Cyfrowy śmietnik

Organizacja Basel Action Network (BAN) przedstawiła raport, z którego wynika, że ubogie kraje Afryki stają się składowiskami elektronicznego złomu z Europy i Ameryki Północnej.

Elektroniczny szmelc wysyłany jest tam pod banderolą "do naprawy i ponownego użytku" i ma służyć w szlachetnym dziele zasypywania tzw. digital divide, ale jak się okazuje, przede wszystkim pomaga zachodnim firmom tanim kosztem omijać międzynarodowe normy dotyczące odzyskiwania i recyklingu elektronicznych śmieci.

Według raportu "The Digital Dump: Exporting High-Tech Re-use and Abuse to Africa" stare komputery, telewizory, monitory, telefony komórkowe i wszelki inny sprzęt elektroniczny docierające do krajów rozwijających się Afryki to niekiedy nawet w trzech czwartych nie nadający się do żadnego przetworzenia ani naprawienia bezużyteczny szmelc. Do samego tylko Lagos w Nigerii co miesiąc dociera drogą morską 500 wielkich kontenerów wypełnionych takim właśnie starym sprzętem. Każdy z nich zawiera ok. 800 komputerów i monitorów, czyli miesięcznie ok. 400 tys. W większości sprzęt ten jest palony w pobliżu miejsc, do których trafia, przyczyniając się do ciężkiego skażenia środowiska. "Ponowne wykorzystywanie urządzeń elektronicznych jest pożądane, podobnie jak niwelowanie przepaści w poziomie wykorzystania tychże urządzeń, ale wysyłanie w imię tych idei śmieci zagrażających środowisku naturalnemu i zdrowiu ubogich społeczeństw krajów rozwijających się jest zwykłym przestępstwem" - podsumował raport Jim Puckett, z ramienia BAN prowadzący badania w terenie.

Handel tego typu toksycznymi śmieciami jest zakazany przez Konwencję Bazylejską OECD w sprawie transgranicznego przemieszczania i usuwania niebezpiecznych odpadów. Konwencję podpisało 165 państw, z tego jednak nie ratyfikowały porozumienia trzy: Haiti, Afganistan oraz Stany Zjednoczone, największy na świecie producent śmieci per capita.


Zobacz również