Czas na kombajny laserowe - wybierz swoją drukarkę

Co roku u większość producentów odnawia ofertę kombajnów laserowych. Jednocześnie trwa burza mózgów projektantów, z której wykluwają się bardziej i mniej udane pomysły. Nawet jeśli nie planujesz zakupu takiego urządzenia, warto się przyjrzeć, czym będą kusiły supermarkety i specjalistyczne salony.

Laserowe urządzenia wielofunkcyjne, złożone z drukarki laserowej, kolorowego skanera i czasami faksu, dopiero wyruszają na podbój rynku. Na razie mają jeszcze dużo mniejsze powodzenie niż ich atramentowi kuzyni. Laserowa integracja niezbyt się opłacała - drukarka i skaner kupowane osobno w sumie kosztowały taniej.

Dopiero popularność małych sieci zmieniła te proporcje. Pojawiły się nowe możliwości, takie jak skanowanie do jednego z komputerów sieci. Nie było ich do tej pory i nic dziwnego, skoro karta ethernetowa albo Wi-Fi kosztowała drożej niż skaner.

Wspólna karta

W kombajnie można jedną kartą obdzielić oba urządzenia. To udostępniło użytkownikom małych sieci funkcję znaną dotąd tylko z biurowych gigantów. Jest na tyle nowa, że niektóre kombajny jeszcze nie potrafią wysłać zeskanowanego obrazu pod adres sieciowy, ten rodzaj łącza wykorzystywany jest tylko w czasie drukowania. Dokonanie wyboru komputera docelowego dla skanu odbywa się na wyświetlaczu, który dzięki temu znalazł dla siebie zajęcie. Dotąd był w zasadzie potrzebny tylko w czasie sieciowej instalacji.

Rasowym projektantom sieć zawsze kojarzy się z potrzebą oszczędzania na transferach, chociaż dzisiejsze możliwości nie zmuszają ich do takich decyzji. Oszczędnościowe wymagania spełnia procesor rastrujący umieszczony w kombajnie, do którego z komputera wysyła się tylko zwięzłe polecenia w jednym z języków opisu strony. W epoce kombajnów podłączanych lokalnie wygrywał pomysł, żeby rastrowaniem zajmował się coraz bardziej wydajny CPU i przesyłał obraz do drukowania łączami USB, na których praktycznie ograniczenia nie było. Wydawało się, że procesory rastrujące zakończą swój żywot. Ta tendencja się odwróciła wraz z upowszechnieniem się sieci domowych. Paradoksalnie, gdyż procesory rastrujące powróciły wraz z usieciowieniem tylko do urządzeń opartych na technice laserowej, tak jakby atramentową rządziły inne reguły.

Bez komputera

Kolejnym wspólnym elementem, który niedawno pojawił się w kombajnach, jest prostokątne gniazdo USB. Włożona tam pamięć flash może być dla części drukarkowej plików, a dla skanera miejscem składowania obrazów. To rozwiązanie ma zastąpić komputer w przygotowaniu do druku i obróbce skanu, ale oczywiście nie ma jego pełnej funkcjonalności. Procesory w kombajnach są znacznie słabsze niż w komputerach, a o możliwościach podglądnięcia efektu retuszowania nie ma co wspominać. Opcje drukowania ograniczają się zwykle do zapomnianego już formatu TXT oraz bitmapy, JPG i ewentualnie TIFF. Podobnie wyniki skanowania można zapisywać w ograniczonym asortymencie plików. Na liście są: bitmapy, JPG, TIFF, PNG i PDF, ale ten ostatni nie w formie tekstu z ewentualnym dodatkiem grafiki, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni w tym formacie, ale po prostu jedno- lub wielostronicowego obrazka. Jednym słowem, nie ma mowy o rozpoznaniu tekstu w samym kombajnie bez pomocy komputera.

Jak najtaniej

Producenci kombajnów laserowych idą w ślady swoich atramentowych poprzedników. Coraz więcej modeli można kupić bardzo tanio. To nie filantropia, okazuje się, że tanie materiały eksploatacyjne z droższych modeli przestały pasować do tych rzekomych okazji. Taki stan rzeczy wymaga od kupującego starannej analizy łącznych kosztów używania urządzenia przez dłuższy czas. Można posłużyć się kosztami druku strony podanymi w naszych tabelach. Należy pamiętać, że liczby dotyczą znormalizowanych stron A4 wypełnionych tekstem i odrobiną grafiki. Pokrycie czarnym tonerem wynosi pięć procent. Tanie urządzenie jest korzystniejsze dla rzadziej drukujących i odwrotnie. Dokonując wyboru, należy pamiętać o starym, sprawdzonym prawie, że w praktyce drukuje się kilkakrotnie więcej, niż planowano.

Koszty produkcji zmniejszy także wykorzystywanie tańszych, mniej trwałych materiałów. Wtedy mechanika może po jakimś czasie stać się mniej odporna na problemy z transportem zbyt grubych lub za cienkich kartek. W specyfikacji urządzenia takie zmiany skutkują zmniejszeniem miesięcznej obciążalności. Jej sporadyczne przekroczenie nie grozi niczym poważnym, ale systematyczne przeciążanie może się skończyć awarią.


Zobacz również