Awantura o iPhone'a

Niedawno informowaliśmy o raporcie, w którym Greenpeace skrytykował Apple'a za zastosowanie w iPhonie szkodliwych chemikaliów, z używania których wycofali się inni producenci telefonów. Tym razem krytyki doczekał się sam Greenpeace.

Główny zarzut ekologów dotyczył użycia bromowanych opóźniaczy zapłonu (BFR). Są one co prawda szkodliwe, ale uwalniają się tylko w środowisku kwaśnym (np. w żołądku) albo pod wpływem wysokiej temperatury. Prawdopodobnie mogą również zanieczyścić wodę, jeśli dostanie się do niej tworzywo z BFR. Podczas normalnego używania iPhone'a nie powinny stanowić zagrożenia. BFR są szkodliwe, jednak są też najlepszym środkiem zapobiegającym zapłonowi tworzyw sztucznych. A większość z nich pali się doskonale, więc środki opóźniające zapłon są szeroko stosowane.

Przemysł produkujący te środki zaatakował Greenpeace twierdząc, że technologia fluoroscencyjnej spektometrii rentgenowskiej (XRF), którą wykorzystuje organizacja w swoim laboratorium, nie pozwala na jednoznaczne rozpoznanie związków chemicznych wchodzących w skład tworzywa sztucznego. Pozwala stwierdzić, że znajdują się w nim związki bromu - ale nie musiały być to BFR. Krytycy ekologów pominęli przy tym fakt, że wszystkie używane w przemyśle związki bromu są rakotwórcze. Co prawda, jak już wspomnieliśmy, człowiek musiałby połknąć tworzywo sztuczne, w skład którego wchodzą. Greenpeace przygląda się jednak całemu cyklowi życia produktu, a gdy ten trafi na wysypisko z całą pewnością zetknie się z wodą.

Ponadto przemysł chemiczny stwierdził, ze używanie BFR jest uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia, a Unia Europejska dopuszcza BFR. Ekolodzy odpierają zarzuty. Po pierwsze zauważają, że krytyka nadchodzi ze strony tych działów przemysłu, które są zainteresowane w obecności BFR na rynku, gdyż zarabiają na tym pieniądze.

Po drugie Greenpeace zauważa, że współczesna technika analityczna w ogóle nie pozwala na precyzyjne określenie składu związków bromu wchodzących w skład tworzyw sztucznych. Zarzut o źle przeprowadzone badania jest więc nietrafiony.

Organizacja zgodziła się, że eliminacja BFR byłaby trudna ze względów ekonomicznych. Ekolodzy chcą jednak by w przyszłości szkodliwe związki bromu zniknęły z naszego życia i nie twierdzą, że powinno stać się to natychmiast.

Powstał więc spór, w którym z jednej strony biorą udział ekolodzy, a z drugiej przemysł chemiczny. Obraz tylko pozornie jest czarno-biały. Trzeba bowiem pamiętać, że wiele związków chemicznych jest szkodliwych. Z drugiej jednak strony - ich użycie jest często ekonomicznie uzasadnione. Sporu prawdopodobnie by nie było, gdyby iPhone nie był tak szeroko reklamowany, a Apple nie twierdziłby, że przykłada bardzo dużo uwagi do ekologii.


Zobacz również