Czas na Słowację

Tygrysem, drugą Japonią, Hong Kongiem albo Irlandią, rajem dla inwestorów w naszym regionie będzie Słowacja. Tak oto prorokuje miliarder Steve Forbes w artykule, który ogłoszony będzie drukiem 11 sierpnia. Tymczasem, tezy artykułu omawia internetowy periodyk Transition Online.

Słowacja jest stworzona do tego aby stać się regionalnym odpowiednikiem Hong Kongu albo Irlandii – niedużego państwa o zamionach potęgi ekonomicznej. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w kraju o ludności 5,4 mln osób wzrosły od 1999 roku z 2 mld USD do 10 mld USD. Inwestorów przyciąga dobrze wykształcona, uzdolniona, lojalna siła robocza pracująca za 3-4 USD na godzinę. System polityczny jest stbilny, a kraj przystąpi do Unii Europejskiej w 2004 – wymienia zalety Słowacji Steve Forbes. Oczywiście perspektywy Słowacji mógłyby być jeszcze jaśniejsze – pisze Forbes. Wystarczy, żeby słowacki rząd wprowadził podatek liniowy na poziomie 19%, obciął wydatki socjalne i na opiekę zdrowotną oraz zreformował system emerytalny.

Tekst oparty jest na przemówieniu wygłoszonym podczas tournee Forbes'a po Słowacji, 10 lipca br. Forbes nie poskąpił zresztą słuchaczom szerszej wizji - jeśli oto Słowacja dokona dalszych reform zdgodnie z jego zaleceniami – stać się może “pierwszą kostką domina, która popchnie resztę Unii Europejskiej, w szczególności “stare narody” jak Francja i Niemcy, w objęcia nowej ery – ery wolnej przedsiębiorczości.

Jak dodaje w komentarzu redaktor Transition Online, słowacka gospodarka rzeczywiście radzi sobie obecnie dobrze, pomimo skandali w złozonej z czterech partii koalicji rządzącej. Rząd Mikulasa Dzurindy prowadzi swoje reformy konsekwentnie. Według danych ze Słowackiego Stowarzyszenia Biznesowego (PAS), grupującego średnie i duże firmy, bieżący wskaźnik stabilności systemu politycznego poprawił się w II kw. o 3,3 unktu proc. a otoczenia biznesowe – (index IPP) – wzrósł o 0,45 punktu proc. Największa poprawa dokonała się w dziedzinie wskaźników prawa handlowego i regulacji biznesowych ((3,5%). Najwyżej notowany jest nadal indeks dostępu do kapitału. Warto jednak zauważyć, że Forbes nie jest w swoich pochwałach odosobniony. W styczniu br. The Economist chwalił już prawodawstwo słowackie.

Podobne recenzje oceny zachęciły do inwestycji na Slowacji takich potentatów jak IBM, Kimberly-Clark, Volkswagen Dura, Johnson Controls, Delphi, czy Molex.

Słowaccy obserwatorzy podeszli jednak na razie do rewelacji Forbesa ostrożnie. W zasadzie jego pochwały i proroctwa zostały przemilczane – krótkie wzmianki pojawiły się jedynie w kolumnach bieżących. Obraz kreślony tak jasno przez binzesmenów i Forbesa nie jest w istocie aż tak różowy. Według sondażu PAS, przedsiębiorcy uważają, że kraj jest zbiurokratyzowany i skorumpowany a zagraniczni inwestorzy napotykają szereg przezszkód administracyjnych. Także prawodawstwo jest krytykowane. Innym problemem jest sposón funkcjonowania systemu sądownictwa. Sprawy ciągną się latami, Słowacja jest też często pozywana przed Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu.

Problemem jest także korupcja – pomimo nowego prawodawstwa antykorupcyjnego jego zastosowanie jest ograniczone, do sądów tafiło tylko kilka spraw, a żadna z głośnych afer na pograniczu publiczno—biznesowym nie znalazła finału w postaci ukarania winnych.

Inwestorzy narzekają ponadto niekiedy na brak wsparcia ze strony rządu. Np. wspomniany amerykański Molex liczył na długie wakacje podatkowe, tymczasem kończą się one wraz z wejściem Słowacji do Unii. Niektórzy wycofali się ze Słowacji – np. niemiecki RWE Trading. To jednak problem także innych krajów regionu. Przedstawiciele PAS podkreślają, że inwestorzy nie powinni narzekać na koniec zachęt podatkowych po wejściu do Unii – korzystniejsze jest przecież większa stabilność polityczna. Członkowstwo w Unii ma ponadto inne plusy - wszyscy liczą np. na poprawienie stanu infrastruktury kraju, zwłaszcza sieci drogowej.


Zobacz również