Command & Conquer Generals

W świecie tej gry przywódcy wielkich mocarstw rozwiązują konflikty za pomocą słów. Słów takich jak: ''wyrzutnia SCUD'', ''nalot dywanowy'' i ''rakieta Tomahawk''.

W świecie tej gry przywódcy wielkich mocarstw rozwiązują konflikty za pomocą słów. Słów takich jak: ''wyrzutnia SCUD'', ''nalot dywanowy'' i ''rakieta Tomahawk''.

Tym razem żołnierze terrorystów nie mają szczęścia. Wpadają prosto na potężną grupę pancerną. Kilka strzałów i w miasteczku panuje całkowity spokój.

Tym razem żołnierze terrorystów nie mają szczęścia. Wpadają prosto na potężną grupę pancerną. Kilka strzałów i w miasteczku panuje całkowity spokój.

C&C Generals to pierwsza gra z cyklu Command & Conquer nie firmowana znakiem Westwood Studios. Kontynuację słynnego cyklu przygotował dotychczasowy wydawca - Electronic Arts, a uczynił to rękami programistów ze swojego studia EA Pacific. Nowi autorzy zerwali całkowicie z fabułą przedstawioną w poprzednich częściach. Zarówno z historią zmagań Global Defense Initiative z Brotherhood of Nod (C&C, C&C: Tiberian Sun, C&C: Renegade), jak i z zabawą w historię alternatywną (C&C: Red Alert, C&C: Red Alert 2, C&C: Yuri's Revenge). W ten sposób powstała trzecia, niezależna opowieść, osadzona w niedalekiej przyszłości, a nawiązująca do jakże aktualnego tematu walki z międzynarodowym terroryzmem. Jest rok 2020, gigantyczna organizacja terrorystyczna znana pod nazwą Global Liberation Army (GLA) zagraża pokojowi na świecie. Do walki z GLA stają USA i Chiny, które w tym czasie stają się drugą światową potęgą.

Trzy frakcje - trzy różne gry

Autorzy C&C Generals starali się przedstawić strony konfliktu w taki sposób, aby rozgrywka każdą z nich opierała się na różnych założeniach. Dzięki temu w czasie bitew stosujesz odmienne taktyki. Jest to niezwykle ważne w grze w trybie multiplayer.

Gra armią USA opiera się na współczesnej amerykańskiej doktrynie militarnej. Do dyspozycji dostajesz mnóstwo broni zdolnej razić przeciwnika z bezpiecznej odległości: myśliwce, bombowce, rakiety Tomahawk, a nawet futurystyczny Particle Cannon. Twoje wojska lądowe mogą czekać spokojnie, broniąc bazy, aż przyjdzie pora na zadanie ostatecznego ciosu obezwładnionemu i osłabionemu przeciwnikowi. Dopomagają w tym satelity szpiegowskie i dane wywiadowcze CIA. Atakując twoją bazę, przeciwnik natyka się na wyrzutnie pocisków Patriot i czołgi doskonale wyposażone za pieniądze amerykańskich podatników. US Army Rangers docierają na pole walki szybko i sprawnie w niezawodnych Hummerach lub na pokładzie transportowych śmigłowców osłanianych przez uzbrojone po zęby Commanche.

Zamach terrorystyczny na komputer

Nie widziałem jeszcze RTS-a, który by tak wiele wymagał od komputera. Na szczęście niedawno wymieniłem kartę graficzną, więc programiści EA Pacific mogli uwieść mnie detalami grafiki. Pierwszy zachwyt jednak minął, gdy uświadomiłem sobie, że siedem scenariuszy chińskiej kampanii przeszedłem w bodajże cztery godziny, ani razu nie wykonując opcji save/load. Czy nie można było zrobić trudniejszej gry, zapewniającej więcej zabawy? Jasne, można było, tak samo jak do filmu Final Fantasty można było napisać scenariusz...

Łukasz M. Wiśniewski

Test techniczny

Test techniczny

Armia chińska bazuje głównie na zasobach ludzkich, które jak wiadomo są w tym kraju trudne do wyczerpania. Większość podstawowych jednostek może korzystać z Horde Bonus, czyli im jest ich więcej, tym skuteczniej każda z nich walczy. Dodatkowo chińskich żołnierzy wspiera narodowa propaganda, głoszona poprzez szczekaczki zmontowane na słupach lub większych jednostkach oraz zakulisowe działania hakerów. Można też zaryzykować stwierdzenie, że Państwo Środka wzięło na swe barki rolę Prometeusza narodów: wszędzie niesie ogień. Służą tej misji miotacze płomieni na Dragon Tanks oraz napalm, dostarczany na pole bitwy różnymi metodami. Wsparcie ogniem jest słabsze niż w wypadku wojsk USA, lecz za to niezwykle widowiskowe (myśliwce, ciężki ostrzał artyleryjski, zrzuty bomb kasetowych, pociski nuklearne). Chiny posiadają też najpotężniejszy na świecie czołg. Krążył niegdyś dowcip o planowaniu przez chińskich sztabowców ataku: "na skrzydłach piechota, a środkiem puścimy czołgi" - mówi dowódca, na co ktoś zadaje pytanie: "wszystkie trzy?". Gdyby były to trzy czołgi Overlord z gry C&C: Generals, wystarczyłyby w zupełności do zgniecenia przeciwnika.

