Celtic Kings

Do stworzenia dobrego RTS-a nie wystarczą dobra grafika i wprowadzenie kilku nowych rodzajów wojsk.

Do stworzenia dobrego RTS-a nie wystarczą dobra grafika i wprowadzenie kilku nowych rodzajów wojsk.

Podgląd mapy - białe kropki pokazują pozycję moich wojsk w drodze do silnie bronionego posterunku przeciwnika. Za chwilę rozpęta się tam piekło.

Podgląd mapy - białe kropki pokazują pozycję moich wojsk w drodze do silnie bronionego posterunku przeciwnika. Za chwilę rozpęta się tam piekło.

Aby zainteresować fanów, autorzy RTS-ów poszukują nowych rozwiązań, które jednak nie zawsze przynoszą dobre efekty. Większość wydawanych ostatnimi czasy tytułów spod znaku strategii zawiera elementy innych gatunków, a zwłaszcza gier RPG (przykładem jest WarCraft III). Często jednak okazuje się, że oferowane nam hybrydy są ciężko strawne. Doskonałym tego przykładem są Celtic Kings: Rage of War.

Co i jak?

Celtic Kings to strategia czasu rzeczywistego wykorzystująca elementy gier RPG. Jej akcja toczy się w czasach Cesarstwa Rzymskiego, w Galii targanej walkami plemiennymi. W grze dostępne są dwie nacje: Celtowie i Rzymianie, w kampanii jednak sterujesz wyłącznie Celtami. Rozgrywka przypomina zwykłe RTS-y. Są więc starcia wojsk w polu, jest szkolenie oddziałów i wynajdywanie usprawnień. Jedyna różnica - nie stawiasz własnych budowli, a tylko je przejmujesz.

W niektórych obiektach wynajdujesz usprawnienia pozwalające między innymi na zwiększenie populacji, produkcję nowych typów broni lub formowanie nowych jednostek. Podstawą ekonomii jest żywność i złoto niezbędne do zaciągnięcia i wyżywienia rekrutów. Ilość wytwarzanego złota i żywności, a także możliwość powołania pod broń nowych wojów są uzależnione od populacji (liczby chłopów zamieszkujących wioskę). Możesz regulować przyrost ludności, wykorzystując gospody. W zamian za pożywienie i darmowe piwo, chłopi chętnie przyczyniają się do zwiększenia liczebności osiedla (jakby trzeba było ich do tego zachęcać!). To już jednak wszystko, jeśli chodzi o ekonomię w tej grze.

Laraks oczyszcza zrujnowaną galijską osadę z niedobitków teutońskich. Po drodze zbiera resztki ocalałych wojsk sprzymierzonych i włącza je do swojej armii.

Laraks oczyszcza zrujnowaną galijską osadę z niedobitków teutońskich. Po drodze zbiera resztki ocalałych wojsk sprzymierzonych i włącza je do swojej armii.

Fabuła gry sprowadza się do tego, że nasz bohater Laraks postanawia zemścić się na mordercach swej ślicznej żony - Teutonach. Aby dokonać zemsty, Laraks zostaje herosem, oddając swą duszę bogini wojny w zamian za nadludzką siłę. Wspierany boską mocą wyrusza na wojnę. Kampania została opracowana na wzór gier RPG i polega na tym, że nasz bohater biega od jednego wodza wioski do drugiego, wykonując zlecane przez nich zadania. Na dłuższą metę zaczyna to nudzić, bo wszystkie misje toczą się według schematu: Laraks dociera do starszego wioski i prosi o informacje lub pomoc w pokonaniu wroga. Wodzowie wiosek nie ufają potężnemu Galowi i aby upewnić się co do jego intencji, powierzają mu trudne, samodzielne zlecenia. Laraks wykonuje zadanie i wraca do starszego. Uzyskuje od niego wymagane informacje lub wojsko i wyrusza na poszukiwanie kolejnego wodza, który zleci mu podobny zestaw zadań. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Podczas kampanii nie masz okazji, aby zarządzać osadą czy też zadbać o odpowiednią ilość żywności dla własnych armii, co w grze jest bardzo ważne. Rozgrywka toczy się na płaskich, dwuwymiarowych planszach i choć grafika jest miła dla oka, to jednak nie powali cię na kolana.

