Całkiem niezła płyta

Pozycja Video CD jest zagrożona zarówno przez DVD, jak i nieustandaryzowane formaty oparte na kodowaniu obrazu z wykorzystaniem algorytmu MPEG-4. Z kilku powodów Video CD pozostaje jednak nadal atrakcyjne.

Pozycja Video CD jest zagrożona zarówno przez DVD, jak i nieustandaryzowane formaty oparte na kodowaniu obrazu z wykorzystaniem algorytmu MPEG-4. Z kilku powodów Video CD pozostaje jednak nadal atrakcyjne.

Stosunkowo prosty i tani proces przygotowania dysków Video CD pozwala tworzyć je nawet w warunkach domowych. Wystarczy do tego celu komputer oraz nagrywarka CD. Niezbędne oprogramowanie można łatwo ściągnąć z Internetu, a zdarza się, że kupując kartę do przechwytywania obrazu i nagrywarkę otrzymujemy jednocześnie komplet niezbędnych narzędzi.

Tak to wygląda w praktyce

Złote dni formatu Video CD skończyły się, zupełnie jak popularność Eddy'ego Murphy'ego

Złote dni formatu Video CD skończyły się, zupełnie jak popularność Eddy'ego Murphy'ego

Dysk VCD może zawierać około 70 minut materiału A/V, a więc mniej więcej tyle ile mieści się muzyki na płycie CD. Nie jest to przypadek, ponieważ dane ze standardowego dysku VCD odczytywane są z taką samą pojedynczą prędkością, jak z płyty CD. Dlaczego więc VCD nie ma 74 minut? Pojemność płyty CD i VCD jest dokładnie taka sama i przekracza 700 MB. Strumień danych ma teoretycznie taką sama przepływność, jednak na płycie VCD musi znaleźć się jeszcze dodatkowe miejsce na dane związane ze strukturą płyty i ewentualne dane dla komputera, np. program do odtwarzania filmów. Wiele źródeł podaje więc długość płyty VCD jako 70 do 74 minut, jednak na ogół rzadko osiągana jest maksymalna wartość. Ponad 70 minut to i tak za mało, by na jednej płycie zmieścić cały pełnometrażowy film. Tak więc 95% wydawanych filmów zajmuje dwie płyty, rzadkością są wydania mające tylko jedną bądź aż trzy płyty, chociaż zdarzają się i takie.

Popularność VCD w Europie jest stosunkowo niewielka, mimo iż jednym z jego twórców jest europejski Philips. Na tym rynku oficjalnie wydano zaledwie kilkaset tytułów, które służyły głównie jako materiał demonstracyjny dla lansowanego przez Philipsa systemu CD-i. Praktycznie niedostępne były również stacjonarne odtwarzacze, chociaż sytuację ratowały konsole do gier, które można było wyposażyć w moduł FMV, pozwalający odtwarzać na nich filmy. Kto jednak pamięta Amigę CD32 czy to, że można było do niej dokupić odpowiedni moduł? W Europie sprawa VCD wyglądała kiepsko, jeszcze gorzej rzecz się miała w Polsce. Praktycznie nigdy filmy ani sprzęt VCD nie były u nas dostępne poza giełdami i specjalistycznymi sklepami, a i tam traktowano je raczej jako ciekawostkę. Zresztą początek lat 90. to u nas okres przemian i rewolucji magnetowidów VHS, kiedy nikt nie myślał o drogim wynalazku nazwanym VCD.

Zupełnie inaczej ma się sprawa w Azji i Ameryce Północnej, gdzie VCD zdobyło całkiem sporą popularność. Szczególnie w krajach azjatyckich jest bardzo popularne do dziś, a to dzięki dużej liczbie wydawanych filmów oraz łatwo dostępnego i stosunkowo taniego sprzętu. Większość importowanych do naszego kraju tytułów pochodzi jednak z USA, ponieważ import z Azji ogranicza skutecznie bariera językowa. Drugą młodość i zarazem szczyt zainteresowania w Polsce i na świecie VCD zaczęło przeżywać wraz z rozwojem komputerów PC.

Przełomem były procesory Pentium, które umożliwiły czysto programowe dekodowanie filmów w formacie VCD. Na początku wiązało się to ze sporymi problemami technicznymi, potrzebne były szybkie procesory, ale one zachęcająco taniały. Pentium 133 było już w zupełności wystarczające. Wtedy jednak barierą okazała się karta graficzna. Dziś sprzętowe wspomaganie konwersji formatu koloru czy reskalowanie obrazu to absolutna podstawa dla akceleratorów graficznych, ale kiedyś był to naprawdę poważny problem. Jego rozwiązaniem okazały się nowe, czyli droższe wersje dobrze znanych układów graficznych i tak zamiast S3 864 powstało S3 868, a zamiast S3 Trio64 - S3 Trio64V+ itd. Komputer z Pentium 133, napędem CD x2 i odpowiednią kartą graficzną oraz dźwiękową był już wystarczający, by zamienić go w element domowego kina. Filmy VCD zaczęły mieć w naszym kraju rację bytu i zwiększył się na nie popyt. Nie rozpoczęto jednak u nas produkcji płyt, nie zwiększono też importu, zaczęła się natomiast tworzyć...


Zobacz również