Czwarty wymiar

Kiedy zdawałem na ASP w Warszawie, z komisji padło pytanie: - d l a c z e g o chciałby pan studiować rzeźbę? Odpowiedziałem, że interesuje mnie praca w trzech wymiarach. To była prawda, ale potem zrozumiałem, że ważny dla mnie jest też czwarty wymiar, czyli czas.

Kiedy zdawałem na ASP w Warszawie, z komisji padło pytanie: - d l a c z e g o chciałby pan studiować rzeźbę? Odpowiedziałem, że interesuje mnie praca w trzech wymiarach. To była prawda, ale potem zrozumiałem, że ważny dla mnie jest też czwarty wymiar, czyli czas.

Studia na ASP są przeważnie bardzo klasyczne, dlatego już po drugim roku wybrałem pracownię najbardziej eksperymentującą, prowadzoną przez profesora Grzegorza Kowalskiego. Dzięki temu mogłem się bawić happeningami i performancem. Potem zainteresowała mnie informatyka i możliwości tworzenia wirtualnych obrazów w trzech wymiarach.


Interfejsy graficzne do projektu multimedialnego "RobOnWeb", umożliwiające sterowanie w labiryncie robotami poprzez Internet. Wersja wykorzystująca roboty wirtualne (u góry - projekt) oraz wersja finalna interfejsu strony na dole.

Moje spotkanie z Internetem miało początek kilka lat temu, gdy zaproponowano mi pracę w projekcie multimedialnym na Politechnice w Lozannie (EPFL). Celem projektu miało być stworzenie instalacji, w której za pośrednictwem kamer i Internetu widzowie mieliby możliwość komunikowania się i jednocześnie mogliby poruszać umieszczone w labiryncie zdalnie sterowane małe roboty. Praca nad projektem trwała ponad rok i w tym czasie powoli wyłaniała się ostateczna instalacja z labiryntem o średnicy metra oraz pięcioma różnokolorowymi robotami wielkości kostki cukru, poruszającymi się w jego wąskich korytarzach. Moja rola w tym projekcie wydawała się prosta, lecz wymagała dość szczegółowego poznania tajników funkcjonowania Internetu. Polegała ona mianowicie na stworzeniu kilku odmiennych wariantów praktycznego interfejsu graficznego, dzięki któremu użytkownik będzie mógł łatwo i szybko, za pomocą myszki i klawiatury, operować robotami, zmieniać punkt widzenia kamery i komunikować się z innymi użytkownikami: RobOnWeb.epfl.ch. W Lozannie także dwukrotnie wygrałem konkurs na kampanię reklamową "Festival Bach de Lausanne". W związku z tym przygotowałem afisze, foldery i anonse do prasy ("24 heures", "LŐHebdo", "Diapason", "Goldberg"). Z jednej strony musiałem poddać się wymogom klienta, czyli użyć konkretnego, wybranego przez zamawiającego zdjęcia i utrzymać projekty w miarę klasycznej konwencji. Z drugiej zaś, udało mi się stworzyć intrygujące, przyciągające uwagę widza "dzieła". Przy pracy nad pierwszym plakatem bawiłem się formą i kolorem, przy drugim bardziej interesowało mnie nadanie temu obrazowi rytmów i wibracji. W obu przypadkach idealnym narzędziem okazał się Power Mac i niezastąpiony Photoshop.


Film "De Profundis" to krótka etiuda, nad którą pracowałem ponad rok. Była to z jednej strony okazja do głębszego poznania możliwości animacji komputerowej, z drugiej zaś szansa na stworzenie obrazu o bardzo specyficznej symbolice i osobistym wyrazie nawiązującym do wcześniej realizowanych happeningów i performanców. Inspirację do tego projektu stanowiły: znany rysunek Eschera - "Relativite" i film "Imię róży".


Zobacz również