Jednostki

Zdziesiątkowane jednostki atakują obóz Teutonów. W tej misji po raz pierwszy miałem okazję spotkać się z groźnymi konnymi łucznikami.

Zdziesiątkowane jednostki atakują obóz Teutonów. W tej misji po raz pierwszy miałem okazję spotkać się z groźnymi konnymi łucznikami.

W czasie rozgrywki najważniejszy jest bohater. Kandydatów na herosów znajdujesz na arenie, która jest w każdej wiosce i służy zarówno do trenowania wojsk, jak i zaciągania jednostek specjalnych - gladiatorów lub wodzów wikingów. Bohaterowie dowodzą wojskami i mogą przy sobie nosić maksymalnie cztery spośród kilkunastu magicznych przedmiotów. Każdy z herosów może dowodzić najwyżej 50 jednostkami jednocześnie. Bohater i wojska znajdujące się pod jego dowództwem zyskują doświadczenie. Zwiększa ono przede wszystkim żywotność herosa i pozwala mu osiągać kolejne poziomy.

Dostępne jednostki, zarówno Celtów, jak i Rzymian, można podzielić na trzy podstawowe kategorie - pieszych (trzy rodzaje), łuczników i konnych. Listę jednostek uzupełniają wojowniczki i pretorianie, służby medyczne, czyli druidzi i kapłani, a także żołnierze zaciągani na arenie. Wszystkie wojska zbierają punkty doświadczenia i zwiększają współczynniki, jednak ma to znikome znaczenie w obliczu faktu, że czasem wróg jest w stanie wyciąć całą twoją armię w kilka sekund!

Nowe pomysły

Zdobywanie budynków

W grze znalazło się kilka interesujących pomysłów. Pierwszy z nich uwalnia cię od żmudnego stawiania kolejnych budowli. Tym razem wystarczy je zdobyć, a potem rozwijać. Sposób, w jaki są przejmowane budynki, został ciekawie rozwiązany. Na początku wybijasz załogę budynku, a następnie przejmujesz obiekt. Samo przejęcie polega na tym, że zgromadzone wokół budynku jednostki okrzykami bojowymi doprowadzają "morale budowli" (trochę śmiesznie brzmi, ale zapewniam, że tak jest) do zera.

Trening

Drugim nietypowym rozwiązaniem jest opcja treningu jednostek, podczas którego wzrastają umiejętności poszczególnych wojowników. Trening polega na walce dwóch sprzymierzonych wojów niemal aż do pełnej utraty zdrowia. Kiedy zdrowie wojowników osiąga stan krytyczny, trening dobiega końca, obaj uzyskują nowy poziom doświadczenia. Wówczas przekazujesz delikwentów w ręce medyków.

Prowiant

Trzecią ciekawostką jest żywienie prowadzonych do boju armii. Każdy wojak ma przy sobie określony zapas suchego prowiantu. Kiedy zje już wszystkie posiadane zapasy (dzieje się to w błyskawicznym tempie), żąda ich uzupełnienia. Wtedy masz dwie opcje: albo wysyłasz głodomorów do miasta, gdzie sami coś znajdą do przegryzienia (pod warunkiem że w wiosce jest jadło), albo w rejon walk muła z żywnością. Doprowadzony w okolice wojsk automatycznie uzupełnia ich zapasy. Pomysł jest doskonały, mam jednak zastrzeżenie do jego realizacji. Niezbyt racjonalne jest rozwiązanie, w którym głodny żołnierz traci punkty zdrowia i staje się przez to zupełnie nieprzydatny do prowadzenia działań wojennych. To trochę bez sensu, bo można było przecież zmniejszyć na przykład jego siłę lub obronę.

Walki są bardzo proste. Wyznaczasz bohaterowi cel ataku, a resztę robi za ciebie komputer. Nie ma sensu odwoływać wydanego rozkazu, jeśli twoje wojska walczą już z wrogiem - podczas odwrotu i tak zostaną wybite co do jednego. Wówczas pozostaje tylko cierpliwie poczekać, aż cała armia pójdzie do piachu, a następnie skierować bohatera do wyznaczonej osady, po kolejną porcję straceńców.

