Dell z Linuksem zmienią rynek

Rob Enderle, założyciel i prezes firmy analitycznej Enderle Group, uważa, że decyzja Della o preinstalowaniu Linuksa na oferowanych klientom komputerach będzie miała olbrzymie znaczenie dla całego rynku systemów operacyjnych. I to niezależnie od tego, czy pomysł wypali, czy też nie.

Zdaniem Enderlego, jeśli Linux na maszynach Della odniesie sukces, zmianie może ulec cały rynek. Jeśli natomiast pomysł okaże się porażką, opensource'owy system cofnie się co najmniej o pięć lat pod względem swojej pozycji na rynku. Przypomnijmy, że w ubiegłym miesiącu Dell uruchomił IdeaStorm - rodzaj internetowego sondażu, w którym pytał klientów, co powinno znaleźć się w firmowej ofercie. Najwięcej odpowiadających stwierdziło, że koncern powinien oferować komputery z preinstalowanym Linuksem. Dell postanowił więc spełnić życzenie swoich klientów.

Enderle uważa, że komputery Della z systemem spod znaku pingwina okażą się sukcesem. Dell, do niedawna największy na świecie producent pecetów, czuje na plecach oddech HP, który w ostatnim kwartale ubiegłego roku zdołał odebrać mu palmę pierwszeństwa. Firma musi więc coś zrobić, by nadal sprzedawać najwięcej komputerów osobistych. Dlatego też, jak sądzi Enderle, komputery z Linuksem będą bardzo mocno reklamowane i otrzymają rozbudowane wsparcie techniczne. To z kolei pomoże przekonać do Linuksa środowiska biznesowe, które od mniejszych sprzedawców nie kupiłyby podobnych komputerów z nieznanymi sobie rozwiązaniami.

Mimo optymizmu Enderle ostrzega, że użytkownicy Linuksa kupują przede wszystkim najtańszy sprzęt. Jeśli Dell nie zaoferuje im odpowiednio tanich komputerów lub nie przekona ich do zakupu droższych maszyn, cały eksperyment nie wypali. Nie powstanie bowiem na tyle duży rynek użytkowników Linuksa, by producenci oprogramowania byli zainteresowani stworzeniem profesjonalnych rozwiązań biznesowych na tę platformę.


Zobacz również