Czy Microsoft Office 365 pozbawi chleba administratorów MS Exchange?

Następca BPOS dostępny jest w zamkniętych testach od października. Czy jego premiera zmniejszy zapotrzebowanie na specjalistów od Exchange?

W skład pakietu usług nazwanych przez Microsoft Office 365 wchodzą Office Professional Plus, SharePoint Online, Exchange Online oraz Lync Online. Na stronie poświęconej tej usłudze nie znajdziemy wersji produktów (intencją Microsoft jest byśmy myśleli o funkcjach nie o wersjach) ale nietrudno się domyślić, że następca BPOS (Business Productivity Online Suite) serwowany jest w wersji 2010. Usługa ma mieć dostępność (SLA) na poziomie 99,9%, centra danych ją obsługujące rozmieszczone są w różnych lokalizacjach geograficznych. Do zarządzania klienci będą dysponować takimi narzędziami jak Exchange Management Console, Exchange Management Shell czy Exchange Control Panel.

Czy administratorzy mają powody do obaw?

Office 365 łączy w jednym pakiecie cechy Exchange 2010, SharePoint 2010 i Lync 2010, który jest znacznie prostszy w zarządzaniu i wdrożeniu. Ponadto skorzystanie z usługi eliminuje potrzeby związane z infrastrukturą, klastrowaniem, kopiami zapasowymi itp. Zakładaniem skrzynek może się zajmować praktycznie dowolna osoba - nie musi to być specjalista. W firmach, które decydowały się na usługę BPOS zdarzało się, że administratorzy Exchange musieli szukać nowej pracy. Czy pojawienie się Office 365 może oznaczać dla wyspecjalizowanych administratorów ryzyko szukania nowego zajęcia?

Ci, których jedynym zajęciem było sprawdzenie czy przy wszystkich dyskach macierzy z bazami Exchange pali się zielona dioda (choć i na to patrzeć mógłby program monitorujący), pewnie w nowej rzeczywistości się nie odnajdą, ale dobrzy specjaliści szybko odkryją, że Office 365 w wielu przypadkach będzie wymagał jednak działań specjalisty - zarówno Exchange jak i Sharepointa daje się oprogramować (Exchange Management Shell, Sandbox Solutions).

Aby dobrze poruszać się po serwowanym w chmurze rozwiązaniu Microsoftu, warto zawczasu rozbudować swoją wiedzę na temat takich rozwiązań jak Unified Messaging, Lync czy SharePoint.

Prostszy, ale czy dobry dla wszystkich?

Nie każda firma chętnie zgodzi się na przechowywanie swoich tajemnic (wiadomości czy kalendarze zwykle są ich pełne) w chmurze. Poza tym Office 365 ma jednak swoje ograniczenia. Duże firmy przyzwyczajone do folderów publicznych odczują ich brak (wg założeń Microsoft tą funkcjonalność wraz z możliwością tworzenia wirtualnych skrzynek pocztowych ma realizować SharePoint). Istotnym ograniczeniem jest też rozmiar załączników (25MB) czy samych skrzynek pocztowych (do 25 GB na każdą). Można sobie wyobrazić sytucje, w których taki rozmiar może okazać się niewystarczający. Usługę bierzemy wraz z dobrodziejstwem inwentarza - ochrona antyspamowa i antywirusowa jest realizowana w jej ramach, nie mamy możliwości wykorzystania własnych filtrów jesteśmy skazani (ale nie musimy dodatkowo za to płacić) na FOPE (Forefront Online Protection for Exchange). Dla małych firm ciekawy może okazać się wariant usługi przeznaczony dla nich (max. 50 skrzynek). Ma on kosztować ok. 4 USD co w skali roku dawałoby ok. 48 USD (konkurencyjna usługa Google kosztuje 50 USD/rok).

Jednak i tu będą pewne ograniczenia - serwowana wraz z nim wersja office w przeglądarce (Office Web Apps) nie obsłuży wszystkich funkcji (jak np. tabele przestawne).

Jeśli firma zdecyduje się na tą usługę i tak nie powinno w niej zabraknąć zajęcia dla specjalisty, choć czynności związane z aktualizacjami systemu bądź aplikacji czy też troska o wydajność i sam sprzęt odpadną. Z uwagi na ograniczenia Office 365, może się okazać, ze dla firmy lepszym rozwiązaniem postanie jednak serwer Exchange znajdujący się w jej serwerowni.


Zobacz również