Battle.net inaczej – twórcy Bnetd kontratakują!

Grupa programistów, która stworzyła Bnetd - konkurencyjny i zdaniem Blizzarda nielegalny, program do rozgrywek sieciowych w Internecie w Warcraft, Diablo i Starcraft, zwróciła się do sądu federalnego o formalną zgodę na darmową dystrybucję programu w Sieci.

Internetowe rozgrywki w grach komputerowych zdobywają sobie coraz to szersze grono entuzjastów, stając się powoli najprężniej rozwijającym się segmentem rynku elektronicznej rozrywki. Internetowe rozgrywki stały się też znakomitym sposobem na przedłużenie, rynkowego żywota wielu gier komputerowych. Do tej pory zyski z wydawania gier komputerowych, kończyły się zwykle na sprzedaży gier przez dystrybutorów. Teraz jednak, większość wydawców tworzy najróżniejsze programy lojalnościowe i zachęca nabywców swoich gier do darmowych lub płatnych rozgrywek w Internecie, co przynosi im znaczne, dodatkowe dochody.

Najbardziej znanym, i jedynym dla produktów Blizzarda oficjalnym serwerem do rozgrywek w Internecie jest Battle.net. W 2002 roku powstało jednak amatorskie oprogramowanie emulujące Battle.net nazwane Bnetd. Program działa na podobnych zasadach, co firmowany przez Blizzarda produkt, ma jednak tę przewagę nad swoim kuzynem, że pozwala na rozgrywki w Internecie z pominięciem serwerów firmy. Nie czekając na rozpowszechnienie programu, jeszcze w kwietniu 2002 roku Blizzard pozwał do sądu twórców Bnetd, wykorzystując fakt, że program ten bazuje na fragmentach kodu Battle.net i pozwala również na rozgrywki, tym osobom, które posiadają "pirackie" wersje gier.

Teraz jednak, twórcy Bnetd przypuścili kontratak, zwracając się do sądu federalnego o określenie podstaw prawnych dla uznania ich działalności za niezgodną z prawem. Napisanie programu Bnet, programiści-amatorzy uzasadniają błędami w kodzie „oryginalnej” aplikacji Blizzarda. Czy mają szansę na zwycięstwo? Czy sąd amerykański wyda wyrok, który otworzy nowe możliwości przed twórcami i posiadaczami "pirackich" wersji gier? Wydaje się to dość nie prawdopodobne, choć jeśli miałoby się to udać to tylko w USA.


Zobacz również