Binary Domain - wybory, konsekwencje i zaufanie

Jedni traktują tytuł obojętnie, inni (w tym moja skromna osoba) z wywieszonym jęzorem czekają na premierę. Prawda jest jednak taka, że dobrego cyberpunku w grach obecnie jak na lekarstwo. I kto wie, być może już niebawem i Sega dołoży swoją cegiełkę do gatunku.

No dobrze, zasadniczo jest rewelacyjny Deus Ex, wszyscy z zapartym tchem wyczekujemy nowego Syndicate, ale co dalej? Już pierwsze zapowiedzi przekonały mnie do Binary Domain i choć całość nie wygląda może tak ślicznie jak konkurencja, w grze jest coś co nie pozwala mi przejść obok niej obojętnie. Kto wie być może ma na to wpływ klimat rodem z cyberpunkowych anime, które znacząco różnią się od zachodnich przedstawicieli gatunku. A może po prostu uwielbiam mniej wymuskane, nie aż tak hucznie ogłaszane tytuły, bo mają w sobie coś czego często (co podkreślam, często nie zawsze) wielkim produkcjom brakuje... pomysłu i klimatu.

Wszystko wskazuje, że nie inaczej rzecz ma się właśnie w przypadku Binary Domain, a zaprezentowany materiał dotyczący konsekwencji i zaufania sprawił, że czuję się szczerze na produkcję Segi napalony.

Jestem kupiony, narzekać ewentualnie będę po premierze. A ta jest już całkiem blisko, gra przewidziana jest na luty 2012. Trochę niefortunnie tuż przed Mass Effect 3. Ale co poradzić, miejmy nadzieję, że Sega wie co robi.


Zobacz również