. Dzięki temu długa na kilkadziesiąt metrów kolejka audiofilów nie musiała moknąć na deszczu.

Zostawiwszy kurtkę w szatni i wymachując przepustką dziennikarską szybko przemknąłem obok bileterów. Minąwszy stoiska z archiwalnymi numerami takich czasopism jak Hi-Fi i Muzyka, Audio czy Audio-Video (wymieniam w kolejności, w jakiej je mijałem) udałem się na sam koniec parteru, aby zwiedzanie zacząć od stoiska Samsunga - jedynego dużego producenta sprzętu wideo, który zdecydował się na stoisko nie na Stadionie Narodowym, lecz właśnie w Sobieskim. Pomimo dość wczesnej pory, w sali Belweder I było sporo osób, które oglądały telewizory, telefony komórkowe, soundbary oraz jajkowate głośniki oferujące dźwięk dookólny. Mnie oczywiście interesowały najbardziej telewizory SUHD, a zwłaszcza model 78-calowy, który prezentował się znakomicie. Mam nadzieję, że uda mi się go przetestować w najbliższym czasie.

Po Samsungu udałem się do kilku innych pomieszczeń na parterze, gdzie swoje urządzenia prezentowali najwięksi polscy dystrybutorzy sprzętu audio. Posłuchałem między innymi nagrodzonych przez EISA i grających z elektroniką Cyrusa głośników Focal Sopra 2 (szybkie i dokładne), Triangli Grand Concert (dynamiczne i potężne i całkiem dobrze brzmiące na górze jak na głośnik z krótką tubą) oraz Monitorów Audio PL200 z najwyższej, platynowej serii. Te zestawy głośnikowe, reklamowane pod hasłem „Brytyjski dźwięk dla Ciebie!” nie należały do najtańszych, ale na ścieżce z „Polowania na czerwony październik” wypadły niewiele gorzej niż zestawy kosztujące… 10 razy więcej. W każdym razie chcę powiedzieć, że choć PL200 są drogie, to stosunek jakości do ceny mają moim zdaniem lepszy niż wiele droższych głośników.

Wychodząc z dość zakamuflowanego pomieszczenia odsłuchowego Monitor Audio, przystanąłem na dłużej przy Muso Naima. To niekonwencjonalne urządzenie jest warte uwagi nie tylko ze względu na samo brzmienie, lecz także ze względu na wygląd i jakość wykonania – chętnie bym je zobaczył w swoim salonie.

Po zaliczeniu parteru, udałem się na piętro, gdzie od razu poczułem atmosferę starego dobrego Audio Show. To właśnie tam, w małych pokojach, do których prowadzą wąskie i zatłoczone korytarze najłatwiej spotkać prawdziwych audiofilów i pasjonatów, którzy mniej są nastawieni na komercję, a bardziej na poszukiwanie dźwiękowego „świętego Graala”. Z braku miejsca wspomnę tylko o moich odsłuchach Harbethów HL5 (angażujące, brytyjskie brzmienie, choć metalowe kopułki nie każdemu przypadną do gustu), Akkusów F1 (pomimo trudności z opanowaniem basu w małym pokoju hotelowym, było jasne, że te kosztujące 3500 zł głośniki mają świetną relację jakości do ceny), czy niemieckich aktywnych kolumn Audium Comp 5 (pomimo nieco obciętej góry wynikającej z zastosowania głośnika szerokopasmowego te zgrabne głośniki grały zaskakująco gęstym i rytmicznym dźwiękiem).

Po wizycie w Sobieskim muszę stwierdzić, że choć mózgiem i wizytówką Audio Show… pardon, Audio Video Show jest teraz prestiżowy Stadion Narodowy, to serce wystawy nadal bije w małych, pełnych audiofilów pomieszczeniach Hotelu Sobieski.

Podsumowanie

No cóż, 135 wystawców, 145 zarezerwowanych sal, ponad pięćset prezentowanych marek oraz sprzęt o łącznej wartości przekraczającej 30 milionów złotych robią swoje. Po wizycie na tegorocznym Audio Video Show wiem jedno: to była niezwykle udana i wyjątkowa impreza i na pewno będę chciał na nią wrócić. A zatem do zobaczenia za rok!

Tomasz Chmielewski


Zobacz również