Dlaczego Linux nie wygra z Windows w desktopach

Czy Linux ostatecznie stracił szansę na dorównanie (pod względem popularności) systemom Windows i Mac OS X? A może penetracja rynku komputerów stacjonarnych nie ma znaczenia, bo przyszłość należy do platform mobilnych?

Robert Strohmeyer, redaktor amerykańskiej edycji magazynu PC World, w artykule Desktop Linux: The Dream Is Dead postawił tezę, że Linux już nie zagrozi dominującej pozycji systemu Windows w segmencie komputerów osobistych.

Tytuł tekstu jest smutną konstatacją faktu, że - mimo licznych, powtarzanych od wielu lat zapowiedzi - nie następuje oczekiwane zrównoważenie udziałów rynkowych systemów Windows, Mac OS X i Linuksa.

Co więcej, Linux zaprzepaścił swoją szansę na dogonienie Windows.

Zmarnowana okazja

Już kilka lat temu o dystrybucjach Linuksa można było mówić jako o pełnoprawnych alternatywach dla systemów Windows, nie dość, że przyjaznych i prostych w użyciu, to jeszcze atrakcyjnych wizualnie. Na dodatek Microsoft sam wyciągnął dłoń do open source, wydając Windows Vista - produkt niepopularny i krytykowany przez użytkowników.

W 2008 r. faktycznie mogło wydawać się, że świat wkracza w erę pingwina. Niektórzy wytwórcy sprzętu poszerzyli oferty o komputery z preinstalowaną dystrybucją Linuksa (np. Dell i pecety z Ubuntu), a popularność zaczęły zdobywać netbooki.

Tyle że Microsoft jednym prostym ruchem - wydłużeniem "okresu żywotności" Windows XP - powrócił do gry. Klienci po prostu chętniej kupowali netbooki wyposażone w Windows XP niż w jedną z dystrybucji Linuksa, nawet jeśli te ostatnie były znacznie tańsze.

Kogo obchodzą desktopy

Czy jednak procentowy udział danego systemu w rynku komputerów ma tak duże znaczenie, zwłaszcza wobec oczekiwanego wzrostu popularności urządzeń mobilnych?

Lars Boilesen, prezes spółki Opera Software produkującej przeglądarkę Opera, uważa, że dla większości użytkowników posiadany system operacyjny stanie się mało istotny. Boilesen przewiduje bowiem rychły schyłek epoki aplikacji instalowanych lokalnie - wszystkie programy będą webowe. To z kolei oznacza, że spadnie znaczenie programów pisanych dla konkretnego systemu operacyjnego, a platforma Windows straci jedną ze swoich największych przewag, tj. bogactwo dostępnego oprogramowania.

Użytkownik korzystający np. ze smartfona czy tabletu, spędzający mnóstwo czasu w Internecie, nie będzie już "uwiązany" do danego OS-a. Środowiskiem uruchomieniowym aplikacji stanie się dla niego Sieć, a ściślej mówiąc - przeglądarka internetowa.

Szefowie Opera Software spodziewają się np., że w najbliższych latach zaobserwujemy większą liczbę sprzedawanych na świecie urządzeń mobilnych (np. smartfonów) niż komputerów. Owo przeniesienie akcentów już teraz okazuje się dla Linuksa bardzo pomyślne - wystarczy wspomnieć popularność urządzeń mobilnych z systemem Google Android, opartym przecież na jądrze Linuksa. Microsoft próbuje walczyć i o ten rynek - czego dowodem jest wydany ostatnio system mobilny Windows Phone 7 - ale tutaj konkurencję ma znacznie poważniejszą.

Nawet twórcy aplikacji na mobilne systemy operacyjne są zgodni, że przyszłością jest Android i iOS (oprogramowanie urządzeń Apple).

Linux przegrał w komputerach osobistych, ale na rynku mobilnym jest silny jak nigdy dotąd.


Zobacz również