Czas olbrzymów

Setki gigabajtów - zapewne tak pod koniec roku będą wyglądały pojemności największych twardych dysków. Już dziś można kupić napędy, których wielkość oscyluje wokół 100 GB. Po drodze do naprawdę gigantycznych rozmiarów trzeba jednak będzie pokonać duchy przeszłości, jakimi są ograniczenia interfejsu ATA.

Setki gigabajtów - zapewne tak pod koniec roku będą wyglądały pojemności największych twardych dysków. Już dziś można kupić napędy, których wielkość oscyluje wokół 100 GB. Po drodze do naprawdę gigantycznych rozmiarów trzeba jednak będzie pokonać duchy przeszłości, jakimi są ograniczenia interfejsu ATA.

Dwaj czołowi producenci twardzieli, firmy Seagate i Maxtor, ogłosili wprowadzenie do sprzedaży dysków ATA o gęstości zapisu dającej pojemność 40 GB na talerz. Na razie największe oferowane przez nich modele mieszczą 80 (Seagate Barracuda ATA IV) lub 100 GB danych (Maxtor DiamondMax D536X), ale podwyższenie tych wartości jest już tylko kwestią czasu. Ponieważ ostateczną wielkość dysku określa konfiguracja talerzy i głowic, a w standardowej obudowie o wysokości 1 cala mieszczą się maksymalnie 4 talerze (choć np. IBM ma modele z 5 talerzami), to jak łatwo policzyć, wkrótce powinny się pojawić napędy 160 GB.

Wtedy jednak we znaki dadzą się przestarzałe specyfikacje interfejsu ATA, który ogranicza maksymalną pojemność dysku do 137 GB. Ten limit wynika ze sposobu adresowania danych na twardzielu - dotychczas do określenia położenia informacji wystarczało 40 bitów (stąd 40-żyłowe kable IDE). Jednak teraz, gdy pojemności powyżej 100 GB są realne, konieczne stało się zaktualizowanie specyfikacji. Powołana w tym celu inicjatywa Big Drive, skupiająca m.in. firmy Maxtor, Compaq, Microsoft i VIA Technologies, przedłożyła do standaryzacji nową generację interfejsu ATA z przestrzenią adresową 48 bitów, co zapewni obsługę do 144 petabajtów (PB) danych - 100 tysięcy razy więcej niż dziś.

Czy większe dyski będą pracowały szybciej? Teoretycznie tak, bo większe upakowanie danych oznacza szybsze docieranie głowicy do właściwego miejsca. W praktyce wydajność dysku zależy od wielu innych czynników, głównie szybkości obrotowej, transferu wewnętrznego, wielkości pamięci cache i algorytmów jej obsługi.

Najlepiej widać to w najnowszym dysku 80 GB Seagate z serii U6 i symbolu ST380020A, któremu mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej. Przy szybkości obrotowej 5400 i pamięci cache 2000 KB wypadł w testach wyraźnie słabiej od starszych modeli - Seagate Barracuda ATA III i Maxtor DiamondMax Plus 60, które są dwukrotnie mniejsze (technologia 20 GB/talerz), ale za to wykonują 7200 obrotów na minutę i mają pamięć cache 2048 KB. Warto przy tym pamiętać, że seria U6, podobnie jak poprzednia U5, skierowana jest do typowego użytkownika peceta, dla którego szczególnie istotnym kryterium zakupu jest cena. Tymczasem Barracuda ATA oraz DiamondMax Plus 60 są przeznaczone dla bardziej wymagającego klienta, stawiającego głównie na wydajność. Dlatego miarodajne jest porównanie U6 z poprzednikiem - ale i w tej rywalizacji nowy Seagate nie wykazał przewagi nad U5 40 GB z pamięcią cache o połowę mniejszą.

Na podstawie jednego przykładu i trzech modeli referencyjnych nie można jednak wysnuć ostatecznych wniosków. Dopiero gdy przetestujemy pozostałe urządzenia w technologii 40 GB/talerz, będziemy mogli uzyskać bardziej klarowną odpowiedź na pytanie o wyższość wielkości nad szybkością.


Zobacz również