Co grozi Europie

Ożywienie w USA, recesja w Europie? Tak było po Wojnie w Zatoce w 1991 roku. A pytanie staje się znowu aktualne dla Starego Kontynentu. Podczas gdy amerykańska gospodarka zdaje się wychodzić na prostą, w Europie rośnie bezrobocie, inwestycje utknęły w martwym punkcie, a zaufanie konsumentów jest w większości krajów europejskich najniższe od 10 lat. Niemcy, największa gospodarka europejska, już pogrążają się w recesji i zdaniem wielu ekonomistów mogą pociągnąć za sobą resztę Europy. Chyba, że nastąpi jakiś nieoczekiwany zwrot tendencji.

Jak pisze Time Europe, w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżyły prognozy wzrostu dla strefy euro do 1%, ostrzegając, że nawet to może okazać się wersją zbyt optymistyczną. "Nie można wykluczyć gorszego wyniku" - czytamy w raporcie KE. Przewidywana jest również krótka recesja - przez dwa kolejne kwartały - jeśli ceny ropy nie spadną zgodnie z oczekiwaniami, a zaufanie konsumentów nie wzrośnie.

A przecież nie tak miało być. Kiedy światowa gospodarka zwalniała tempo wzrostu w okresie poprzedzającym wojnę, wielu polityków i biznesmenów przypisywało tę tendencję niepewnej sytuacji geopolitycznej. Przez kilka tygodni rynki zdawały się być zdominowane na przemian obawami przed długą wojną i nadziejami na krótką wojnę. Wojna się skończyła i ten czynnik odpadł, gospodarka pójdzie w górę, o ile biznes przestanie odkładać decyzje inwestycyjne, a konsumenci znów sięgną do portfeli.

Po upadku Bagdadu rynki zareagowały wzrostami, ale nie były to wzrosty ani wysokie ani długotrwałe. Wojna była dla świata biznesu niekorzystna, ale nie był to jedyny problem. I pokój nie będzie na te bolączki wystarczającym lekarstwem. Krótko- i długoterminowe prognozy dla europejskiej gospodarki są raczej ponure. "Koniec wojny nie zmienia niczego w Europie. Nie widzę żadnej przyczyny zwrotu trendu spadkowego" - powiedział francuski ekonomista, Philippe Chalmin.

Co jest nie tak? Odpowiedź jest krótka: niemal wszystko. W przeszłości eksport często wyciągał Europę z ekonomicznego dołka. Ale tym razem Europa, Japonia i USA znalazły się jednocześnie w podobnym, niekorzystnym położeniu. Wartość światowego handlu wzrosła o mniej niż 3% w ciągu ostatnich dwóch lat (najgorszy wynik od 20 lat), a w ostatnim kwartale 2002 roku jeszcze się skurczyła. Mocne euro pozostaje przeszkodą dla europejskich eksporterów, nawet dla koncernów takich ja BMW czy DaimlerChrysler.

Sytuacja konsumentów jest odrobinę lepsza. Ceny nieruchomości rosną rocznie o ok. 23% w Wielkiej Brytanii i w Irlandii, zwiększając wydatki konsumenckie, jednak w pozostałych krajach europejskich wydatki te pozostają na niskim poziomie. Rynki kapitałowe od trzech lat znajdują się w strefie spadków - sytuacja wygląda na równie poważną jak w latach 1930. Biznes w tym samym czasie na wszelkie możliwe sposoby redukował koszty, ale do tej pory nie wykazał chęci ponownego rozpoczęcia inwestycji.

Zazwyczaj tak silny bodziec zewnętrzny - polepszenie sytuacji w USA, duże cięcie stóp procentowych czy kontynuacja spadku cen ropy naftowej - może wystarczyć do ożywienia gospodarczego. Jednak Europa ma poważniejszy problem: Niemcy. Kraj pogrążony jest w stagnacji od trzech lat, spotęgowanej przez kryzys, którego przyczyny świat biznesu upatruje w problemach strukturalnych takich jak wysokie pensje i koszty socjalne. I mimo obiecanych przez kanclerza Schroedera reform, Niemcy zdają się być pogrążone w niemocy. Ten nastrój jest sam w sobie częścią dużego problemu.

Gospodarka brytyjska w ostatnich latach miała się nieco lepiej niż kontynentalna. Ale nawet tam prognozy na ten rok zostały zmniejszone z 2,5-3% do 2-2,5%, za co można winić między innymi złą sytuację na kontynencie.

Przepowiednie ekonomistów często się nie sprawdzają, i możliwe, że najgorsze już za nami. Jeśli niemieccy konsumenci zaczęliby wydawać więcej, Europa odczułaby różnicę. Jednak eksperci zgodnie twierdzą, że coś ważnego musiałoby się zdarzyć, żeby Niemcy wrócili do zakupów. Koniec wojny z Irakiem nie wystarczy ani Niemcom, ani Europie odzyskać dobrej kondycji gospodarczej.

Na podstawie artykułu Petera Gumbela "Europe's Gulf War Syndrome", opublikowanego w Time Europe Magazine


Zobacz również