DRM - gwóźdź do trumny Sony?

Skandal wywołany niepożądanym działaniem technologii XCP i MediaMax 5, jakie Sony wykorzystało do zabezpieczenia niektórych krążków muzycznych, nadal zbiera żniwo, a sam koncern znalazł się najwyraźniej na celowniku użytkowników komputerów oraz słuchaczy muzyki w cyfrowej postaci. Mimo publikacji przez Sony kolejnych patchy, łatających zagrożenia powodowane wspomnianymi systemami, internauci koncernowi tak łatwo "nie popuszczą".

Przypomnijmy, że w technologii cyfrowej ochrony praw autorskich MediaMax firmy SunnComm, którą koncern Sony także wykorzystywał, również znaleziono luki. Ostatnia z nich - mimo przygotowanej przez SunnComm łatki - pozwala użytkownikowi systemu o zwykłych uprawnieniach uzyskać uprawnienia administratora. Tego już chyba dla Sony za wiele. Jak donosi serwis internetowy BBC, zarząd Sony zamierza na nowo wyznaczyć założenia swej polityki w zakresie zwalczania fonograficznego piractwa i ochrony własności intelektualnej.

Thomas Hesse, prezes koncernu ds. "cyfrowego biznesu", przekonuje, że "afera wokół XCP postawiła firmę przed koniecznością dokonania pewnego przewartościowania założeń, jak należy chronić przed kopiowaniem muzykę zapisaną na płytach CD". Hesse nie ujawnia jednak, na jakim etapie znajdują się prace nad nowymi technologiami zabezpieczeń, ale "firma podchodzi do problemu bardzo poważnie."

Jak poinformowała nas Paulina Sylwin z polskiego oddziału koncernu Sony BMG, w Polsce nie były rozpowszechniane płyty zabezpieczone technologią XCP - świadczą o tym różne numery katalogowe wspomnianych płyt (albumy, mimo tej samej zawartości i wykonawcy, różnią się w ofercie wytwórni płytowych numerami katalogowymi). P. Sylwin podkreśla jednak stanowczo, iż z technologii zabezpieczania dóbr intelektualnych przed nieautoryzowanym kopiowaniem koncern nie zamierza rezygnować i już w przyszłym roku zostanie rozstrzygnięty przetarg na nową technologię DRM, która znajdzie zastosowanie m.in. w płytach rozpowszechnianych w Polsce.

Więcej informacji: BBC


Zobacz również