Chińscy hakerzy włamali się do sieci rządu USA

Jak ujawniono to dopiero dzisiaj, w marcu bieżącego roku miało miejsce jedno z największych i najbardziej niebezpiecznych włamań do rządowej sieci USA. Hakerzy mogli wykraść dane dziesiątek tysięcy osób.

Jak wykazało to śledztwo, atak na rządową sieć nastąpił z terytorium Chin, jednak rząd Kraju Środka zaprzecza, aby miał z tym cokolwiek wspólnego. Jakby nie było, hakerzy dostali się do rządowego systemu danych, a ich celem były pliki zawierające informacje o pracownikach mających dostęp do najbardziej tajnych informacji. Zanim włamanie zostało wykryte, spora ilość materiałów została skradziona. Pliki zawierały dane osobowe pracowników rządu USA, w tym takie szczegółowe informacje o nich jak np. rodzaj zażywanych leków czy choroby.

Chociaż rząd Chin zaprzecza, aby miał cokolwiek wspólnego z tą akcją, to całkiem niedawno władze Stanów Zjednoczonych oskarżył pięciu wojskowych informatyków Chińskiej Republiki Ludowej o włamania do sieci kilku wielkich korporacji i kradzież ważnych danych. Najbardziej znana grupa hakerska z Kraju Środka to "Deep Panda", odpowiedzialna za ataki na think-tanki w ostatnich miesiącach, a także instytucje rządowe w USA. Aktualnie jej aktywność można wyśledzić również w Iraku.


Zobacz również