Dekonstrukcja wektorów

Aby uniknąć przykrych niespodzianek i nie tracić energii na zmaganie się z programem, dobrze jest znać ''budulec'', z którego składa się projekty. O ''budulcu'' oraz o rozbieraniu wektorów na czynniki pierwsze traktuje niniejszy warsztat.

Aby uniknąć przykrych niespodzianek i nie tracić energii na zmaganie się z programem, dobrze jest znać 'budulec', z którego składa się projekty. O 'budulcu' oraz o rozbieraniu wektorów na czynniki pierwsze traktuje niniejszy warsztat.

Wprowadzona w 9. wersji Illustratora paleta Appearance była zapowiadana jako nieomal rewolucja w świecie wektorowym.

Jakkolwiek do pochwał twórców programu należy odnieść się z dystansem, to jednak użytkownicy tej aplikacji otrzymali jedno z najporęczniejszych i najbardziej przydatnych wektorowych narzędzi - dzięki niemu bowiem uzyskują niedestruktywne efekty.

Zasady działania efektów znane są każdemu, kto miał chociażby pobieżną styczność z Photoshopem. Nowość polega nie tylko na przeniesieniu do świata wektorowego tych opcji, które dotychczas były tylko w programach do rastrów, lecz także na ich "niedestruktywności, czyli nałożony efekt można w każdej chwili wyedytować, zmienić jego parametry, bez zmiany tego, co uzyskaliśmy wcześniej. W praktyce oznacza to, że siedząc piątą godzinę nad opakowaniem, można swobodnie zmienić cień narzucony w pierwszych chwilach pracy nad projektem, nie niszcząc efektów pozostałych czterech godzin pracy. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak wielkie ma to znaczenie dla osób pracujących pod presją czasu.

Aby lepiej zrozumieć, czym jest "appearance" ("wygląd" obiektu, choć takie przetłumaczenie tego pojęcia nie oddaje istoty rzeczy), zacznijmy od narysowania zwykłego koła z białym wypełnieniem i czarnym obrysem. Wydawać by się mogło, że jest to najbardziej podstawowy z wektorowych budulców - ale pozory mylą.

Aby się o tym przekonać, skorzystamy ze znajdującej się w menu Object opcji Expand. W uaktywnionym oknie dialogowym zaznaczamy opcje Fill i Stroke i zatwierdzamy operację 1.

Na pierwszy rzut oka nie zmieniło się nic. Zaznaczamy więc koło i rozgrupowujemy je skrótem Ctrl+Shift+g. Dalej nic się nie dzieje - więc zaznaczamy białe wypełnienie i przesuwamy je w bok. Coś się jednak stało - koło zostało rozbite na 2 obiekty składowe - białe wypełnienie (na 2 zaznaczone kolorem zielonym) oraz czarny obrys.

W tym momencie dotknęliśmy istoty budowania obiektów w Adobe Illustratorze. Każdy element - obrys, wypełnienie, tekst czy efekt - to samodzielne obiekty.

Rzecz jasna, dla ułatwienia pracy, figury geometryczne pomimo obrysu i wypełnienia zachowują się jak samodzielne obiekty o dwóch atrybutach (wypełnienie i obrys), niemniej na poziomie podstawowym są to dwa oddzielne elementy.

Zmuszając program do rozbicia jakiejkolwiek figury podstawowej (koła, kwadratu itp.) na "czynniki pierwsze", zawsze powinniśmy określić pożądany wynik operacji (tzn. czy chcemy uzyskać wypełnienie i obrys, czy też tylko jedno z nich). Jakkolwiek nie za często przyjdzie nam skorzystać z tej możliwości, daje ona dobre pojęcie o tym, z jakich "cegieł" składają się wektorowe budowle.

