Czeka nas rzeka... pozwów?

Z wypowiedzi prezesa organizacji IFPI (The International Federation of the Phonographic Industry) wynika, że agresywna polityka stowarzyszenia RIAA stosowana wobec amerykańskich użytkowników sieci P2P, może wkrótce zawitać na stary kontynent. Oznaczać to może, iż przemysł muzyczny w Europie przygotowuje już setki, a może nawet i tysiące pozwów, które wręczy europejskim użytkownikom sieci P2P już w przyszłym roku. Czy rzeka pozwów dotrze także do Polski?

Ostatnie wyniki badań ruchu w sieci autorstwa Nielsen/NetRatings mogą świadczyć o skuteczności działań stowarzyszenia RIAA na rynku amerykańskim - liczba użytkowników sieci Kazaa jest większa w Europie niż w Stanach Zjednoczonych. Przodujemy również w wykorzystywaniu innych sieci P2P - eDonkey i DirectConnect. Przemysł fonograficzny buńczucznie podkreśla, iż spadek liczby amerykańskich użytkowników sieci Kazaa o połowę to efekt skutecznej taktyki RIAA. Owa taktyka od września zebrała żniwo w postaci 341 pozwanych użytkowników sieci P2P w Stanach Zjednoczonych, z czego prawie 200 poszło na ugodę i zapłaciło od 1000 do 3000 USD odszkodowania, aby uniknąć dalszej rozprawy w sądzie. Czy zatem obrońcy praw autorskich zachęceni sukcesami za oceanem przeniosą swoje metody do Europy?

Techniki, sposoby, wybiegi

Warto wspomnieć, jak w USA RIAA identyfikowała poszczególnych piratów - organizacja wynajęła specjalistyczne firmy, które najpierw identyfikowały numer IP szczególnie aktywnych użytkowników P2P, a potem zwracała się do dostawców usług internetowych z żądaniem ujawanienia ich personaliów. Dostawcy początkowo sprzeciwiali się takim praktykom, ale decyzja sądu w sprawie wytoczonej jednemu z nich przez RIAA ostatecznie złamała ich opór (więcej na ten temat - http://www.pcworld.pl/news/54887.html )

Co ciekawe, później okazało się, że identyfikując "piratów" RIAA nie postępowało w pełni legalnie - kilka tygodni temu firma Altnet, ściśle współpracująca z Sharman Networks (operatorem sieci KaZaA), oskarżyła 9 firm o nielegalne wykorzystywanie opatentowanej przez nią technologii (m.in. do "namierzania" osób udostępniających w Internecie pliki MP3). Opracowana przez Altnet technologia TrueNames, umożliwiająca identyfikowanie plików udostępnianych w sieciach P2P, była bezprawnie wykorzystywana przez firmy zajmujące się analizowaniem danych "przepływających" przez sieci P2P, a także przez organizacje, ścigające osoby nielegalnie udostępniające i kopiujące pliki audio z Internetu. W przesłanych do owych 9 firm pismach Altnet domaga się natychmiastowego zaprzestania korzystania z jej opatentowanych rozwiązań - w przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana do sądu. Należy więc przypuszczać, że jeśli do owego polecania zastosują się firmy współpracujące z RIAA w zakresie identyfikowania osób podejrzanych o nielegalne kopiowanie muzyki z Internetu, cała antypiracka ofensywa RIAA może zostać zastopowana.

Ważnym wydarzeniem w historii całego sporu przemysł muzyczny vs. użytkownicy P2P może okazać się również ostatnia decyzja kanadyjskiej Rady Praw Autorskich - jej członkowie zdecydowali, że pobieranie plików (nawet tych chronionych prawem autorskim) z sieci peer-to-peer jest legalne i nie można zabraniać tego tamtejszym internautom. Warto jednak zaznaczyć, że przedstawiciele rady zastrzegli od razu, że niezgodne z prawem jest wprowadzanie takich plików do sieci P2P (działania podejmowane przez RIAA skierowane zaś były głównie przeciwko użytkownikom udostępniającym szczególnie duże zbiory "empetrójek").

Czy dadzą im Twoje IP?

O opinię w sprawie udostępniania adresów IP użytkowników korzystających z sieci P2P poprosiliśmy jednego z dostawców Internetu - firmę UPC, oferującą usługę 'chello'. Jak powiedziała nam Marzena Polak, Senior Public Relations Specialist: "Jako dostawca Internetu staramy się zapobiegać zjawisku piractwa w Sieci. Użytkownicy chello są zobowiązani do przestrzegania Regulaminu oraz Warunków Właściwego Użytkowania, które zabraniają wszelkich nielegalnych praktyk, w tym naruszania praw własności intelektualnej osób trzecich. W przypadku otrzymania informacji o naruszeniu prawa przez użytkownika, jesteśmy upoważnieni do ograniczenia zakresu usługi, a nawet wypowiedzenia umowy. Innym narzędziem, które pośrednio można uznać za antypirackie jest miesięczny limit pobierania danych, który może efektywnie zmniejszać skalę piractwa.

Jeśli chodzi o udostępnienie danych osobowych abonentów podejrzanych o naruszanie prawa może się to odbyć jedynie na zasadzie oficjalnego zgłoszenia i odpowiedniego pełnomocnictwa policji. Do współpracy z organiami ścigania obliguje nas ustawa. Z drugiej strony jesteśmy zobowiązani do ochrony danych osobowych naszych klientów i z pewnością nie udostępnimy ich osobom nieupoważnionym. Z naszego doświadczenia związanego z walką z piractwem w sieciach kablowych wynika, że stosowane muszą tu być klasyczne procedury policyjne - zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa na policji, wszczęcie postępowania, uzyskanie dowodów przez policję, na końcu postępowanie sądowe".

Więcej informacji: http://www.ifpi.org


Zobacz również