Diablo: Hellfire

Diablo to jedna z tych gier, których reklamować nie trzeba. Już przez ponad rok zagrywają się nią gracze z całego globu. Popularność tego niezbyt klasycznego RPGa sprawiła, że w Internecie pojawiło się bardzo wiele klanów zrzeszających graczy z Battle Net'u.

Diablo to jedna z tych gier, których reklamować nie trzeba. Już przez ponad rok zagrywają się nią gracze z całego globu. Popularność tego niezbyt klasycznego RPGa sprawiła, że w Internecie pojawiło się bardzo wiele klanów zrzeszających graczy z Battle Net'u. Aktywność fanów Diablo objawiła się także na polu programistycznym. Przez ten rok od premiery powstało wiele różnych trainerów, a nawet patchy rozszerzających możliwości gry. Mimo tego firma Blizzard Entertaiment udzieliła licencji tylko na jeden dodatek o nazwie Hellfire. Co ciekawsze został on wyprodukowany przez, bądź co bądź konkurencyjną firmę Sierra.

Hellfire to dodatek, który wymaga pełnej wersji Diablo i mimo dość obszernej instalacji nie zagramy w niego bez oryginalnej płyty z napisem "Diablo" w czytniku. W chwilę po instalacji i uruchomieniu gry zauważamy jednak różnice, choćby w intrze które rozpoczyna zabawę. Widzimy w nim jak mroczny mag powołuje do życia straszliwe bestie a wśród nich demona Na-Krula. Pragnie on zniszczyć swego pana - Diablo i sam obwołać się władcą ciemności. Dalej sprawy toczą się podobnie jak w zwykłym Diablo - wybór bohatera i stopnia trudności. Czeka tu na nas pierwsza większa niespodzianka bowiem do znanych lubianych bohaterów: wojownika, maga i łuczniczki dołączył nowy - mnich. Wszystkie parametry ma na dość wysokim poziomie, a brak wyraźnej dominacji któregoś z nich powoduje, że mogą go polubić gracze o różnych preferencjach. Nowy bohater najlepiej posługuje się magicznymi laskami. Nieco gorzej posługuje jest z ciężką bronią i łukami, nie jest także przyzwyczajony do noszenia ciężkich zbroi i jego armor znacznie wzrasta gdy zamiast nich użyjemy znacznie wygodniejszych peleryn lub płaszczy. Nasz mnich bardzo dobrze widzi w ciemnościach i właśnie szukanie (search) stało się jego umiejętnością.

Ponieważ dodatek Hellfire nie umożliwia wczytywania save'ów pochodzących ze zwykłego Diablo postanowiłem zmienić nieco przyzwyczajenia (do tej pory grałem wojownikiem) i rozpocząć nową grę właśnie mnichem. Szczerze mówiąc na początku nie zauważyłem wielu różnic z pierwotną wersją. Poprawiono kilka niedociągnięć i usprawniono pewne mechanizmy (np. jeżeli teraz pójdziemy do Pepina automatycznie nas uleczy, przyspieszono także chód naszego bohatera w mieście), ale rewolucyjnych zmian się nie dopatrzyłem. Kiedy dokładniej zwiedziłem miasto zauważyłem jednak kilka nowości, które później miały się okazać kluczowe dla całego Hellfire. Przede wszystkim w północnej części miasteczka obok pasących się krów spotkałem, nieobecnego wcześniej, pastucha. Po krótkiej rozmowie zrozumiałem jednak, że jestem zbyt mało doświadczony, aby zapoznał mnie z nowym questem.

Po znalezieniu odpowiedniego asortymentu i zwiększeniu parametrów do przyzwoitego poziomu postanowiłem jeszcze raz porozmawiać z pastuchem. Tym razem rozmowa potoczyła się zupełnie inaczej. Otrzymałem dziwną bombę ("rune bomb") oraz instrukcje jak dzięki niej dostać się do gniazda mrówek ("Nest"). Mrowisko odkryłem wysadzając w powietrze roślinkę znajdującą się po zachodniej części wioski, bez problemu także dostałem się do wnętrza. Dopiero w tym momencie zauważyłem, że nie gram w klasyczne Diablo. Korytaże "mrowiska" mają zupełnie odrębny klimat od znanych wcześniej katakumb. Jeziorka zielonej mazi oraz armie różnego rodzaju robactwa - oto co czeka na każdego gracza w 4 poziomach "gniazda", a to dopiero połowa nowych leveli. Po ich ukończeniu i zabiciu królowej otrzymałem bowiem mapę katedry, która z kolei umożliwiła mi penetrację lochów z głębi krypty (nie mówiłem wam?? na cmentarzu - północna część Trstram - jest teraz duży grobowiec).Korytarze w głębi mogiły mają jeszcze inny klimat, chociaż bardziej przypominają to co znamy z pierwowzoru. Podobieństw można się doszukać także wśród potworów, chociaż żaden z nich nie jest repliką starej bestii. W sumie na 8 nowych poziomach zobaczyć można aż 29 nowych wrogów.

Zarówno w starych jak i w nowych podziemiach pojawiły się nowe przedmioty oraz czary. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie olei do broni Naprawiają one nasze wyposażenie bez konieczności wizyty u kowala. Inne mogą wręcz podnieść siłę uzbrojenia - czego nie potrafił dotąd żaden mieszkaniec miasteczka. Interesujące są także runa. Dzięki nim możemy np. zastawić pułapkę na wyjątkowo uciążliwego potwora. Rzucamy taki gadżet na ziemię, a nasz nieprzyjaciel po zetknięciu się z runem może np. zostać zaklęty w kamień lub porażony błyskawicą. Według producentów Hellfire oferuje także dużo nowego wyposażenia, ale z większością z tych artefaktów nie udało mi się zetknąć. Jedynym ciekawszym przedmiotem był amulet umożliwiający noszenie podwójnej ilości złota.

Hellfire jest dodatkiem na dobrym poziomie, ale w porównaniu z tym co przyniosło nam Diablo prezentuje się dość ubogo. Brakuje także opcji multiplayer i grać mnichem w nowych levelach można jedynie w pojedynkę. Jeśli chodzi o nowy ekwipunek to również nie jest on imponujący. Ogólnie mówiąc 8 nowych leveli, 29 potworów i kilka drobnych usprawnień z pewnością nakłoni wszystkich fanów do ponownego przedarcia się przez kilkanaście ciemnych leveli, ale to chyba trochę za mało aby przekonać do Diablo wszystkich niezdecydowanych.


Zobacz również