Ponieważ jest to ledwie przedsmak opcji obejmujących "wygląd" (appearance) obiektów w Illustratorze, posłużymy się kolejnym przykładem. Weźmy dowolny tekst i po skrzywieniu go (Ctrl+Shift+o) połączmy narzędziem Pathfinder (Union) w jeden obiekt. Nadajmy mu jeden z dostępnych "z automatu" w palecie Swatches gradientów i dodajmy

do tego lekki efekt Inner Glow dostępny w menu Effects-Stylize.

Wszystkie zmiany możliwych do edycji atrybutów obiektu są widoczne w palecie Appearance 3 .

Po dwukrotnym kliknięciu w dowolny z nich otwiera się okno efektu bądź stosowna paleta, podczas ich używania możemy wprowadzać korekty.

Mając gotowy napis, zablokujemy możliwość jego edycji - w praktyce jest to czynność wykonywana po zakończeniu pracy nad projektem, gdyż nigdy nie wiadomo, czy klient nie zażąda wprowadzenia drobnych poprawek (a wykonywanie tej samej pracy od początku jest ostatnią rzeczą, na którą mamy ochotę). Niemniej w tym konkretnym przypadku możemy sobie pozwolić na wcześniejsze pozbawienie obiektu możliwości edycji. Służy do tego znajdująca się w menu Object komenda Expand Appearance.

Efekt jej działania najlepiej ilustruje zawartość palety Appearance, w której zamiast efektu i wypełnienia widnieje napis Group.

Oznacza to, że pojedynczy obiekt został rozbity na zgrupowane części składowe.

Oczywiście taką grupę można rozgrupować 4.

Po "demontażu" wektorowego obiektu okazuje się, że efekt Inner Glow to nic innego jak wektorowy prostokąt z nałożoną bitmapową maską przezroczystości (co całkiem nieźle tłumaczy "zasobożerność" Illustratora...).

Aby sprawdzić, z czego składają się pozostałe dostępne w Illustratorze efekty, najlepiej zastosować je dla obiektów, a następnie rozbić na "czynniki pierwsze" w opisany wcześniej sposób. Ponieważ dokładny opis sposobu postępowania mógłby zająć cały numer digita, zajmiemy się teraz bardziej istotną kwestią.

Tak długo, jak nie zastosujemy polecenia Expand Appearance, obiekty pozostają w pełni edytowalne. Przedstawiony na kolejnym obrazku trójkąt 5 został potraktowany bardzo przydatnym efektem Round Corners (dostępnym w menu Effect-Stylize).

Gdy zdecydujemy się na przesunięcie lub jakąkolwiek inną modyfikację któregoś z jego węzłów kontrolnych, program automatycznie zaktualizuje efekt do nowego kształtu figury podstawowej. Zasada funkcjonuje w stosunku do wszystkich efektów - zarówno 3D, jak i "zwykłych" Inner/Outer Glow.

W praktyce wygląda to tak: po nałożeniu na obiekt podstawowy zestawu mozolnie ustawianych efektów okazuje się, że błąd leży w podstawowym kształcie. Czy konieczne jest robienie wszystkiego od początku?

Nie - wystarczy narzędziem Direct Selection zmodyfikować węzły wektorowego kształtu (najlepiej robić to w trybie podglądu szkieletowego, gdyż - jak już nieraz pisałem - zachłanność Illustratora na zasoby systemowe nie ma sobie równych), a program sam zajmie się aktualizacją nałożonych efektów.

Jako porównanie posłużyć może blenda lub - jak kto woli - ewolucja 6. Dopóki nie rozbijemy jej na elementy składowe, możemy modyfikować elementy początkowe oraz końcowe (zarówno ich kształt, jak i kolor), zmieniać ścieżkę (spine) wzdłuż której następuje ewolucja, a program sam uaktualnia wygląd obiektu. Dopiero skorzystanie z komendy Object-Blend-Release rozbija ją na poszczególne elementy składowe, co skutecznie uniemożliwia jej dalszą edycję.


Zobacz również