Global Liberation Army to frakcja najbardziej elastyczna (i najbardziej kontrowersyjna). Aby stworzyć armię GLA, autorzy wrzucili do jednego worka wszelkie znane nam z ostatnich lat pomysły terrorystów. Fanatyczni samobójcy obwieszeni ładunkami wybuchowymi bądź prowadzący ciężarówki wyładowane po brzegi bombami, porywacze, rozwścieczony tłum uzbrojony w Kałasznikowy i Koktajle Mołotowa, broń chemiczna, stacjonarne i mobilne wyrzutnie SCUD, islamscy partyzanci. Jednostki przemieszczają się sprawnie z miejsca na miejsce poprzez sieć tuneli (budynki Tunnel Network), wycofując się przed zmasowanym atakiem na dobrze bronione pozycje. GLA nie dysponuje lotnictwem, za to stosuje skuteczne metody obrony przed atakiem z powietrza: stacjonarne stanowiska Stingerów i ruchome działka przeciwlotnicze. Wszystkie pojazdy mogą się naprawiać, korzystając z wraków zniszczonych jednostek nieprzyjacielskich. Niektóre jednostki potrafią te resztki wykorzystać jeszcze skuteczniej, wzbogacając swe uzbrojenie w znalezione na polu bitwy zabawki.

Nowa gra, stare bolączki

Zgrywusy z GLA zgotowały gorące powitanie chińskiej wycieczce. Naszykowali nawet cygara... nie, pomyłka, to rakiety SCUD.

Zgrywusy z GLA zgotowały gorące powitanie chińskiej wycieczce. Naszykowali nawet cygara... nie, pomyłka, to rakiety SCUD.

Interface pozostał prawie zupełnie niezmieniony w stosunku do innych gier z serii C&C. Oznacza to dwie kwestie: jeżeli grałeś w poprzednie gry z serii, nie będziesz musiał uczyć się na nowo wydawania rozkazów, jednocześnie jednak zostajesz skazany na rozwiązania archaiczne w porównaniu z innymi nowymi grami RTS. Aby ustawić czołgi w linię obronną, będziesz zmuszony przesuwać wszystkie pojedynczo, nie istnieją bowiem rozkazy automatycznego przejścia do formacji bojowych. Jeśli potem te pieczołowicie rozmieszczone jednostki postanowisz przesunąć w kierunku linii wroga, zbiją się w bezładną kupę i całą pracę musisz zaczynać od nowa. Wciąż brak wspólnych dla większości gier RTS hotkeyów oraz rozkazów, takich jak na przykład patrolowanie określonego obszaru. AI pozostawia wiele do życzenia. Gdy jednostki wroga zaatakują twój oddział piechoty, są w stanie wybić go do nogi, gdyż żołnierze nie zareagują na to, że ich kolega stojący z przodu jest ostrzeliwany i po prostu w ciszy i spokoju czekają na swoją porcję ołowiu. Z drugiej strony w ten sam sposób będziesz w stanie niszczyć bazę komputerowego przeciwnika - wrogie jednostki nie odnotują tego, że niszczysz kolejne budynki, AI zajmie się jedynie naprawą i uzupełnianiem strat. Jeżeli kolejne fale jednostek atakujących twoją bazę będą rozbijane w puch przez śmigłowce, komputer nie wyciągnie z tego wniosków i nie przyśle sił przeciwlotniczych.

Na szczęście to nie kolejny kicz

Nie ukrywam, że z dużą rezerwą podchodziłem do kolejnych gier z serii C&C. Każda wydawała mi się zwykłym badziewiem przeznaczonym dla masowego odbiorcy i maksymalnie wypchanym tandetnymi efektami i filmikami. Tak było na przykład z Tiberian Sun. Ziewałem, przechodząc w trzy godziny pierwsze osiem misji NOD-u i oglądając nudne filmiki przedstawiające kolejny powrót Kane'a. Na szczęście w C&C: Generals znalazło się wiele ciekawych usprawnień, a także śmiesznych jednostek i pomysłów, które przywodzą na myśl pierwszą część Red Alert. To sprawia, że rozgrywka nie nudzi się szybko, a misje są dynamiczne.

Ale dlaczego EA Pacific nie zatrudniła dobrych scenarzystów? Bardzo brakuje mi dobrej fabuły spajającej w całość wszystkie misje i kampanie.

Jacek L. Komuda


Zobacz również