Trudne początki

Celtic Kings
Chciałbym uprzedzić, że wszystkie opinie wyrażane w tym tekście są skażone nieprzyjemnymi perypetiami z uruchomieniem gry. Celticów próbowałem zainstalować na pięciu komputerach i na dwóch, mimo usilnych starań, nie udało mi się ich odpalić. Zaznaczam, że wszystkie te maszyny miały lepszą konfigurację niż komputery podane przez producenta jako spełniające minimalne wymagania. Co ciekawe Celtic Kings bez problemów uruchamiał się na słabszych maszynach. Trzy z testowych komputerów miały zainstalowane Windows XP. Problemy dotyczyły dwóch z nich. Ponieważ objawy były zupełnie różne, a wszystkie maszyny miały ten sam system, więc wniosek z tego jest przykry - Celtic Kings sprawiają kłopoty na Windows XP. W jednym z omawianych przypadków gra instalowała się bez problemów, jednak przy próbach uruchomienia wracała bez żadnego komunikatu na desktop.

W drugim przypadku niemożliwe okazało się nawet jej zainstalowanie. Niestety ani na stronie gry, ani w instrukcji nie ma działu, który mógłby pomóc w rozwiązaniu problemu. Pozostaje tylko skorzystać z działu pomocy technicznej wydawcy, ale to wymaga czasu.

Smutna rzeczywistość

Mimo zamieszania ze sprzętem, Celtic Kings zapowiadali się dobrze: RTS, gra osadzona w czasach historycznych, kiedy honor był święty, a zniewagi zmywano mieczem. Przeklikałem się przez intra, aż wreszcie dotarłem do głównego menu, które umieszczono na komiksowym, niezbyt atrakcyjnym tle. Zajrzałem do samouczka i już po kilku minutach byłem gotów na kampanię. Zgodnie z zaleceniami instrukcji odnalazłem przycisk menu: "Opowieści" i... niestety! Zanim udało mi się rozpocząć rozgrywkę, minęło trochę czasu, a pełne entuzjazmu wyczekiwanie na rozgrywkę ustąpiło miejsca rezygnacji! Szukając sposobu na uruchomienie gry, znalazłem dwie minigry zręcznościowe, które nie wiedzieć czemu trafiły do tego samego worka co samouczek i kampania.

Niestety cały mój entuzjazm ulotnił się jeszcze przed rozpoczęciem zabawy, a nudna kampania doprowadziła mnie do frustracji. Gra, pomimo iż ma kilka ciekawych patentów, wypada poniżej przeciętnej i stanowczo nie zachęcam do kupna.

Zmarnowany pomysł

Mimo kilku znakomitych pomysłów, Celtic Kings: Rage of War są nieudaną grą. Kampania jest nużąca i schematyczna. Po kilkunastu godzinach rozgrywki straciłem cierpliwość i zakończyłem grę z mocnym postanowieniem, że nigdy już do niej nie wrócę. Jeśli chodzi o interfejs i sterowanie, to zostały one przygotowane przyzwoicie, a jedyne moje zastrzeżenie to brak podglądu mapy na głównym ekranie. Grafika jest przyzwoita, ale ścieżka dźwiękowa słabiutka i kiepsko dobrana. Inteligencja przeciwników stoi na dobrym poziomie, jednak o niskiej ocenie gry przesądzają: beznadziejna kampania i słaba grywalność.

Instrukcja do gry to skandal i pomyłka, gdyż błędnie lub wcale nie informuje o właściwościach poszczególnych artefaktów. Na przykład przy obrazku Krwawnika widnieje następująca informacja - "nie ma żadnych informacji o prawdziwej naturze tego artefaktu"?! Tymczasem w trakcie kampanii dowiadujemy się, że kamień ten służy druidom do uzyskiwania mocy magicznej i chętnie wymieniają go na inne artefakty!

Jarek Rokicki


Zobacz również