Dark Messiah - wideorecenzja

Po długim okresie oczekiwania dostaliśmy wreszcie do rąk Dark Messiah - action RPG osadzone w Ashan - świecie doskonale znanym z Heroes of Might & Magic. Teraz już wiemy, że warto było wykazać się cierpliwością, bo gra jest naprawdę doskonała. Jeśli zatem lubicie fantastyczne światy, solidne dawki akcji i mroczną atmosferę to jest to coś dla was.

Wcielamy się w postać młodego Saretha, wplątanego w wir zdarzeń młodzieńca, który doprowadzi go między innymi do pierwszego spotkania z własnym ojcem oraz pojedynku z... Arantirem, władcą nieumarłych.

Zacznijmy jednak od początku. Sama rozgrywka stoi na bardzo wysokim poziomie. Gra jest piekielnie dynamiczna i właściwie non-stop coś się dzieje. Nie ma czasu na coś takiego jak nuda. Aby uprzyjemnić nam rozgrywkę przez większość czasu towarzyszą nam dwie piękne kobiety, niejako rywalizujące o względy Saretha - demoniczna Xana i młoda czarodziejka Leanna.

Główną osią zabawy są walki. Trzeba przyznać, że sposób ich zrealizowania to prawdziwy majstersztyk. System walki jest na tyle prosty, że łatwo go opanować w dwie minuty, a jednak dający na tyle duże możliwości, że jest bardzo efektowny i właściwie wcale się nie nudzi.

Oręż jakim przyszło nam władać, to wszelkiego rodzaju miecze, łuki, sztylety, ale także takie rodzynki jak młot kowalski czy kilof. Do tego dochodzą przeróżne czary: od osłabienia, przez zamrożenie, a na popularnym fireball'u skończywszy.

Gdy wszystkie wymienione środki to za mało, zawsze możecie poczęstować wroga solidnym kopniakiem. To ostatnie jest niezwykle użyteczne, zwłaszcza gdy istnieje możliwość zrzucenia przeciwnika w przepaść, wepchnięcia do ogniska, albo nabicia na kolce.

Na najwyższe laury zasługuje także oprawa audio-wizualna. Całość jest oparta na mocno podrasowanym silniku Half-Life'a. Efekty jakich możemy uświadczyć grając w Dark Messiah przyprawiają o zawroty głowy. Choć aby się nimi nacieszyć, potrzeba naprawdę mocnego komputera, to uwierzcie - naprawdę warto. Woda jest idealna, a efekty załamania światła i rozmycia pozwalają uwierzyć, że zbliżamy się do fotorealizmu.

Bardzo podobają nam się również modele postaci. Ruchy warg są świetnie dopasowane do tego, co dany osobnik rzeczywiście mówi. Także otoczenie zasługuje na sporo uwagi. Lokacje są szczegółowe i niezwykle dopracowane. Autorzy chcieli sprawić nam mroczną i przerażającą atmosferę i udało im się to w każdym calu. Większość miejsc, które będziemy przemierzali jest naprawdę straszna.

Całości przerażającego klimatu dopełnia rewelacyjna muzyka i odgłosy towarzyszące graczowi podczas rozgrywki. Polecam szczególnie nocna wycieczkę po loży nekromantów. Można się naprawdę wystraszyć po rozdzierającym krzyku którejś z cierpiących dusz. Jeśli zatem jesteście osobą o słabych nerwach, nie polecamy samotnych, nocnych sesji z Mrocznym Mesjaszem.

W tym momencie dochodzimy do najważniejszego - fabuły. Można powiedzieć, że najlepsze zostawiliśmy na koniec. Akcja jest pełna zaskakujących zwrotów i zawiłych ścieżek. Co gorsza, od produkcji nie sposób się oderwać. Granie w Dark Messiah to zupełnie jak czytanie książki swojego ulubionego mistrza prozy.

W momencie gdy doszedłem do końca, siedziałem przed komputerem z rozdziawioną szczęką przez dobre kilka minut. Nie będę jednak zdradzał szczegółów - po prostu z czystym sumieniem namawiam do zagrania. Nasza ocena to wielkie 10 z małym minusikiem, za parę drobnych bugów. Czekamy na kontynuację!


Zobacz również