Bezzałogowe myśliwce w amerykańskiej armii

Siły powietrzne USA wystąpiły z prośbą o przygotowanie projektu kolejnej latającej maszyny bezzałogowej. Tym razem ma to być samolot myśliwski mogący nie tylko atakować wrogie maszyny, ale i przeprowadzać misje zwiadowcze czy uczestniczyć w wojnie elektronicznej.

Choć tak zwany Next Gen TACAIR (od ang. taktycznego samolotu następnej generacji) ma wejść do służby dopiero w latach 2030-2050, to już teraz siły powietrzne USA proszą zainteresowane firmy o przygotowanie jego wstępnego projektu.

Sterowana zdalnie (lub kontrolująca się samodzielnie) maszyna ma cechować się dużą żywotnością, świadomością otoczenia, nastawieniem na usieciowienie, możliwością przenoszenia broni i zintegrowania z "systemami ludzkimi". Głównymi zadaniami myśliwca będą ochrona przestrzeni powietrznej, wsparcie i przechwytywanie jednostek wroga w powietrzu.

Dodatkowymi zaletami maszyny będą możliwość przeprowadzania ataków elektronicznych z powietrza i wykonywanie misji zwiadowczo-szpiegowskich. Next Gen TACAIR musi też umieć stawić czoła przeciwnikowi wyposażonemu w zaawansowane systemy obrony p-lot, sprzęt umożliwiający przeprowadzenie ataku elektronicznego (i z cyberprzestrzeni), a nawet kierunkową broń energetyczną.

I choć część wymienionych rzeczy brzmi dziś niczym coś, co przeniesiono na papier z filmu science-fiction, to pierwszy projekt bezzałogowego myśliwca przedstawiła już firma Boeing. Na stronie wymieniającej rządowe kontrakty znajdziemy natomiast pełną wersję dokumentu opisującego wymagania stawiane maszynie.


Zobacz również