Donald Trump i ochrona prywatności: eksperci ostrzegają

Prezydentura Donalda Trumpa jeszcze bardziej pogłębi skalę inwigilacji obywateli - ostrzegają eksperci.

Dzięki Edwardowi Snowdenowi poznaliśmy skalę inwigilacji jakiej dopuszczają się amerykańskie służby, przede wszystkim NSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), która blisko współpracuje m.in. z brytyjskim odpowiednikiem Government Communications Headquarters (GCHQ, Centrala Łączności Rządowej). Aktywiści z USA i Wielkiej Brytanii mający na celu walkę o ochronę prywatności oraz praw człowieka oraz byli pracownicy amerykańskich urzędów zajmujących się bezpieczeństwem ostrzegają jednak, że obecna prezydentura, którą zdobył Donald Trump, będzie się odznaczała jeszcze mniejszym poszanowaniem tych praw. Ich obawy wzbudza nie tylko fakt, że prezydentem został Republikanin, ale przede wszystkim, że jest nim właśnie Donald Trump.

"Chciałbym mieć tę moc. Człowieku, to byłaby dopiero władza" - przypominają entuzjastyczną reakcję Donalda Trumpa na wieść o włamaniu na serwery Demokratów.

Z kolei Ben Wizner z Civil Rights Advocate będący jednocześnie prawnikiem Snowdena podkreśla, że w ciągu ostatniej dekady zaznaczył się w USA niebezpieczny trend, który doprowadził do osłabienia nadzoru konstytucyjnego nad władzą wykonawczą.

"Myślę, że wielu Amerykanów budzi się teraz ze świadomością, że stworzyliśmy prezydenturę, która jest zbyt silna" - twierdzi Ben Wizner.

Powyższe obawy podzielane są przez wielu obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy zaczęli bardziej interesować się usługami zapewniającymi dostęp do mocno zaszyfrowanej poczty. Potwierdził to współzałożyciel usługi ProtonMail (założona w 2013 roku przez trzech pracowników CERN usługa bezpiecznej poczty, w przypadku której szyfrowanie komunikacji (RSA-2048) realizowane jest po stronie klienta i sam dostawca usługi nie widzi treści wiadomości), Andy Yen, twierdząc, że od czasu wyboru Donalda Trumpa na prezydenta odnotował podwojenie liczby tygodniowych rejestracji.


Zobacz również