Devil Inside

Dla coraz większej grupy ludzi telewizja staje się najlepszym lekarstwem na nudę. Panowie z Cryo Interactive postanowili wykorzystać fakt niezwykłej popularności „magicznego czarnego pudełka”, a zwłaszcza teleturnieji, i stworzyli grę opartą na zasadzie właśnie takiego programu.

Dla coraz większej grupy ludzi telewizja staje się najlepszym lekarstwem na nudę. Panowie z Cryo Interactive postanowili wykorzystać fakt niezwykłej popularności „magicznego czarnego pudełka”, a zwłaszcza teleturnieji, i stworzyli grę opartą na zasadzie właśnie takiego programu.

Niedaleka przyszłość rysuje się ponuro. Światem włada telewizja, a zwłaszcza stacja WWWL, która może się poszczycić stworzeniem najpopularniejszego na świecie programu - "Devil Inside". Jego zasady są proste i przypominają film z A. Schwarzeneggerem "Uciekinier". Specjalnie dla potrzeb "zabawy" do zaaranżowanego terenu zostaje rzucony człowiek, którego zadaniem jest walka o przeżycie. Nie jest to zadanie łatwe, zważywszy na otaczające go hordy żywych trupów (kłania się "Resident Evil").

Gwiazdą wieczoru jest Dave Cooper - klasyczny wojownik XXI wieku, uzbrojony po zęby komandos oraz jego "alter ego" - Deva, demoniczne uzupełnienie bohatera. Jak na dwie jaźnie przystało, różni ich prawie wszystko. On jest szybki i zwinny, potrafi obronić się wszystkim, od nogi wyrwanej ze stołu poprzez broń palną, aż do piły spalinowej, która na pewno nie służy mu do wyrębu lasu. Ona - zimna, spokojna, wyrachowana – walczy za pomocą magii (wielkich ognistych kul o przerażającej mocy).

Prowadzącym program jest blondyn o wdzięcznym nazwisku -Jack the Ripper. Człowiek ten jest prawdziwym showmanem, potrafi skutecznie podgrzewać atmosferę w czasie przestoju (na szczęście w grze nie ma ich wiele) lub po prostu zarządza przerwę na reklamy, które same w sobie są małym arcydziełem. Facet jest trafiony w dziesiątkę, jego komentarzem po śmierci uczestnika jest lakoniczne "Przykro mi". Czy trzeba czegoś więcej? Ach, dodać należy, że w polskiej wersji językowej w pana Rozpruwacza wcielił się Jerzy Kryszak.

Gra jest bardzo krwawa i przesycona brutalnością. Nie można jej nie porównać ze wspomnianym już "Resident Evil", gdzie trup ściele się równie gęsto. Fontanny krwi wydobywające się z postrzelonych ciał są tu rzeczą całkiem normalną, a każda część ciała reaguje inaczej na postrzał. Celny strzał w czaszkę prawie zawsze jest strzałem śmiertelnym, więc jeśli zależy ci na amunicji i szybkiej likwidacji przeciwnika celuj w głowę. Przeciwnik bez ręki lub nogi jest bardzo niebezpieczny, gdyż w dalszym ciągu może... ugryźć.

Dla mniej wyćwiczonych graczy problemem może być konieczność skradania się lub wolnego podchodzenia. Czasami jest to bardzo trudne ponieważ Dave jest nerwowy i reaguje nawet na najdelikatniejszy dotyk klawisza.

Gatunkowo "Devil Inside" jest grą TPP z elementami prostej przygodówki. Zagadki polegają na znalezieniu klucza X i dopasowania go do drzwi Y, przesuwaniu odpowiednich dźwigni, etc. Nie jest to trudne, a akcja ciągnie głównego bohatera jak po sznurku. Fabuła podzielona została na 3 akty, z których każdy składa się z 9 poziomów, jak np. Strych, Nekropolia czy Kopiec Grobowców. Nie jest to dużo, ale w zupełności wystarczy na kilkanaście godzin ostrej jatki.

Kolejnym „smaczkiem” są podążające za głównym bohaterem kamery. Dwie z nich umieszczone są na niewidzialnej rampie, a jedna znajduje się w rękach niezwykle odważnego operatora. Kamerzysta jest naprawdę specjalistą, gdyż potrafi wyłapać najefektowniejsze akcje, jak np. rozerwanie głowy przeciwnika, i odtworzyć je na ekranie á la "Matrix" (czyli stop-klatka kamery, objazd 360 stopni i puszczenie akcji). Staruszka z uzi w łapie, której głowa rozpada się na 3000 kawałków? Nie ma sprawy! To TRZEBA zobaczyć, gdyż efekt jest piorunujący.

Devil Inside nie jest zwykłą grą w stylu horror-adventure, ale programem szydzący z masowych zachwytów nad telewizją i wszelakimi teleturniejami. Na każdym kroku widać jakieś smaczki, takie chociażby jak cukierkowe studio programu z pięknymi hostessami i nienagannie ubranym prowadzącym. Bardzo fajne są przerywniki w postaci reklam, które zręcznie parodiują popularne produkty.

Devil Inside jest grą wartą każdej wydanej złotówki, a fakt, że została ona wydana w formie "ExtraGra" za cenę poniżej 30 złotych znacznie podwyższa jej atrakcyjność. Jeśli jesteś fanem sagi Alone in the dark oraz Resident Evil, nie masz na co czekać. Devil Inside to gra dla Ciebie!


Zobacz również